Kojący dotyk psiej łapy

Spis treści

Najważniejsze są emocje

Truman, golden retriever (szlachetna rasa psów myśliwskich pochodząca ze Szkocji o bardzo łagodnym usposobieniu) bierze udział w programie pomocy bezdomnym, przygotowanym przez Catholic Community Services z Salt Lake City. Kilka godzin tygodniowo spędza z dziećmi, które – jak mówi jego właściciel – uczy, jak kochać i być kochanym. W przypadku psa jest to o tyle łatwiejsze, że jego miłość jest bezgraniczna. On nikogo nie osądza, nie dyskryminuje. Wszystkich swoich podopiecznych obdarza uczuciem jednakowo mocno. Natomiast ludzie już po kilku wizytach zaczynają odwzajemniać miłość Trumana; pomimo że są bezdomni, najczęściej bezrobotni, często starają się zebrać choć kilka centów, by kupić ulubione smakołyki goldena czy jakąś nową zabawkę. Od swoich przyjaciół z noclegowni i domów opieki Truman dostaje również co roku kartki bożonarodzeniowe.

7-letni mieszaniec Tommy jest z kolei licencjonowanym psim terapeutą z Ohio. Ze swoim przewodnikiem odwiedza szkoły podstawowe, domy opieki, a nawet kościoły, udzielając wszystkim potrzebującym duchowego i emocjonalnego wsparcia. Zwłaszcza osoby przeżywające załamanie nerwowe i problemy uczuciowe, potrafią nawiązać więź z psem, otworzyć się przed nim, a nawet próbować zapomnieć o swoich codziennych problemach.

Zrobi niemal wszystko

Coraz więcej zwolenników zyskuje obecnie program pomocy wyszkolonych psów osobom z dysfunkcjami narządów ruchu. W 1989 roku we Francji powstał ANECAH (Narodowy Związek Edukacji Psów dla Osób Niepełnosprawnych). Dwa lata później rozpoczęto szkolenie pierwszych pięciu goldenów do pomocy osobom niepełnosprawnym. Dzięki amerykańskiej metodzie zwanej patterning lub helper dogs psy, o jakich mowa, potrafią przynosić i zanosić przedmioty, podnosić słuchawkę telefonu (sic!), otworzyć i zamknąć drzwi, dostarczyć wybraną rzecz z lodówki, pchać wózek, a nawet… kupić coś w sklepie. Pierwsze czworonogi typu helper gods pojawiły się również w Polsce.

Z psem żyje się lepiej

Okazuje się, że psy potrafią dotrzeć do najbardziej zamkniętych w sobie pacjentów, także tych małoletnichZbawiennego wpływu zwierząt na ludzi nie sposób przecenić. Wyniki badań opublikowane przez Marian R. Banks i Williama A. Banksa z Saint Louis University School of Medicine mówią same za siebie: 45 pacjentów, którzy spędzali zaledwie pół godziny tygodniowo z psim terapeutą pozbyło się problemów z samotnością i brakiem samoakceptacji. – To nie jest żadna magia – mówi William. – Po prostu zwierzęta oferują nam to, czego potrzebujemy. Dają nam radość życia. Zasada ta sprawdza się zarówno w przypadku dzieci, jak i osób w podeszłym wieku, które – dzięki psom – mogą sobie przypomnieć radosne chwile z dzieciństwa.

Podobnie entuzjastyczne są dane przedstawione na 21 dorocznej konferencji organizacji Delta Society, w której udział wzięło ponad stu amerykańskich trenerów, licencjonowanych terapeutów, behawiorystów ludzi i zwierząt, weterynarzy oraz osób profesjonalnie zajmujących się dogoterapią. Zgodnie z zaprezentowanymi tam wynikami badań właściciele zwierząt mają o wiele większe szanse uniknąć zawału, a śmiertelność wśród nich jest o 3 procent niższa niż w grupie pozbawionej towarzystwa czworonogów. Zwierzęta łagodzą również objawy stresu w przypadku ciężkiej choroby lub śmierci w rodzinie, uczucie samotności i izolacji, nie mówiąc już o tych osobach, którym codzienna obecność i realna pomoc udzielana przez psa – np. podawanie przedmiotów, przeprowadzanie przez ulicę – jest po prostu niezbędna do życia.

 

 

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.