|
To były ciężkie chwile – mamy na myśli powódź. Na szczęście jednak przetrwaliśmy! Kochani, z całego serca pragniemy Wam podziękować za troskę o nas w czasie tych dramatycznych dni. Przyznamy, że nachodziły nas momenty zwątpienia, stres, nerwy i obawa o to, co będzie. W sms-ach, które od Was otrzymywaliśmy, pisaliście: Modlimy się za was, żebyście przetrwali i by ten żywioł ominął Przystań. Dziękujemy za tę modlitwę, za troskę oraz wszelkie dobro, jakiego doświadczaliśmy. Wiemy, że w tym trudnym czasie nie byliśmy sami i to dodawało nam sił.
Obserwowaliśmy sytuację w okolicy, z niepokojem słuchając informacji dotyczących zapowiadanej pogody. Z przerażeniem przyjmowaliśmy wiadomości, że woda w pobliżu nas zalewa inne gospodarstwa. Tak bardzo obawialiśmy się ewakuacji, nie wyobrażaliśmy sobie tej chwili!
Dla większości naszych zwierząt transport i załadunek oznaczałyby ogromny stres. Myśleliśmy o naszym 32-letnim koniku Maksiu – jak sobie poradzimy w razie ewakuacji, czy jego serduszko to wytrzyma? Co będzie z krową Borutką, która na widok każdego środka transportu ucieka w kąt pastwiska, jakim traumatycznym przeżyciem okaże się dla niej załadunek i wywózka z domu, w którym odzyskała spokój, ponownie zaufała człowiekowi...? Na szczęście udało się i obeszło bez ewakuacji. Pobliski staw wystąpił z brzegów, część wody spływała do nas, podtapiając końskie boksy oraz pastwiska, szczególnie łąkę naszych krów i baranków, ale wodę wyciekającą w stajniach cały czas zasypywaliśmy piaskiem, by konie w niej nie stały i dościelaliśmy suchą słomą. Pomagaliśmy również przy ewakuacji pobliskiej stadniny, która została w całości zalana... Interweniowaliśmy w przypadkach psów pozostawianych w kojcach. Dowoziliśmy jedzenie zwierzętom z terenów ogarniętych powodzią. IInnymi słowy: był to bardzo ciężki czas. I chociaż okazał się wypełniony od rana do wieczora, myślami ciągle krążyliśmy przy naszej Przystani. Przecież to dom dla tak wielu skrzywdzonych zwierząt, ich pierwszy prawdziwy dom... Nie wyobrażaliśmy sobie, że możemy go stracić. Oby ten żywioł już nigdy nam nie zagroził!
Ośmielamy się prosić o pomoc. W powodzi straciliśmy wszystkie zapasy słomy. Musimy zakupić nową, a w przypadku tak dużej gromady zwierząt to spore koszty. W dodatku obecnie walczymy o życie maleńkiego konika Tymusia. Za wszelkie wpłaty na konto zbiórkowe z dopiskiem Na słomę z całego serca dziękujemy. Dorota Szczepanek Dominik Nawa Przystań Ocalenie dla Koni Uratowanych z Transportu Śmierci Komitet Pomocy dla Zwierząt w Tychach www.przystanocalenie.pl
Konto Komitetu Pomocy dla Zwierząt w Tychach: ING Bank Śląski O/Tychy 91 1050 1399 1000 0022 0998 2426 (organizacja pożytku publicznego, nr KRS 0000015352)
|