|
|
|
|
Internetowy Bank Danych
Fijałkowski Jędrzej
Osoba Kontaktowa: Redakcja Nieznany Świat
Województwo: mazowieckie
Nazywam się Jędrzej Fijałkowski. Urodziłem się w roku 1947, kiedy Słońce dobrze już usadowiło się w gwiazdozbiorze Byka i tylko czekało na majowe (wówczas) przesunięcie zegara o godzinę, akurat wtedy, kiedy po raz pierwszy wyjrzałem na świat. W związku z tym czasowym poplątaniem nikt nie potrafi zrobić mi porządnego horoskopu i muszę żyć na własne wyczucie. W roku 1947 miało miejsce jeszcze kilka innych istotnych wydarzeń, w tym reforma rolna, na którą jako Byk powinienem zareagować wybitnie pozytywnie, a jednak do dziś – wbrew słonecznemu Zodiakowi – nie mam umiłowania do dłubania w ziemi, co nie przeszkodziło mi osiąść ostatnio na półhektarowej przestrzeni pod Grójcem. Kapitalistycznie wykorzystuję jednak efekty pracy innych i moje jedyne roboty polowe ograniczają się do zrywania owoców (rosną nad ziemią i nie wymagają pielenia), wąchania kwiatów, jak nie przymierzając słynny Fernando, oraz rozpalania ognia w kominku. Piję też nalewkę z pigwy, wino z wiśni i kompot z jabłek oraz gruszek, które to owoce w mojej okolicy występują w ilościach niepoliczalnych. Oprócz wąchania i picia – czasem piszę, co widać, słychać i czuć. Tematyka, jak widać, słychać itd. – ezoteryczna i metafizyczna z domieszką fizycznej. Napisałem też parę książek, ostatnio o moim przyjacielu Emilu, popapranym dogu, który doskonale się ze mną porozumiewał, bo uznał mnie za równie popapranego. Mam niewielu ludzkich przyjaciół i wielu znajomych z kręgów tajemnych. Lubię ich. Niektórzy nawet mnie. Słucham muzyki elektronicznej (Vangelis, Kitaro), innej zresztą też. Oglądam dobre filmy (niedobre także, jeśli mi się podobają), czytam książki. Fotografuję – bo pozwala to zobaczyć świat inny niż ten, który układa mi się ze słów na papierze. I tyle. Więcej nie mogę – obowiązuje tajność danych personalnych. Jakbyście chcieli wiedzieć coś więcej – nie wiem, gdzie szukać. W IPN nie figuruję, we WHO is WHO jest ledwie parę linijek, własnej strony wciąż nie mam, autobiografii jeszcze nie napisałem. Więc musicie się zadowolić tym, co tutaj, chyba że zajrzycie do książki o Emilu, gdzie ku uciesze krewnych, znajomych i ciekawskich trochę się zdekonspirowałem.
|