Powrót do Zakazanej archeologii

Z Michaelem Cremo rozmawia Piotr Cielebiaś.

Wielu czytelników z sympatią wspomina Zakazaną archeologię, która szczegółowo omawiała kontrowersyjne fakty zamiecione pod dywan przez akademików. Michael Cremo – współautor tej książki – w wywiadzie udzielonym na wyłączność Nieznanemu Światu opowiada o nowych zakazanych odkryciach i ujawnia, czy po niemal ćwierćwieczu jego poglądy na dzieje i ewolucję człowieka zmieniły się.

Poniżej prezentujemy fragment publikacji zamieszczonej w styczniowym NŚ (01/2017).

„Zakazana archeologia” została wydana po raz pierwszy w 1993 r., ale dla wielu osób nadal jest książką aktualną, prezentującą dowody na to, że realna historia ludzkości wyglądała inaczej niż podają podręczniki. Których odkryć archeolodzy i historycy boją się najbardziej?

– Najbardziej boją się odkryć sprzecznych z założeniami darwinizmu, chociaż wydaje się, że obecnie są raczej wobec nich mocno sceptyczni. Nauka uznaje, że ludzie tacy jak my pojawili się na świecie nie wcześniej niż 200 tysięcy lat temu, ewoluując z prymitywniejszych form. Nie akceptuje się jednak tego, że ludzie współcześni mogli istnieć już przed milionami lat, ponieważ stoi to w sprzeczności z przyjętymi poglądami o pochodzeniu człowieka i teorią ewolucji.

Od kiedy ukrywa się dowody na to, że „historia prawdziwa” różni się od podręcznikowej? Kto znajdował się wśród pierwszych akademickich cenzorów?

– Kiedy Karol Darwin w 1859 r. opublikował swoje dzieło O pochodzeniu gatunków, niektórzy uczeni uznali, że według niego ludzie pochodzą od małp. Zaczęto więc szukać organizmów – stadiów przejściowych między małpami a ludźmi. Były to tzw. brakujące ogniwa, jednak zamiast nich natrafiano na dowody sugerujące, że tacy ludzie, jak my, istnieli w bardzo odległej przeszłości, nawet przed milionami lat. W drugiej połowie XIX w. znaleziska tego typu prezentowano na konferencjach naukowych, a artykuły o nich publikowano w specjalistycznych książkach i pismach.

Brakujące ogniwo znaleziono dopiero w 1882  r. w Trinil na Jawie, gdzie holenderski uczony Eugène Dubois odkopał fragment szczęki i kości udowej, która należała do istoty przypominającej człowieka. Ustalił potem, że były to szczątki małpoluda Pithecanthropus erectus (obecnie nazywanego Homo erectus). Spoczywały w formacji geologicznej liczącej 800 tys. lat. Wspomniane wcześniejsze odkrycia stały się wtedy problemem, bo trudno było pogodzić się z tym, że ludzie tacy, jak my, istnieli wcześniej, niż ich domniemany prymitywny przodek, pitekantrop. Właśnie wtedy, w XIX w., niektóre odkrycia archeologiczne stały się zakazane.

Wśród uczonych, którzy przyczynili się do zamiatania ich pod dywan, znalazł się m.in. William H. Holmes z Instytutu Smithsona (największego kompleksu muzeów i ośrodków edukacyjno-badawczych na świecie). Podważył on wartość znaleziska, jakim były kości i artefakty znajdowane w kopalniach złota w Kalifornii (patrz zdjęcie obok – przyp. red.), stwierdzając, że są one niemożliwością, gdyż trzeba byłoby założyć, że istniała ludzka rasa starsza od Pithecantropus erectus. Oczywiście Holmes i podobni mu naukowcy nie zdawali sobie sprawy, że ukrywają dowody. Wierzyli, że budują dobrą naukę, pozbywając się złych dowodów, które w ich oczach nie mogły być prawdziwe.

A czy w ostatnich latach na polu antropologii lub paleontologii pojawiły się znaleziska wspierające hipotezy z „Zakazanej archeologii”?

– W 2013 r. archeolodzy odkryli ślady stóp na angielskim wybrzeżu Morza Północnego, w miejscowości Happisburgh. Pomiary wykazały, że wyglądają one jak odciski stóp współczesnych ludzi. Problem w tym, że znajdowały się w pokładach geologicznych liczących 900 tysięcy lat, a przecież oficjalnie ludzie pojawili się 200 tysięcy lat temu! Jak zatem wyjaśnić pochodzenie tych śladów? Przypisano je małpoludowi Homo antecessor....

Więcej w styczniowym numerze NŚ (01/2017) str. 18-21.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.