Nie jem i żyję!

Bretarianizm to podobno najkrótsza droga do osiągnięcia stanu oświecenia. Podczas 21-dniowego okresu niejedzenia człowiek ma szansę narodzić się na nowo. Nie może jednak tego pragnąć, wszystko musi wydarzyć się samo


Marta Sobiecka, NŚ 11/2019

Być może brzmi to enigmatycznie, wręcz hohsztaplersko, gdy jednak spojrzeć na korzenie bretarianizmu, który wywodzi się z nauk taoistycznych, koncepcja, o jakiej mowa zaczyna nabierać sensu. Według wspomnianych nauk żywność - choć utrzymuje nasze ciało przy życiu, nie jest korzystna dla rozwoju duchowego. Taoizm zakłada, że przez zaprzestanie przyjmowania pokarmów praktykujący mogą zmniejszyć swoje fizyczne pragnienia. Życie bez jedzenia może też pomóc wyzwolić się od ograniczeń ciała, oderwać umysł człowieka od materii, co wiedzie do ostatecznego celu duszy - oświecenia. Są ludzie, którzy dają temu świadectwo. Mówiąc o bretarianizmie nie sposób nie wspomnieć o Victorze Truviano (44 l.) - Argentyńczyku, który nie przestaje się uśmiechać.

Opowieść o Victorze rozpocznę od momentu, gdy jako trzydziestolatek mieszkał w Buenos Aires. Na tym etapie życia był zawodowym skrzypkiem pracującym w konserwatorium muzycznym. Miłość do muzyki przechodziła w jego domu rodzinnym z pokolenia na pokolenie, wraz z pięknym włoskim instrumentem. Truviano trenował godzinami, z czasem osiągając poziom, który pozwolił mu grać m.in. u boku Itzhaka Perlmana, słynnego skrzypka z Izraela.

Przeglądaj spis treści numeru 11/2019 lub zamów wersję elektroniczną NŚ

Wydawać by się mogło, że tak rozwijająca się kariera nieprędko się zakończy, a jednak Victor w wieku 30 lat postanowił porzucić swe dotychczasowe zajęcie. Doszło do tego za sprawą przyjaciół, którzy wrócili z wakacji spędzonych w Brazylii i opowiedzieli mu o 21-dniowym procesie niejedzenia, któremu się poddali. W tamtym czasie temat ten był bardzo popularny, a rozpropagowała go Australijka Jasmuheen, autorka wielu książek o bretarianizmie.

Gdy Victor wysłuchał ich rewelacji, poczuł, że musi sprawdzić je na sobie. Nie namyślając się długo, porzucił pracę w konserwatorium, gdyż doszedł do wniosku, że to, czym się dotąd zajmował przestało go interesować.

Jednak, jak się okazało, początki wielkiej przemiany nie były łatwe. Zaprzestanie przyjmowania pokarmów spotkało się z niezrozumieniem ze strony jego najbliższego otoczenia. Zatroskani przyjaciele nie dawali żyć Victorowi, który, w ich mniemaniu, postanowił zagłodzić się na śmierć. Mężczyzna zniknął więc na rok w górach, gdzie mógł w spokoju praktykować niejedzenie. 

(...)

Czy może to być niebezpieczne?

Na tak postawione pytanie Truviano odpowiada: Nie nie jest niebezpieczne, jeśli słuchamy własnego ciała. Jeśli nie jesz przez 3 miesiące i czujesz, że masz mało energii, dokuczają ci bóle głowy, brzucha, to po co w tym uczestniczysz? Natomiast jeśli nie jesz przez 3 miesiące i wszystko jest w porządku, rób to dalej. Nie musisz cierpieć, baw się życiem...

To jedynie fragment artykułu. Pełną wersję przeczytasz w NŚ 11/2019 dostępnym także jako e-wydanie.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.