Zeszklone fortece i ogień z nieba

Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z istnienia liczących tysiące lat fortyfikacji o ścianach zeszklonych wskutek nieznanego oddziaływania. Wszystko wskazuje, że niszczycielski podmuch zdolny stopić kamień nadszedł z nieba


dr Robert M. Schoch, NŚ 12/2020

Dawna tradycja celtycka i arturiańskie romanse zawierają wzmianki o zamkach ze szkła. O pochodzących sprzed tysięcy lat kamiennych budowlach i kompleksach miejskich, których powierzchnia uległa zeszkleniu, donosi się z różnych rejonów globu. Niektóre z tych relacji są bardziej wiarygodne od innych, zaś do najlepiej udokumentowanych przykładów tego zjawiska - określanego także mianem witryfikacji - należą fortyfikacje na wzgórzach Wielkiej Brytanii, głównie w Szkocji.

Dlaczego jednak doszło do zeszklenia ich powierzchni? Opierając się na doświadczeniu zdobytym w trakcie badań, jakie prowadziłem od Egiptu po Wyspę Wielkanocną, chcę zaproponować rozwiązanie oferujące nowy sposób myślenia o zamierzchłej przeszłości ludzkiej cywilizacji.

Przeglądaj spis treści numeru 12/2020 lub zamów wersję elektroniczną NŚ

Stosunkowo niewiele osób zdaje sobie sprawę z istnienia wspomnianych struktur, będących jedną z największych zagadek dziejów. Na laiku nie robią one dużego wrażenia, przypominając zwały głazów, w których trudno dopatrzyć się ręki kamieniarza. Zazwyczaj zajmują szczyty wzgórz, a spotykane są w Anglii, Irlandii, Walii, Francji, Niemczech, aż po Turcję i Iran. Przykładem tego typu budowli jest Mote of Mark (Szkocja), badana przeze mnie jako pierwsza.

Co charakteryzuje zeszkolne fortece? Ich ściany zostały poddane działaniu wysokiej temperatury, która spowodowała, że miejscami skała stopiła się, tworząc grudki przypominające szlakę (żużel - odpad hutniczy), albo produkty erupcji wulkanicznych. W tym przypadku mowa właśnie o witryfikacji. Nazwa tego procesu pochodzi od łacińskiego słowa vitrum - szkło, ponieważ stopiona skała może ulec zestaleniu jako ciemna, szklista masa, po setkach czy tysiącach lat nieprzypominająca już normalnego szkła...

To jedynie fragment artykułu. Pełną wersję przeczytasz w NŚ 12/2020 dostępnym także jako e-wydanie.

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.