Missing 411: najdziwniejsze zaginięcia w USA

Piotr Cielebiaś 3/​2017

Każdego roku na świecie znikają tysiące ludzi. Więk­szość tych wydarzeń zostaje wyjaśniona, są jed­nak i takie, które przeczą zdrowemu rozsądkowi.

Zain­tere­sował się nimi David Paulides – były polic­jant z San Fran­cisco i autor serii książek Miss­ing 411, będą­cych kro­niką dzi­wnych zaginięć na tere­nie USA. Najwięcej z nich miało miejsce w parkach nar­o­dowych i dużych kom­plek­sach leśnych, a władze i służby nabrały w tej sprawie wody w ustaCzłowiek, co by o nim mówić, jest udzi­ałow­cem pochodu Natury, uczest­nikiem dynam­icznej sztafety budu­jącej his­torię tej plan­ety, która, aby się pozy­ty­wnie rozwi­jać, wymaga przestrze­ga­nia określonych warunków.

Kliknij i przeczy­taj artykuł za darmo w e-​wydaniu .

Wyszedł z domu i nie wró­cił… — takie zdanie pada często w ogłoszeni­ach o poszuki­wanych osobach. Statystyki na temat zaginięć są zatr­waża­jące. W Polsce co roku policja odno­towuje kilka­naś­cie tysięcy tego typu przy­pad­ków. W Wielkiej Bry­tanii (wg Home Office) jest ich już ok. 250 tysięcy, a w USA, liczą­cych prawie 318 mil­ionów mieszkańców, każdego roku zgłasza się zaginię­cia ok. 0,75 mil­iona osób (w reko­r­dowym 1997 było ich aż 0,98 miliona).

Więk­szość zagin­ionych prędzej czy później zostaje zlokali­zowana, choć ich his­to­rie mają bardzo różny prze­bieg oraz finał: od samobójstw i ucieczek od doty­chcza­sowego życia począwszy, a na nieszczęśli­wych wypad­kach, por­wa­ni­ach i morder­st­wach kończąc. Każdy zagin­iony to odrębna fabuła i nierzadko indy­wid­u­alna trage­dia, a najwięcej kon­trow­er­sji budzą przy­padki ludzi, po których urwał się wszelki ślad i których, mimo sze­roko zakro­jonych poszuki­wań, nigdy nie odnaleziono. Z danych Fed­er­al­nego Biura Śled­czego (FBI) wynika, że w lat­ach 19752008 w USA zniknęło w ten sposób ponad 100 tysięcy osób.

Choć mogłoby się wydawać, że każde zaginię­cie da się jakoś wyjaśnić, dro­bi­az­gowa anal­iza części spraw wprowadza nas w świat raczej niepoko­jący. Jak mówi David Paulides, prawdziwy dia­beł ukryty jest w szczegółach, o których nie zawsze mówi się głośno.

Paulides przesłużył 16 lat w policji miejskiej San Fran­cisco, a następ­nie pra­cował w branży tech­nicznej, by w końcu zająć się tropi­e­niem leg­en­darnego Big­foota (Wielkiej Stopy) – północ­noamerykańskiego małpoluda. Opier­a­jąc się na relac­jach świad­ków spotkań z tym stworze­niem, napisał na jego temat dwie książki. Pewnego razu, pod­czas wiz­yty w jed­nym z parków nar­o­dowych, gdzie stwór miał być widy­wany, badacz trafił na ślad zagadki o wiele więk­szej, niż ów włochaty hominid.

- Którejś nocy zapukali do mnie dwaj strażnicy. Byli po służ­bie. Powiedzieli, że mają infor­ma­cje, które mogą mnie zain­tere­sować. Wyjaśnili, że wcześniej pra­cow­ali w kilku parkach i wielokrot­nie brali udział w akc­jach związanych z poszuki­waniem zagin­ionych turys­tów. Ich zdaniem liczba osób, które przepadły bez śladu, była ogromna, a służby odpowiedzialne za parki (…) nie prowadz­iły odpowied­nich rejestrów i nie rozu­mi­ały, co tak naprawdę kryje się za tymi przypadkami.

Podąży­wszy tym tropem, Paulides zaczął gro­madzić relacje o ludzi­ach zagin­ionych w parkach nar­o­dowych oraz dużych, zamieszkanych kom­plek­sach leśnych. Tak rozpoczął się pro­jekt, którego owocem stała się tetralo­gia Miss­ing 411 (wyd. 20112014) opisu­jąca najbardziej tajem­nicze incy­denty tego typu.

(Warto tu wyjaśnić tytuł serii. Jego dosłowne tłu­macze­nie na pol­ski brzmi: 411-​zaginieni, gdzie 411 to odniesie­nie do numeru infor­ma­cji tele­fon­icznej w USA i Kanadzie, jak też slan­gowe określe­nie infor­ma­cji w ogóle.)

Na tzw. chłop­ski rozum zaginię­cia zdarza­jące się w parkach nar­o­dowych w Stanach Zjed­noc­zonych nie są niczym nienor­mal­nym. Obszary te bowiem stanowią ogromne poła­cie dzikiego terenu, nierzadko dużo więk­sze od tych, które znamy z Pol­ski czy nawet Europy (najwięk­szy amerykański park nar­o­dowy, Wrangell-​St. Elias na Alasce jest ok. 55 razy więk­szy od najwięk­szego w Polsce Biebrza­ńskiego PN!). Zresztą, ludzie nieprzys­tosowani do prze­by­wa­nia na łonie natury mogą zabłądzić lub zro­bić sobie krzy­wdę nawet w zwycza­jnym lesie czy na górskim szlaku.

Jed­nak autor Miss­ing 411 apeluje, byśmy zapoz­nali się ze szczegóły anal­i­zowanych wydarzeń, zanim zaczniemy fer­ować wyroki.…

Więcej w mar­cowym (03/​2017), s. 1823

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.