Oczami medium: niewiarygodne odkrycia

Inkaski ślad niedzickiej legendy. Paranormalne śledztwo i szokująca prawda.

Przed kilkoma tygodniami ukazała się niezwykła książka OCZYMA MEDIUM. SKAZANI NA ŚMIERĆ. INKASKI ŚLAD NIEDZICKIEJ LEGENDY, którą Nieznany Świat objął patronatem medialnym. Jej autorami są Grzegorz Szymański i Tamara Jermakowa-Szymańska, którzy od wielu lat drążą wątek dramatycznych wydarzeń związanych z ucieczką do Polski pod koniec XVIII wieku tropionej przez hiszpańską konkwistę grupy Inków i zamordowaniem na zamku Dunajec indiańskiej księżniczki Uminy.

Poniżej prezentujemy fragment publikacji zamieszczonej w majowym NŚ (05/2016).

O sprawie tej pisaliśmy kilkakrotnie w przeszłości, prezentując ustalenia pisarza i reportażysty Aleksandra Rowińskiego, zawarte w jego książkach Pod klątwą kapłanów, Przeklęte łzy Słońca i Dreszczowce zamku Dunajec. Udowodnił on bezspornie, że to, co historycy uznawali jedynie za legendę, jest rzeczywistym faktem znajdującym potwierdzenie w nieznanych dotychczas źródłach i dokumentach. Zagadką - nawet dla nas - było natomiast, w jaki sposób autorowi udało się znaleźć w Krumlowie na Morawach świadectwo chrztu syna Uminy, Antonia Inki, który żył tam pod przybranym nazwiskiem.

Okazało się to możliwe dzięki współpracy z jasnowidzką Tamarą Jermakową, w tym przypadku pełniącą równocześnie rolę medium. Nawiązała ona kontakt z duchem Uminy, który - jak dalece brzmiałoby to nieprawdopodobnie - naprowadził ją i partnera ekstrasenski, znanego z łamów Nieznanego Świata dziennikarza Grzegorza Szymańskiego na właściwy trop, a książka Skazani na śmierć jest pasjonującym zapisem ich paranormalnego śledztwa, które pozwoliło odtworzyć przebieg ówczesnych, równie tajemniczych, co dramatycznych wydarzeń. Ustalenia te okazały się pod wieloma względami zaskakujące i pod wieloma względami traumatyczne, co dotyczy zwłaszcza okoliczności śmierci Uminy i przekazanych przez nią medium informacji. Można śmiało powiedzieć, że takiej pozycji w obrębie polskiej literatury faktu jeszcze nie było, a drukowana przez nas publikacja odsłania kulisy pracy obojga autorów nad tą bezprecedensową książką, która jest dostępna w Księgarni-Galerii „Nieznanego Świata” i której lekturę gorąco polecamy.
(Redakcja)

Wiosną 1797 roku nikt z garstki mieszkańców surowego zamczyska ukrytego w Pieninach nie przypuszczał, jak złowrogą przyszłość szykuje im los. Z nadzieją wyczekiwali aż puszczą lody skuwające Dunajec, zima zacznie ustępować i do Niedzicy dotrą ci, których z tęsknotą wypatrywali. Niestety, radość oczekiwania przerwało brutalne morderstwo Uminy, inkaskiej księżniczki, córki polskiego szlachcica Sebastiana Berzewiczego, która wraz ojcem i synkiem, spadkobiercą inkaskiego tronu, oraz częścią należnego im złota, uciekając przed prześladującymi ich Hiszpanami, szukała bezpiecznego schronienia w dalekim kraju swoich słowiańskich przodków. Wkrótce zmarł także Sebastian i pamięć o ich obecności z czasem rozwiała się jak mgła.

Do naszych czasów zachowały się tylko ludowe opowieści o zjawie Białej Damy pilnującej inkaskiego skarbu ukrytego przez uciekinierów.

Taką historię opowiadał przez długie lata, zmarły w ubiegłym roku, niezrównany gawędziarz i przewodnik po zamku w Niedzicy Franciszek Szydlak. Ale w odróżnieniu od innych legend wyssanych z palca, jakimi zazwyczaj raczy się turystów, ta miała mocne, materialne korzenie. Bo właśnie tu, na zamku Dunajec, w lipcu 1947 roku młody mężczyzna w asyście milicji, straży granicznej i ówczesnego sołtysa rozbił kamienny stopień zamkowych schodów i wydobył spod niego ołowianą tubę, z której wyciągnął pęk rzemieni, powiązanych w węzełki, przypominający inkaskie pismo – kipu. Na trzech złotych splecionych z nimi blaszkach widniały napisy: Vigo, Titicaca, Dunajec. Człowiekiem tym był nie kto inny, jak Andrzej Benesz – późniejszy marszałek Sejmu i znany powojenny działacz polityczny, prezes Stronnictwa Demokratycznego. Twierdził on, że jest potomkiem Tupaca Amaru II i prawnukiem ostatniego Inki adoptowanego przez rodzinę Beneszów. Z akcji wydobycia kipu zachowały się zdjęcia archiwalne i milicyjne raporty, a sam Benesz (którego inkaskie rysy twarzy wyraziście rzucały się w oczy) przez wiele lat starał się rozwiązać tajemnicę swojego pochodzenia. Niestety poszukiwania te przerwała jego tragiczna śmierć....

Więcej w majowym numerze NŚ (05/2016) str. 18-22.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.