Aokigahara jest wszędzie

Niez­nany Świat 6/​2017

Las Samobójców w sztuce fil­mowej.
Artyści i wyrob­nicy X Muzy, Fab­ryki Snów, Hol­ly­woodu i off-​Hollywoodu fas­cynują się niezwykłoś­cią, odstępst­wem od reguły, Tajem­nicą. Nic więc dzi­wnego, że Aoki­ga­hara (Morze Drzew) — owiany złą sławą japoński las samobójców — stał się dla nich źródłem inspiracji.

Świat dowiedział się o Aoki­ga­harze już ponad pół wieku temu za sprawą powieści Pagoda fal pióra pop­u­larnego autora japońskiego Sei­cho Mat­sumoto. Była to his­to­ria o duchu kobi­ety, która popełniła samobójstwo w miejscu szczegól­nym – Jukai, czyli Morzu Drzew, rozległym (ok. trzy­dzi­estu kilo­metrów kwadra­towych) gęstym lesie poras­ta­ją­cym północno-​zachodnie pod­nóże góry Fudżi. Między­nar­o­dowy sukces książki zachę­cił innych pis­arzy do naślad­own­ictwa, a z Aoki­ga­hary uczynił dla samobójców niemal Mekkę. Choć miejsce uznawano za naw­ied­zone już wcześniej, fala jisatsu (czyli niecer­e­mo­ni­al­nego ode­bra­nia sobie życia) to zjawisko współczesne. Od lat sześćdziesią­tych każdego roku zna­j­dowanych jest tam kilka­naś­cie — kilka­dziesiąt ciał osób, które skutecznie targnęły się na swoje życie.

Poniżej prezen­tu­jemy frag­ment pub­likacji zamieszc­zonej w 06/​2017
Dostępne również wydanie elek­tron­iczne — e.nieznanyswiat.pl

W roku 1971 powołano spec­jalny patrol przeczesu­jący las w poszuki­wa­niu zwłok oraz niedoszłych samobójców. W 1993 dwudziestoparo­latek Wataru Tsu­rumi zmon­e­tary­zował pop­u­larność Aoki­ga­hary, pub­liku­jąc budzący po dziś dzień kon­trow­er­sje Kom­pletny podręcznik samobójstwa. Sprzedany w ponad mil­ionie egzem­plarzy bryk przy­czynił się do pow­ięk­szenia czarnej niesławy Morza Drzew w roli, jak napisał Wataru, doskon­ałego miejsca na zakończe­nie żywota.

Ta ponura desty­nacja zafas­cynowała fil­mow­ców. Wszys­tko zaczęło się w 2013 roku od banal­nego telewiz­yjnego obrazka Grave Hal­loween Stevena Monroe’a, będącego wari­acją na temat Blair Witch Project, w którym gros sek­wencji stanowią pseu­do­doku­men­talne, znalezione mate­ri­ały wideo. Dwa lata później Aoki­ga­hara pojaw­iła się w dra­ma­cie oby­cza­jowym Gusa Van Santa The Sea of Trees. Gwiaz­dorska obsada z Matthew McConaughey’em i Naomi Watts na czele nie uzdrow­iła iry­tu­jąco ckli­wego i płytkiego sce­nar­iusza. The Sea of Trees to nai­wny moralitet o face­cie (McConaughey), który zru­jnował swoje małżeństwo. Kiedy jego żona umiera, mężczyzna postanawia ukarać się, popeł­ni­a­jąc samobójstwo właśnie pod górą Fudżi. Dociera zatem do przek­lętego obszaru i, gdy już-​już chce odbyć rendez-​vous z wiecznoś­cią, spo­tyka niedoszłego japońskiego jisat­susha, który prze­jrzał na oczy i postanawia jed­nak żyć. Obaj panowie szy­bko naw­iązują bliższą relację i uświadami­ają sobie, że ich autode­struk­ty­wne prag­nienia miały cokol­wiek sło­mi­any charak­ter. W rezulta­cie pode­j­mują decyzję, aby wydostać się z Jukai.

Aoki­ga­hara, zwana również Jukai (jap. Morze Drzew), to las zna­j­du­jący się w Parku Nar­o­dowym Fudżi-​Hakone-​Izu u północno-​zachodniego pod­nóża góry Fudżi. Stała się słynna jako miejsce, w którym rokrocznie kilka­dziesiąt osób odbiera sobie życie. Pielgrzymi-​samobójcy to w więk­szości Japończycy, choć zdarzają się również ludzie przy­by­wa­jący z innych kra­jów, głównie z USA i Europy Zachod­niej. Niech­lubny rekord padł w 2004 roku, kiedy odnaleziono tam 108 ciał.

Dlaczego ludzie ci wyruszają właśnie do Aoki­ga­hary? Tłu­maczenia są różne: od wpływu kul­tury masowej – książek i filmów pro­mu­ją­cych Las Śmierci, aż po wyjaśnienia wykracza­jące poza paradyg­mat nauki aka­demick­iej, trak­tu­jące Aoki­ga­harę jako coś na ksz­tałt współczes­nej Wyspy Syren, która metafizy­cznie przy­wołuje do siebie nieszczęśników i wiedzie ich ku rozs­ta­niu z życiem.

Tak naprawdę Las Śmierci jest tu jedynie pretek­stem do wygłasza­nia pom­paty­cznych monologów i wpla­ta­nia nużą­cych ret­ro­spekcji. McConaughey jak zwykle gra kon­cer­towo, ale nawet on nie potrafi nadać głębi kon­stat­acjom god­nym dziesię­ci­o­latka, a nie osoby dorosłej. Van Sant mierzył wysoko, lecz spek­taku­larnie strą­cił poprzeczkę. Miała być opowieść o winie, karze i odkupi­e­niu, a wyszedł nies­trawny kicz.

Film został wybuczany na fes­ti­walu w Cannes, zebrał druz­gocące recen­zje i powszech­nie uznaje się go za nomen omen depresję w kari­erze Van Santa i McConaugh­eya. Jed­nak obraz ten sprawił, że prob­lem Morza Drzew prze­bił się do świado­mości mas, a Hol­ly­wood pochwycił łakomy kąsek. Na początku 2016 roku w kinach na całym świecie zade­bi­u­tował Las samobójców Jasona Zady. Skład­niki? Pop­u­larna gwiazdka (znana z Gry o tron i Igrzysk śmierci Natalie Dormer) plus kon­strukcja fab­u­larna hor­roru pseudo-​psychologicznego z rozbu­dowaną rek­wiz­y­tornią gatunku: od snów we śnie, aż po typowe tzw. jump scenes, czyli sceny, gdy bohaterka idzie przez las, robi się cicho, ciszej, cichutko…

Więcej w czer­w­cowym (06/​2017), s. 4245

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.