Nocni goście: przybysze z nierzeczywistego świata

Na granicy jawy i snu dochodzi niekiedy do przedzi­wnych, budzą­cych grozę spotkań z noc­nymi gośćmi – syp­i­al­ni­anymi intruzami, którzy pojaw­iają się w pobliżu śpią­cych ludzi. Świad­ków tych wizyt prześladują wspom­nienia z towarzyszą­cym im pytaniem: wszys­tko to można wyjaśnić li tylko sen­nymi zaburzeniami?


Piotr Cielebiaś

Spotka­nia z noc­nymi gośćmi prze­b­ie­gają zazwyczaj według podob­nego sce­nar­iusza. Świad­kowie budzą się w nocy, widząc dzi­wną postać (lub postaci) przy łóżku albo w rogu syp­i­alni. Niek­tórym przy­pad­kom towarzyszy par­aliż, prawie wszys­tkim zaś niepokój, strach oraz przeko­nanie, że to, co się wydarzyło, było jak najbardziej realne.

Zjawisko, o jakim mowa, znane ludzkości od niepamięt­nych cza­sów, stanowi przed­miot sporu w środowisku badaczy, którzy zaj­mują się Niez­nanym. Choć kojar­zone bywa z ufologią, świad­kowie nie wspom­i­nają o uprowadzeni­ach czy bolesnych ekspery­men­tach. Nocni goś­cie (często zakap­turzeni) zwykle nie robią nic. Po prostu stoją i patrzą – a to prz­er­aża ludzi najbardziej. Niek­tórzy uważają ich za przy­byszów z głęb­szych warstw ludzkiej psy­chiki – wytwór tzw. halucy­nacji hip­n­a­gog­icznych wyzwalanych przez zapada­jący w sen mózg. Hipotezy tej nie przyj­mują jed­nak do wiado­mości ci, którzy twierdzą, że w chwili spotka­nia ze zjawami byli całkowicie świadomi, a zdarze­nie, jakie przeżyli, miało charak­ter rzeczywisty.

(…)

Pan Zdzisław miał 67 lat, kiedy widy­wał grupę zakap­tur­zonych postaci wokół swo­jego łóżka. Był koniec lat 50-​tych. Mieszkał wtedy w Radom­sku (łódzkie), w kwa­terze, którą jego rodz­ice otrzy­mali po wojnie.

Cza­sami budz­iłem się w nocy i widzi­ałem dwie ciemne postaci na tle wielkiego okna. Niekiedy było wów­czas jasno i zdawały się lep­iej widoczne, mimo to ich twarzy nie dostrze­gałem. Stały w nogach łóżka, blisko okna. Wtedy chowałem się pod koł­drę. Zdarzało się to wielokrot­nie i za każdym razem pojaw­iały się dwie syl­wetki. Zauważałem kap­tury, ale pod nimi nie reje­strowałem nic. [Te istoty] Były wyższe od człowieka. Sądz­iłem, że to duchy, ale nie wywoły­wały we mnie stra­chu. W końcu zasyp­i­ałem i nie wiedzi­ałem, co dzi­ało się dalej.

Pan Marek ze Śląska, jak więk­szość świad­ków, spotkanie z noc­nym goś­ciem przeżył tylko raz i – jak zapew­nia – doszło do tego

w stanie pełnej przytomności.

Dzi­ało się to ok. 1992 r., gdy miał 12 lat. Tamtej nocy, jak zwykle wier­cił się w łóżku tak bardzo, że w pewnej chwili musiał wstać, by poprawić posłanie.

Obudz­iłem się w nocy. Miałem rozkopane prześcier­adło, więc postanow­iłem poś­cielić łóżko. Kiedy je popraw­iałem, odru­chowo spo­jrza­łem na drzwi. Nikogo tam nie było, pozostawały zamknięte. Kiedy po chwili znowu zerknąłem w tam­tym kierunku, obok coś stało. Niewysokie, całe czarne, wzrostem się­gało klamki. Miało ksz­tałt humanoidalny! Nie dostrze­gałem żad­nych szczegółów, gdyż postać ta zdawała sie jakby „wycięta z papieru” (tj. płaska – przyp. autora). Jedyne, co zauważyłem to, że na głowie miała długie, poskle­jane włosy. Było je widać na tle ściany.

W pier­wszej chwili pomyślałem, że mam przy­widze­nie, ale sekundy mijały, a to dalej tam stało…

To jedynie frag­ment niniejszego artykułu. Pełną wer­sję zna­jdziesz w 8/​12 dostęp­nym także w wer­sji elek­tron­icznej.


W sprzedaży

Wydanie elektroniczne



Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.