Matka królów Europy

Spis treści

2 kwietnia 2005 roku zakończył życie Jan Paweł II Wielki, a 6 dni później cały świat świadkował pogrzebowi, jakiego dotąd nie znały dzieje naszej cywilizacji. Podczas samej uroczystości i w następne dni zaczęły dziać się rzeczy, które nie śniły się filozofom. Kiedy czytałem wyjątkowe w swej wnikliwości edytoriale redaktora naczelnego Nieznanego Świata Marka Rymuszki (nr 5 i 6) - a warto je przeczytać sumiennie raz jeszcze - było mi żal, że ojcowie Kościoła w IV wieku na Soborze w Nicei (325 r.) zrezygnowali z ezoteryki starochrześcijańskiej. Jakże twórcze jest ciągłe dociekanie wielkich tajemnic! Jak aktualne są słowa prof. Stefana Swieżawskiego - badacza filozofii wieku XV - wygłoszone przed kilkoma laty wprost do kamery telewizyjnej: Nauka bez metafizyki niewiele jest warta!

Pamiętam zwierzenia przyjaciół Jana Pawła II z jego najbliższego kręgu, gdy mówił im ze zdumieniem, że odkrywa u siebie ponadnaturalne zdolności leczenia dotykiem rąk. Sam dobrze zapamiętałem jego ciepłe, suche dłonie z licznych spotkań...
Nowy zwierzchnik Stolicy Apostolskiej, podejmując tradycje słynnych trzynastek kojarzonych m.in. z przepowiedniami fatimskimi, w rocznicę zamachu 15 maja podjął decyzję o nadzwyczajnym przyśpieszeniu ścieżki ku ogłoszeniu świętości Jana Pawła II. Niezwykłym symbolem - ważnym dla Polaków, Europy i świata - jest przybranie przez nowego papieża imienia Benedykta XVI. Dlaczego? Wystarczy przeczytać zapoznać się z sylwetką Benedykta XV, aby wynotować z niej i przypomnieć zdumiewające informacje.
To historycy i publicyści nadali Benedyktowi XV miano papieża sprawy polskiej, gdyż większość jego pontyfikatu oznaczało wspieranie Polski i Polaków w czasach, kiedy naszego rozdartego pod zaborami państwa nie było jeszcze na mapie politycznej kontynentu.

Obejmując tron Piotrowy w kilka tygodni po rozpoczęciu I wojny światowej, gdy Watykan jeszcze nie posiadał statusu państwowego, Benedykt XV publicznie opowiedział się za przywróceniem Polsce niepodległości i głosił to stanowisko Stolicy Apostolskiej całemu światu. Wspierał czynnie, także finansowo, komitety pomocy dla ofiar wojny w Polsce, jak i w Vevey - dla Polaków poszkodowanych przez wojnę (na czele tego komitetu stali Henryk Sienkiewicz i Ignacy Jan Paderewski). Ten sam papież zaapelował, aby niedziela 21 września 1915 roku (dziwnym trafem była to 410 rocznica pogrzebu Rakuszanki!) stała się w całym katolickim świecie dniem modłów za Polskę. Równocześnie zbierano datki na pomoc Polsce i jednego dnia uzyskano w 42 krajach sumę 2 milionów franków szwajcarskich! Znaczna część owej kwoty wzmocniła także konto Komitetu kardynała Adama Stefana Sapiehy w Krakowie; przeznaczono ją dla tych, którzy w wyniku działań wojennych najbardziej ucierpieli.

15 października 1918 roku Benedykt XV napisał specjalną odezwę do narodu polskiego, a znacznie wcześniej, bo już 23 kwietnia tegoż roku - nie czekając na akt ogłoszenia niepodległości Polski - postanowił wysłać do Warszawy wizytatora apostolskiego w osobie prałata Achillesa Rattiego (przyszłego papieża Piusa XI). Przybył on do polskiej stolicy 29 maja i świadkował latem cudowi nad Wisłą. Tym samym de facto Stolica Apostolska, jako pierwsza z państw globu, nawiązała kontakty dyplomatyczne z rodzącą się do niepodległości Polską. Mimo że trwała jeszcze wojna, Benedykt XV powoływał na polskich ziemiach nowe diecezje i mianował biskupów.
Benedykt XVI bezpośrednio po swym wyborze zapowiedział wizytę w naszym kraju. Każdego dnia podkreśla swoją synowską więź z wielkim poprzednikiem, Janem Pawłem II. Codziennie uczy się polskiego, a jego pierwszą nominacją było powołanie na stolicę św. Stanisława w Krakowie najbliższego współpracownika i realizatora testamentu JP II - arcybiskupa Stanisława Dziwisza oraz wyznaczenie ingresu nowego metropolity Krakowa na dzień 27 sierpnia 2005 roku. Toż to niemal wigilia 500-lecia zgonu matki królów Europy! Cóż za zdumiewający przypadek...

Jeśli dodatkowo przypomnę, że Paweł VI ogłosił patronem Europy św. Benedykta, związanego z klasztorem na Monte Cassino założyciela zakonu benedyktynów, a obecny papież przyjął imię tego świętego - jakże mu blisko do matki dynastii europejskich, Elżbiety Rakuszanki. Przecież jest jej rodakiem w języku i dobrze zna historię Mittel-Europa, czyli Europy Środka.
Czy to wszystko jest tylko zwykłym przypadkiem? A może to znaki czasu, którym tak blisko do ambitnej ezoteryki?
Natychmiast zasiadłem do listu, w którym - gratulując arcybiskupowi Stanisławowi Dziwiszowi nowej roli - poprosiłem go, żeby archidiecezja krakowska, nie czekając na oficjalne obchody państwowe 500-lecia zgonu najjaśniejszej matki królów (tak, jak przed laty, w czerwcu 1992 roku obchodziliśmy podobny jubileusz związany z Kazimierzem IV Jagiellończykiem), zechciał 30 sierpnia uroczyście zainaugurować obchody rocznicowe ku czci wnuczki cesarza, córki, siostry, żony i matki królów.

Ponieważ jako oprawę Elżbieta Rakuszanka od swego małżonka Kazimierza otrzymywała z żup bocheńskich i wielickich 5 tys. złotych rocznie, wystąpiłem do władz Kopalni Soli w Wieliczce, aby w Roku Jubileuszowym jej imieniem nazwać jedną z komór. Zaproponuję także rektorowi UJ zwołanie w Krakowie europejskiej konferencji, związanej z postacią Elżbiety Rakuszanki w taki sposób, żeby matka królów Europy wyszła z cienia i uzyskała należną jej sławę oraz chwałę (nie mogę przecież poprzestać na popularyzacji jej imienia jedynie przy okazji cyklu o Klątwie Jagiellończyka). Nie czekając na to, czy i kiedy prezydent Rzeczypospolitej (ten lub następny) zaprosi królów i papieża do Krakowa, na tych jakże życzliwych Wielkiej Sprawie łamach ogłaszam lata 2005-2006 Rokiem Matki Królów Europy, a okres 2005-2015 (600-lecie urodzin wielkiego kronikarza i historyka Jana Długosza) Dekadą Elżbiety Rakuszanki i Kazimierza IV Jagiellończyka. Będzie dużo czasu, aby Europę i świat zapoznać z ich zasługami. Można też w konkluzji śmiało napisać, że to my: Polacy, Litwini, Austriacy i Niemcy - poprzez tę królewską parę - daliśmy matkę królów całemu kontynentowi i czas najwyższy, aby się o tym powszechnie dowiedziano.

Pro domo sua: nieliczne konterfekty Rakuszanki, opisane przez badaczy-historyków w XX wieku są, niestety, odarte z wszelakiej ezoteryki. A przecież na lata panowania tej królowej przypada złoty czas nauk tajemnych w Akademii Krakowskiej. Kraków był wtedy - obok Toledo, Padwy i Bolonii - jednym z największych ośrodków nauk gwiaździarskich, astrologii. To z Wawelu dzieci królewskie wędrowały na trony i do książęcych pałaców, a w ślad za nimi astrolodzy, biorący znaczący udział we współrządzeniu dworów (i dworami). Notabene kartografowie niemieccy, szukając w 2000 roku swym cyrklem idealnego punktu środkowego Europy, odnaleźli go... w Kaplicy św. Gereona, tam, gdzie ma się znajdować czakram wawelski. Polska była silna, gdy tu zapadały decyzje królewskie.
Żywoty Rakuszanki i Kazimierza IV po raz kolejny utwierdzają nas w przekonaniu, że to Wawel jest sercem Europy.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.