Kojący dotyk psiej łapy

Spis treści

Dogoterapeuta? To normalne

Dogoterapeuta to dziś na Zachodzie normalny zawód, niestety nadal głównie, w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy Francji. Niezliczone ilości stowarzyszeń, organizacji, tysiące wolontariuszy szkolących psy do pomocy, pomagają na co dzień ludziom. Czworonogi, zanim staną się prawdziwymi terapeutami, muszą sprostać sporym wymogom. Przechodzą odpowiednie szkolenie i wszystkie mają ukończone kursy posłuszeństwa oraz tzw. próby pracy Amerykańskiego Związku Kynologicznego. Przed każdą wizytą w szpitalu czy domu dziecka są dokładnie przygotowywane, kąpane i szczotkowane, muszą mieć też wykonane aktualne badania weterynaryjne. Za psa odpowiada przewodnik – zazwyczaj specjalnie przeszkolony wolontariusz, często pracujący w towarzystwie wykwalifikowanego terapeuty lub psychologa (w zależności od rodzaju terapii i osoby, która jest jej poddawana).

Każdy potrzebuje akceptacji, szczególnie osoba chora, a tę zapewnia jej ukochany piesW Kanadzie ok. 30 tysięcy potrzebujących ma zapewnione wizyty ponad 2.500 wolontariuszy z psami, skupionych wokół The St. John Ambulance Therapy Dog Program. Program o nazwie POOCH (Pets Offer Ongoing Care and Healing), prowadzony w Los Angeles, nakierowany jest m.in. na najcięższe przypadki: AIDS i choroby nowotworowe. O skali popularności zjawiska może świadczyć chociażby program stowarzyszenia Pet Therapy Society of Northern Alberta. Składają się na niego: PAWS for a visit – trening i pomoc udzielana ochotnikom, którzy chcieliby pracować jako wolontariusze w szpitalach, hospicjach, domach starców i przy indywidualnej dogoterapii, PAWS-itive learning – indywidualne szkolenia dla osób, które pragnęłyby mieć własnego psa asystującego, PAWS in progress – innowacyjny program nastawiony na problemy socjalne, takie jak przemoc w rodzinie, wobec dzieci i oczywiście wobec zwierząt, PAWS to remember – program pomocowy dla tych, którzy nie potrafią sobie poradzić ze śmiercią własnego czworonoga, czy wreszcie PAWS-itive education – program edukacyjny nie tylko dla członków stowarzyszenia, ale wszystkich zainteresowanych dogoterapią i ogólnie wpływem zwierząt na człowieka.

Dogoterapia w Polsce

Coraz większą popularność dogoterapia zyskuje również w naszym kraju, głównie za sprawą Fundacji Przyjaźni Ludzi i Zwierząt CZE-NE-KA, która prowadzi zajęcia wspomagające terapię i proces nauczania w ośrodkach dla dzieci specjalnej troski, szkołach specjalnych, przedszkolach integracyjnych i warsztatach terapii zajęciowej. Nawiasem mówiąc autorką polskiego terminu dogoterapia (ang. Pet Therapy) jest Maria Czerwińska – twórczyni fundacji. Proponowany przez nią program ma na celu przede wszystkim wspomaganie rozwoju dziecka w sferze emocjonalnej i poznawczej.

Z opracowywanych regularnie raportów wynika, że dzieci dzięki zastosowaniu tej metody stają się spokojniejsze, bardziej odprężone, a jednocześnie następuje zaspokojenie ich podstawowych potrzeb psychicznych, typu miłość, szacunek, akceptacja, zaufanie. W trakcie zajęć uczą się one także zapamiętywania imion, ras psów, budowy psa, nazywania części ciała, zasad opieki, pielęgnacji, karmienia, zakładania smyczy, prowadzenia psów. Przy okazji dzieci wzbogacają swoje słownictwo poprzez poznawanie nowych nazw. Zdaniem wolontariuszy i rodziców, maluchy często nie mogą się wręcz doczekać kolejnych zajęć, zaś ich opiekunowie, nawet ci, którzy wcześniej nie wyrazili zgody na zajęcia z psami, z każdym dniem coraz bardziej przekonują się do dogoterapii.
Dogoterapię promuje również Fundacja "Przyjaciel" i indywidualni wolontariusze. Coraz częściej temat ten pojawia się też w mediach, podczas konferencji i szkoleń dla specjalistów. Szkoda natomiast, że dogoterapia nieporównanie rzadziej trafia do szpitali, ośrodków opieki czy domów dla seniorów.

Pies szpitalny

Według  badań przeprowadzonych przez organizację Delta Society, właściciele zwierząt mają o wiele większe szanse uniknięcia zawału (na zdj. logo DS.) Pacjenci w szpitalach z reguły nie mają zbyt wielu powodów do radości. Nieodłącznym elementem ich pobytu w tym miejscu jest ból, zmartwienie, niepewność. Odrobinę radości w ich życie wnoszą głównie odwiedziny najbliższych. Na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, coraz częściej wśród tych najbliższych można spotkać również czworonogi. W Modesto w Stanach Zjednoczonych grupa ochotników wizytuje wraz ze swoimi psami kliniki i domy opieki, a trzy razy w miesiącu ochotnicy ze stowarzyszenia przeciwko przemocy wobec zwierząt prowadzą swoje czworonogi z misją miłości – jak nazywają swoje działania - do osób chorych i potrzebujących pomocy.

Pacjent, w zależności od rodzaju i stopnia zaawansowania choroby, przygląda się jedynie popisom pieska, a niekiedy bierze w nich również aktywny udział. Zajmuje się jego pielęgnacją – czesaniem, kąpaniem itp., czasem zaś największą przyjemność sprawia mu po prostu obecność ciepłej, oddanej istoty. Okazuje się, że psy potrafią dotrzeć do najbardziej nawet zamkniętych w sobie pacjentów, zaś głównym celem takiej wizyty jest właśnie próba oderwania ich myśli od ponurej, szpitalnej rzeczywistości. Odpowiednie nastawienie psychiczne z kolei niezwykle pomaga w procesie leczenia i rekonwalescencji.
To niesamowite doświadczenie – stwierdził jeden z wolontariuszy, pracujący od czterech lat w amerykańskich szpitalach. – Spotkałem np. człowieka, który nie odzywał się do nikogo od lat. Teraz prowadzi długie rozmowy z moim psem.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.