Jak zginęli bogowie. Koniec wielkiej legendy?

Jeśli chcecie zniszczyć całą cywilizację, ale nie wiecie jak, zapytajcie o to mieszkańców Rapa Nui. To właśnie ich przodkowie przeobrazili rajski zakątek planety w jałowy kawał skały, praktycznie nienadającej się do życia. Najnowsze ustalenia wskazują, że to nie Europejczycy pogrążyli w niebycie kulturę wyspiarzy. Ich spotkanie z białymi było jedynie ostatnim krokiem ku zagładzie. Cywilizację Wyspy Wielkanocnej zgubiły: religijna rewolucja i bezpowrotne naruszenie równowagi ekosystemu

Poniżej prezentujemy fragment publikacji zamieszczonej w październikowym NŚ (10/2016).

Zgodnie z miejscową legendą, pierwsi osiedleńcy przybyli na Rapa Nui dwoma ogromnymi pirogami, a właściwie statkami. Byli to prawdopodobnie mieszkańcy Polinezji. Dokładny czas zasiedlenia wyspy nie jest znany, ale przyjęto, iż stało się to około 900 roku.

Wyspa Rapa Nui była idealnym miejscem do samowystarczalnej egzystencji. Odległość od niej najbliższych zamieszkanych wysp sięga ponad 2000 km, do kontynentu zaś jest dwukrotnie dalej. Jak wykazują to analizy radiowęglowe, do momentu pojawienia się na Rapa Nui ludzi, był to rzeczywiście rajski zakątek, gęsto porośnięty palmami, na obszarze którego roiło się od ptaków i zwierząt, a w przybrzeżnych wodach kipiało od ryb i krabów. Średnia temperatura powietrza wynosiła +20°C. Co można robić w takich rajskich warunkach? Płodzić się i rozmnażać! I właśnie tym zajęli się przede wszystkim osiedleńcy.

Początki degrengolady

Niestety, o historii Wyspy Wielkanocnej do czasu pojawienia się na niej Europejczyków wiemy bardzo mało. Badacze w tej mierze muszą polegać nie tylko na danych, których źródłem są wykopki archeologiczne, ale także odwoływać się do legend zapisanych przez pierwoodkrywców Rapa Nui. Zupełnie niedawno do wszystkich tych świadectw dodano świeże informacje uzyskane z radiowęglowej analizy gleby i pozostałości kostnych pierwszych mieszkańców. Pozwalają one na sporządzenie hipotetycznego modelu narodzin, rozkwitu i upadku cywilizacji Wyspy Wielkanocnej.

I tak kolonizatorzy zaczęli szybko przekształcać swój nowy dom. Wyrąbując palmy –uzyskiwali tereny pod zasiewy, na których sadzili bataty – słodkie ziemniaki, które najprawdopodobniej przywieźli ze sobą. Na żyznych stokach wulkanicznych wzniesień hodowali banany. Łowili także ryby. Ale największym delikatesem były u nich żółwie morskie. Na Rapa Nui wznoszono m.in. wieże obserwacyjne, żeby monitorować pojawienie się żółwi w przybrzeżnych wodach.

W miarę upływu czasu jeden naród rozpadł się na 10 (według innych 12) plemion. Od czasu do czasu wojowały one ze sobą, ale do globalnego konfliktu nie doszło. Niemniej już wtedy na wyspie zanotowano przypadki kanibalizmu. Miał on charakter rytualny – ciała zabitych wrogów zjadano nie z głodu, ale dla tradycji. (W ten sposób przejmowano siłę pokonanego wroga i jego zdolności – przyp. tłum.)

Podział na kasty dotyczył także samych plemion. Władza należała do tzw. długouchych – wodzów, kapłanów i wojowników. Krótkousi, którzy im podlegali, byli od wykonywania najgorszej i najcięższej roboty: zdobywania i przygotowania żywności oraz rzeźbienia i ustawiania moai – kamiennych symboli Wyspy Wielkanocnej, których rozmiary i masa przerastają naszą wyobraźnię. Wyrzeźbienie jednego kamiennego idola mogło trwać kilka miesięcy, a jego wzrost wynosił od kilku do kilkunastu metrów, zaś masa kolosów sięgała stu i więcej ton.

Widmo głodowej śmierci…

Więcej w październikowym numerze NŚ (10/2016) str. 42-46

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.