Medycyna jutra

Spis treści

Nieznany Świat 7/2013

The Living Matrix to film rewelacyjny, który ujawnił niezwykle ważne, wręcz fundamentalne z punktu widzenia ludzkiego zdrowia i sposobów jego naprawy, fakty.

Światopogląd naukowy to jedno z tych ideologicznych pojęć-pułapek, które na stałe zagościły we współczesnej kulturze. Liczni przedstawiciele tzw. ścisłych dziedzin wiedzy uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, co jest prawdą, a co fałszem. Udało im się również wmówić sporej części społeczeństwa, że wszystko, co nie mieści się w obowiązującym paradygmacie naukowym, należy wrzucić do śmietnika z napisem ciemnota i zabobon.

O tym, że taka postawa jest intelektualnie miałka i prowadzi na manowce można przekonać się bardzo dobitnie, oglądając film Grega Beckera The Living Matrix (Żyjąca Matryca), który w polskiej wersji językowej nosi tytuł Nauka uzdrawiania. Olbrzymią wartością tego obrazu jest jego intelektualna spójność oraz konsekwencja w przedstawianiu zagadnień związanych z funkcjonowaniem ludzkiego organizmu. Dla czytelników Nieznanego Świata poznanie wspomnianego filmu będzie z całą pewnością ważnym wydarzeniem, ale, co ciekawe, The Living Matrix może również zainteresować osoby deklarujące ideologiczną formę światopoglądu naukowego. Za warty podkreślenia należy bowiem uznać spokojny, logiczny ton narracji, który odwołuje się do realnych zjawisk i odkryć naukowych. Po zakończeniu seansu widz uświadamia sobie, że to, co do tej pory skłonny był uznawać za cud, jest w istocie częścią rzeczywistości, którą nauka zaczyna dopiero odkrywać.
A oto najważniejsze zagadnienia przedstawione w filmie The Living Matrix – Nauka uzdrawiania.

Różne wizje świata

dr Marilyn SchlitzMedia co jakiś czas donoszą o zadziwiających uzdrowieniach, których tradycyjna medycyna alopatyczna nie potrafi wytłumaczyć. Olbrzymia wiedza medyczna współczesnego człowieka nie jest jednak wiedzą absolutną i czasami lekarzom spore problemy sprawiają nawet proste pytania. Marilyn Schlitz z Institute of Noetic Sciences (IONS) ujmuje to w sposób następujący: Do końca nie rozumiemy nawet, dlaczego zwykła ranka potrafi się tak szybko zagoić.
Znamy wprawdzie mechanizm pewnego zjawiska, ale często nie wiemy, na jakiej zasadzie dochodzi do jego uruchomienia. Być może dokonujące się w ostatnim czasie zmiany w rozumieniu przez nas Wszechświata pozwolą odpowiedzieć na to oraz całą masę innych pytań.

Lynne McTaggart, autorka głośnej książki Pole (The Field) stwierdza: Właściwie wszystkie kultury postrzegały Wszechświat jako jedność - koło. Człowiek zajmował w nim centralną pozycję. Dopiero odkrycia Newtona i Kartezjusza pozwoliły stworzyć nowy model Wszechświata... na Lynne McTaggartwzór wielkiego zegara. Umysł został oddzielony od ciała. Ta idea odrębności stała się podstawą zachodniego myślenia. Newton opisał Wszechświat odrębnych rzeczy istniejących w czasie i przestrzeni zgodnie z ustalonymi prawami. Przedstawił ciało jako sprawną maszynę, której siłą napędową są: mózg i serce. Całością zaś zawiaduje nasze DNA. Poszczególne procesy życiowe kojarzymy z konkretnymi częściami naszego ciała. Tylko, że to nie jest prawda. Nasze ciało jest zdecentralizowane. Nie ma jednego ośrodka sterowania. Mózg przypomina bardziej antenę. Jest rodzajem przekaźnika informacji. Pobiera je i przekazuje, ale nie pełni roli składnicy.
Profesor Bruce Lipton, biolog komórkowy, dodaje: Przyjęliśmy newtonowskie widzenie świata. Historia nauki to przede wszystkim rzeczywistość mechaniczna. Mniej uwagi poświęcamy biologii, czy polom energii. Newton skupił się na materii. Reszta była nieważna. Teraz jednak zaczyna docierać do nas, że mózg tak naprawdę jest polem energetycznym. Pokazuje to elektroencefalografia, czyli badanie EEG. Jeszcze bardziej interesujące jest badanie MEG - magnetoencefalografia. Badanie EEG przeprowadza się przyczepiając kabelki do skóry głowy. Badanie MEG odbywa się całkowicie z zewnątrz. Pozwala nam zbadać aktywność mózgu bez dotykania głowy. A to oznacza, że mózg wytwarza specjalne pole.

Peter FraserPeter Fraser, szef organizacji NES Health podkreśla, że na przełomie XIX i XX stulecia nastąpił olbrzymi rozwój w dziedzinie biochemii. Wówczas pojawił się pogląd, że człowiek to w istocie nic innego, jak tygiel, w którym zachodzą reakcje chemiczne. Stąd był już tylko krok do sformułowania tezy, iż wystarczy zapewnić ciału odpowiednie substancje, a chory człowiek bardzo szybko poczuje się lepiej. Codzienne obserwacje mogą potwierdzać taki tok myślenia, gdyż jest on do pewnego stopnia prawdziwy. Ale tylko do pewnego stopnia, gdyż w przypadku chorób chronicznych bywa już zupełnie inaczej.
Przełom XIX i XX wieku to również okres, w którym doszło do zasadniczego podziału wśród fizyków. Zwolennicy systemu newtonowskiego byli wprawdzie nadal silni, ale na arenę nauki światowej wkroczyli wówczas fizycy kwantowi. Twierdzili oni, że świat wygląda inaczej niż dotąd sądzono, a w fizyce występują zjawiska, których nie można wytłumaczyć w sposób zaproponowany przez odkrywcę prawa powszechnego ciążenia. Wizja mechanicznego Wszechświata, gdzie wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, musiała więc ustąpić.
Profesor Rupert Sheldrake, biolog z uniwersytetu Cambridge, ujmuje ten problem następująco: Fizyka kwantowa zmieniła nasze postrzeganie rzeczywistości już dobre osiemdziesiąt lat temu. Dziwi zatem fakt, że nowy obraz Wszechświata nie został uwzględniony w obowiązującym modelu biologicznym. (...) Stary model ma charakter redukcjonistyczny i mechaniczny. Próbuje tłumaczyć wszystko w sposób cząstkowy. Głównie za pomocą zjawiska, jakim jest oddziaływanie na siebie cząsteczek, molekuł. Człowiek jest traktowany w tym modelu jak maszyna, której działanie opiera się na fizyce i chemii.
prof. Bruce LiptonNauka uznała, że najważniejsze dla funkcjonowania organizmu są reakcje cząsteczek. Według aktualnie obowiązujących teorii dochodzi do nich w wyniku zderzania się molekuł. Lynne McTaggart proponuje, aby dla lepszego zobrazowania tego procesu wyobrazić sobie komórkę ludzkiego ciała jako basen wypełniony wodą. Zachowując proporcje, cząsteczki wchodzące w reakcję musiałyby mieć wielkość piłeczek tenisowych. Autorka książki Pole stwierdza: Zgodnie ze wspomnianą wcześniej teorią taka piłeczka musiałaby najpierw w owej wielkiej masie wody znaleźć inną piłeczkę, aby następnie, zderzając się z nią, dać początek łańcuszkowi milionów zdarzeń zachodzących bez przerwy w naszym organizmie. To niedorzeczne. (...) Traktujemy naukę jako zapisaną raz na zawsze prawdę absolutną. Tymczasem w rzeczywistości ta historia jest ciągle jeszcze pisana. Zdarza się zatem, że nowy rozdział burzy bądź redefiniuje poprzedni.
Niejako w uzupełnieniu powyższego stwierdzenia Peter Fraser uzupełnia: Medycyna zakłada, że organizm człowieka jest kontrolowany przez enzymy i hormony, a nie przez świadomość czy emocje. Jednak trudno jest w ten sposób wytłumaczyć całość ludzkich zachowań oraz niedomagań organizmu. Intelektualne wahadło przesuwa się obecnie w stronę holizmu. Ważny jest system jako taki. Tymczasem lekarze wolą badać każdą pojedynczą komórkę. Robią to już od stu lat. Nie wiedzą natomiast, jak komórki porozumiewają się między sobą i co robią z informacjami, które otrzymują. Wola, wiara... Czy te czynniki mogą mieć wpływ na proces zdrowienia?

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.