Niefizyczne kontakty i objawienia

Istnieje popularne, choć niekoniecznie prawdziwe przekonanie, że jeśli Obcy się ujawnią, doprowadzi to do tąpnięcia w fundamencie naszej cywilizacji lub wywoła chaos na globalną skalę. Kosmici – jako istoty mądrzejsze od nas – mogą to wiedzieć, i dlatego pozostają w ukryciu. Ale skoro już nas obserwują, czy nie korci ich, by zrobić coś dla tych nieporadnych Homo sapiens?

Poniżej prezentujemy fragment publikacji zamieszczonej w wrześniowym NŚ (09/2016).

Oglądając programy przyrodnicze widzimy czasem, jak zimne oko kamery filmuje umierające zwierzę. Ekipa realizatorska mogłaby zapewne mu pomóc, ale nie chce ingerować w naturalny bieg rzeczy. Czy inwigilująca nas inteligencja, traktująca ludzi jak mieszkańców wielkiego rezerwatu, podchodzi do sprawy tak samo? Czy kosmiczni obserwatorzy są tak nieczuli, że patrzą na szaleństwa i patologie ludzkiej cywilizacji, nie reagując?

Publikujemy fragment przygotowywanej do druku książki Piotra Cielebiasia Prawdziwe UFO, która jeszcze w tym roku ukaże się w prestiżowej serii „Nieznany Świat” poleca. Redaktor naczelny NŚ, Marek Rymuszko uważa tę edycję za jedną z najważniejszych i najciekawszych książek na świecie poświęconych analizie fenomenu UFO w jego aspekcie psychofizycznym i socjologicznym.

Oglądając programy przyrodnicze widzimy czasem, jak zimne oko kamery filmuje umierające zwierzę. Ekipa realizatorska mogłaby zapewne mu pomóc, ale nie chce ingerować w naturalny bieg rzeczy. Czy inwigilująca nas inteligencja, traktująca ludzi jak mieszkańców wielkiego rezerwatu, podchodzi do sprawy tak samo? Czy kosmiczni obserwatorzy są tak nieczuli, że patrzą na szaleństwa i patologie ludzkiej cywilizacji, nie reagując?

W latach 50-tych ub. w. pojawiła się idea łącząca wzrost aktywności latających talerzy z rozwojem techniki jądrowej. Wiele bowiem zdawało się wskazywać na to, że UFO pojawiło się w wyniku obaw wywołanych naszymi zabawami z atomem, a jednocześnie siła stojąca za tym zjawiskiem nie zrobiła niczego konkretnego: Obcy nie przekazali receptury leku na raka, nie zneutralizowali wycieku ropy z Deepwater Horizon, ani nie zdematerializowali wielkiej plamy śmieci na Pacyfiku.

Inteligencja, z którą jesteśmy w kontakcie (bo według mnie tak właśnie to wygląda), nie wykonuje żadnych tego typu gestów, ale nie pozostaje też bierna. Działa delikatnie i subtelnie upomina ludzkość, powstrzymując się od ingerencji. W jej manifestacjach, jak w zwierciadle, ukazują się nasze lęki i obawy, czasami widać również nadciągające zagrożenia. Najłatwiej wykazać to – o paradoksie – na przykładzie… objawień maryjnych. UFO mogą bowiem mieć dużo więcej wspólnego z NMP, niż z kosmitami.

Brzmi to heretycko, lecz dla długoletnich pasjonatów zjawiska NOL nie jest niczym nowym. Wielu autorów i badaczy zwróciło uwagę na podobieństwo, o jakim mowa, już dekady temu, a pisali o tym m.in. Jacques Vallée i John Keel, ale też Paul Misraki i bracia Johannes i Peter Fiebagowie, choć każdy widział wspomniane zagadnienie inaczej. Ich wspólny wniosek brzmiał jednak tak, że objawienia maryjne trapi syndrom nieboskości czyli, że są one często dziwaczne, a ich bohaterowie zachowują się równie absurdalnie, jak ufonauci. Nie zapominajmy też, że większości objawień towarzyszą orędzia, w których przekazywane są informacje zbliżone treścią i charakterem do tego, co ludzie słyszą od kosmitów, albo otrzymują w przekazach channelingowych. Innymi słowy, objawienia mogą stanowić inne oblicze tego samego mechanizmu, który odpowiada za większość manifestacji prawdziwego UFO. By ten fakt dostrzec, trzeba zwrócić uwagę na tkwiące w nich dziwności, które ukazują prawdziwą twarz sprawców, czy raczej to, kim oni nie są.

Więcej w wrześniowym numerze NŚ (09/2016) str. 44-49

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.