|
|
Co można by sfotografować, gdyby gigantyczny aparat cyfrowy z obiektywem o średnicy pół metra umieścić na wysokości 300 km nad powierzchnią Marsa? To nie są wcale nierealne marzenia – już od ponad roku wokół Czerwonej Planety krąży satelita Mars Reconaissance Orbiter. Jest on wyposażony w kamerę HiRISE, która przelatując nad powierzchnią może jednorazowo zdjąć fragment o rozmiarach 6 na 12 kilometrów.
Takie osiągi w trybie kolorowym odpowiadają aparatowi cyfrowemu o rozdzielczości 240 megapikseli. Jedno z najważniejszych uzyskanych jak dotąd zdjęć ukazuje północnowschodnie zbocze marsjańskiego wulkanu Arsia Mons. Widać na nim otwór o średnicy około stu metrów. Jeszcze zanim wykonano fotografię i przesłano ją na Ziemię, Glen Cushing z najważniejszej amerykańskiej organizacji geologicznej USGS sugerował, że w tym miejscu może się znajdować wejście do marsjańskiej jaskini! Czarna plama nie jest żadnym defektem obrazu – na zbliżeniach widać nieregularny brzeg otworu. Ponieważ w środku trudno dostrzec dno, jama jest zapewne bardzo głęboka. Kamera HiRISE to bardzo czuły i precyzyjny instrument, a w atmosferze Marsa unosi się dużo pyłu. Gdyby było to tylko jakieś płytkie wyżłobienie, z pewnością widzielibyśmy jak rozprasza się tam światło. Tymczasem wnętrze jest idealnie czarne. Zapewne trzeba będzie długo poczekać aż dowiemy się, co kryje się w środku – równie dobrze może to być olbrzymia komora, jak i bardzo długi tunel. Satelita MRO jest co prawda wyposażony w radar o nazwie SHARAD, ale to urządzenie nie jest w stanie rozróżnić tak drobnych szczegółów. Mars Reconaissance Orbiter to nie jedyny amerykański satelita okrążający aktualnie Marsa. NASA dysponuje także sondą o nazwie Mars Odyssey. Co prawda nie ma ona tak ostrego wzroku, ale za to jest w stanie wykonywać zdjęcia w podczerwieni, które ujawniają temperatury panujące na powierzchni. Otwór sfotografowany przez MRO to jeden z siedmiu kandydatów wskazanych przez Cushinga na starszych zdjęciach przesłanych przez Mars Odyssey. Wszystkie podejrzane plamy znajdują się na zboczach wulkanu Arsia Mons.
Podziemne struktury zapadliskowe są uważane za rejony, które mogłyby dać żywym organizmom szczególnie dobrą ochronę przed niekorzystnymi warunkami panującymi obecnie na powierzchni Czerwonej Planety.
|
|