OKIEŁZNAĆ CHAOS - Wielka medytacja Czytelników NŚ
Postanowiliśmy, by kolejnej dorocznej
WIELKIEJ MEDYTACJI CZYTELNIKÓW NIEZNANEGO ŚWIATA,
która odbyła się
w czwartek 30 grudnia od godz. 22.00 do 22.30 czasu polskiego,
towarzyszyło hasło:
OKIEŁZNAĆ CHAOS
Nim uzasadnimy taki jego wybór, na początku krótka refleksja.
Wiosną br. jedna z naszych Czytelniczek – a było to wkrótce po katastrofie smoleńskiej, a jeszcze przed pierwszą majową falą pustoszącej kraj powodzi – napisała z goryczą, że dopiero co odbyliśmy kolejną zbiorową medytację, której towarzyszyło piękne pozytywne przesłanie (Szczęście), a tu takie nieszczęścia… Natychmiast jednak słusznie zauważyła, że nie wiadomo, co by było, gdyby medytacji zabrakło. No, właśnie. Tego nie wiemy. Mamy natomiast świadomość, że czas jest trudny i wiele wskazuje, iż nadchodzące lata nie będą łatwiejsze. Róbmy więc swoje z wiarą w to, że siły ducha i ludzkiej empatii – nikt nigdy nie jest w stanie złamać ani pokonać.
Z tego punktu widzenia obecne hasło medytacji zostało przez nas wybrane nieprzypadkowo. Wszyscy bowiem od dłuższego czasu mamy poczucie narastającego w skali globu i wokół nas chaosu. Chaosu, którego nie da się ot tak, po prostu ominąć, jak czynimy to np. z kamieniem zalegającym na drodze. Nie można go również pokonać metodą prowadzonej na oślep walki. Czujemy bowiem – wręcz fizycznie czujemy – że narastający zwolna chaos zaczyna niepostrzeżenie wciągać nas w swoją orbitę, próbując zawładnąć również naszą psychiką.
I właśnie temu musimy się przeciwstawić. Spowodować, by on – chaos – nie miał do nas dostępu, nie znajdował furtek, dzięki którym wkrada się do ludzkich serc i umysłów.
Są osoby, które zjawisko, o jakim mowa, lekceważą. A jednak one również – często nieświadomie – doświadczają skutków chaosu. Przeanalizujcie choćby jego dewastujący wpływ w swoim codziennym życiu; w domu, czy pracy. Ilu ludzi miota się między różnymi celami i zadaniami nie potrafiąc żadnego z nich konsekwentnie doprowadzić do końca. Ilu zaczyna jakiś wątek, by – pod wpływem kolejnych wydarzeń – porzucić go, trwoniąc w ten sposób bezpowrotnie energię oraz czas. To miara chaosu w mikroskali. W skali makro natomiast staje się on groźnym symptomem, pociągającym za sobą rozliczne, złowróżbne dla świata konsekwencje.
Chaos myśli. Chaos działań. Chaos wartości etycznych, postaw, poglądów. Ze wszystkim tym – w coraz bardziej dotkliwej postaci – mamy do czynienia na co dzień. To przeszkadza, burzy, rujnuje. Nie pozwala normalnie żyć.
Antytezą tak manifestującego się chaosu – i zarazem sposobem na jego wyhamowanie, okiełznanie, sprawienie, by został gdzieś na zewnątrz, poza nami – jest harmonia w sobie, we własnym wnętrzu. Harmonia, która będzie również oddziaływała na innych, całe nasze otoczenie. Mając świadomość niszczącej siły chaosu; tego, że niczego on nie porządkuje – poprzez poszukiwanie ładu i porządku w sobie samym zyskujemy szansę okiełznania go, a często również zapobieżenia przyszłym skutkom. Mówiąc innymi słowy: cały problem, co powinniśmy sobie z pełną mocą uświadomić, dotyczy naszej psychiki i energetyki. Bo nie da się urządzić pięknego ogrodu na dachu domu, który ma wątłe fundamenty.
Eliminując chaos z naszego wnętrza, z codziennego funkcjonowania w pracy, w rodzinie, otoczeniu podcinamy jego korzenie w makroświecie. Sprawiamy, że traci glebę, na której może się rozwijać wraz z destrukcyjną siłą, jaką ze sobą niesie. Ta siła to także – choć nie tylko – ślepe uderzenia kataklizmów w postaci trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów, wielkich powodzi i megaawarii technicznych w rodzaju tej, jaką było największe w historii skażenie środowiska wskutek wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej. Nie mówiąc już o tym, że w warunkach chaosu łatwo o sytuację, w której ktoś naciśnie symboliczny przycisk, w efekcie czego razem z planetą wylecimy w powietrze.
Szczęście jest harmonią. Dlatego dobrze się stało, że właśnie w jego intencji medytowaliśmy przed rokiem. Obecnie przyszedł czas na to, by tę harmonię w sobie ugruntować – i zacząć zaszczepiać ją innym.
Wiatr powoduje chaos, ale jeśli właściwie wybudujesz dom, umocnisz go, zapewnisz solidne fundamenty – nie wyrządzi mu szkody. Co więcej, wiatr możemy przeobrazić w siłę konstrukcyjną, wykorzystując go np. do pracy wiatraków, tak jak woda jest w stanie nie tylko niszczyć, lecz np. z pożytkiem dla człowieka napędzać turbiny. Dlatego dziś, zwłaszcza dziś szczególnie ważne staje właśnie się OKIEŁZNANIE CHAOSU.
W sobie – i wokół nas.
Wszędzie.
Z taką właśnie ideą przystąpiliśmy do naszej WIELKIEJ MEDYTACJI 2010. Spotykając się 30 grudnia o godz. 22-ej na planie mentalnym, byliśmy mocni w sobie i świadomi celu, jaki chcemy osiągnąć.





















































Komentarzy (2)