Przypadek Omm Seti

Spis treści

Tajemniczy zapis, który Omm Seti uznała  w oparciu o swe wspomnienia za odpowiadający prawdzie, mówił o tym, że była dziewczyną o imieniu Bentreshyt. Urodzona w biednej rodzinie, została oddana przez rodziców do świątyni w Kom El Sultan (trochę na północ w stosunku do świątyni Seti, wówczas dopiero budowanej), gdzie miała zostać wychowana na kapłankę. Kiedy osiągnęła dwanaście lat, najwyższy kapłan Antef zapytał ją, czy pragnie poznać świat i wyjść za mąż, czy też woli pozostać w świątyni. Nieświadoma zewnętrznego świata Bentreshyt wybrała pozostanie w świątyni, składając ślub czystości.
Sukcesywnie musiała nauczyć się skomplikowanych reguł pozwalających na uczestniczenie w świątynnych rytuałach związanych ze śmiercią i zmartwychwstaniem wielkiego Ozyrysa. Przez wiele lat Omm Seti utrzymywała w tajemnicy (zwłaszcza przed mężem) epilog historii, w której Bentreshyt spotyka faraona Seti w ogrodzie jego nowej świątyni. Nie wyjawiła mu również niczego odnośnie hieroglifów, których nocne zapisywanie tak mu przeszkadzało.

Dolina Królów. Nisza w grobowcu Seti I w sali sarkofagów z malowidłem przedstawiającym Ozyrysa (XIX dynastia, 1306-1290 r. przed Chrystusem). Grobowiec ten został odkryty przez G. B. Belzoniego w 1817 rokuTymczasem ich związek nadal podminowywały dziwne wydarzenia. Mieszkający z nimi ojciec Imama, pewnej nocy wybiegł z domu na ulicę, krzycząc, że widział faraona siedzącego na łóżku Omm Seti.
Po trzech latach małżeństwa Imam przyjął posadę nauczyciela w Iraku. Po jego wyjeździe Omm Seti przeniosła się z synem w pobliże piramid w Gizie (najpierw zamieszkała w namiocie). Jako pierwsza i jedyna wówczas kobieta zaczęła pracować jako rysownik w departamencie egipskich starożytności.
W ciągu następnych dwudziestu lat była asystentką dwóch słynnych egiptologów: Selima Hassana i Ahmeda Fakhry pomagając im w prowadzeniu prac wykopaliskowych i katalogowaniu znalezisk na płaskowyżu Gizy i w Daszhur.

Ukończywszy szkołę sztuk pięknych, Omm Seti doskonale rysowała. Okazało się również, że była nieoceniona w roli asystentki wydawnictwa, wykonując m.in. korektę artykułów Hassana i Fakhry, a także ich relacji odnoszących się do wykopalisk. Jej udział w egiptologii ówczesnych lat okazał się bardzo znaczący, tak jak i sporządzane przez Dorothy ekspertyzy. Doktor William Kelly Simpson, docent egiptologii z Uniwersytetu w Yale był olśniony jej wiedzą: Pewne osoby znają doskonale język egipski, ale nie posiadają wyczucia egipskiej sztuki; inne znają sztukę, lecz nie znają języka. Dorothy Eady znała i jedno i drugie.
Mimo iż wreszcie znalazła się na ziemi, którą kochała, fakt że przez dziewiętnaście lat nie pojechała do Abydos, wydaje się co najmniej zaskakujący. Miałam tylko jeden cel w życiu – twierdzi po latach – pojechać do Abydos, żyć w Abydos i być pochowaną w Abydos. Jednak, coś niezależnego i silniejszego od mojej woli nie pozwalało mi na „zwiedzenie” tego miejsca.
Kiedy wreszcie pojechała tam na krótką wycieczkę w 1952 roku, zostawiła walizkę w mieszkaniu należącym do departamentu starożytności i poszła prosto do świątyni Seti, gdzie paląc przez całą noc kadzidło, modliła się do bogów. W 1954 roku powróciła ponownie na dwa tygodnie do miejsca zamieszkania, a później miesiącami zaczęła zabiegać u przełożonych o znalezienie jej zajęcia w Abydos.

Zrazu byli temu bardzo niechętni: Abydos było w owym czasie leżącą na uboczu wsią zabudowaną domami z cegieł z wypalanego błota, bez instalacji wodno-kanalizacyjnych i elektryczności, gdzie nikt nie znał ani jednego słowa w języku angielskim. Nic więc dziwnego, że departament starożytności nie uważał tego miejsca za odpowiednie do wysłania tam samotnej kobiety, do tego cudzoziemki.
W 1956 roku, kiedy projekt Fakhry się zakończył, departament zlecił wreszcie Dorothy pracę w Abydos. Chodziło o sporządzenie wymiarów świątyni. Płaca wynosiła dwa dolary dziennie. Ponieważ młody Seti przeniósł się do ojca do Kuwejtu, Om Setti mogła odtąd dowolnie rozporządzać swoim życiem i poza krótkimi wizytami w położonych w okolicy miejscowościach, resztę życia spędzała już w Abydos.
Krótko po swoim przybyciu na miejsce została wciągnięta w wir prac wykopaliskowych, które przyniosły wydobycie na światło dzienne resztek ogrodu świątyni Seti.

Ogrodu, który przez całe życie widywała w snach.
Zamieszkała w małym wiejskim domku ze zwierzętami: kotami, gąską, mułem zwanym Idi Amin, i... wężami. Regularnie modliła się w świątyni, ku zaskoczeniu mieszkańców i zwiedzających, otwarcie adorując starożytne egipskie bóstwa. Początkowo mieszkańcy traktowali ją z wielką ostrożnością, jakby była czarownicą. Gdy jednak spostrzegli, że nic nie było w stanie zmienić jej postanowień, ich uczucia zmieniły się najpierw w podziw, a później w przyjaźń.
Wejście do grobowca Seti I w Tebach. (XIX dynastia)Jako ekspert w sprawach starożytnego Abydos Omm Seti stała się prawdziwą atrakcją turystyczną. Ktokolwiek udawał się do tej miejscowości, robił wszystko, aby móc ją spotkać i zamienić z nią choć parę zdań, a jeśli miał szczęście (lub wykazywał szczere zainteresowanie), mogło się zdarzyć, że został oprowadzony po świątyni, zaś opowieść, jaką usłyszał, była okraszana niecodziennymi szczegółami i niebanalnym humorem.
Omm Seti nigdy nie starała się stworzyć wokół siebie grupy wyznawców starożytnej egipskiej religii, ani zmuszać nikogo do akceptowania własnych wizji. Doktor Harry James – były kurator egipskich starożytności w British Museum stwierdził, że: W swojej religijności wydawała się praktyczna i zupełnie pozbawiona okultystycznego irracjonalizmu. Do pewnego stopnia było to prawdą, jako że wiara starożytnych Egipcjan, tak jak większość wszystkich religii, daleka jest od racjonalności w nowoczesnym pojęciu zachodniej nauki. W rzeczywistości Omm Seti głęboko wierzyła w skuteczność starożytnej egipskiej magii. Miała też wspaniały dar obcowania ze zwierzętami; czuła, że może się z nimi porozumiewać. Wspominała, że potrafi zaklinać węże, w tym również i kobry... w każdym razie nigdy nie została przez nie ukąszona. Wierzyła ponadto, że moc egipskich bóstw nadal jeszcze działa w niektórych świętych miejscach, zauważając z dumą, iż miejscowe Egipcjanki, oficjalnie muzułmanki, jeśli miały obawy, co do swej płodności, dotykały stóp bogini Izydy, której posąg znajdował się w świątyni.

Nie otaczała nimbem tajemnicy przekonania, stanowiącego siłę napędową jej życia. Omm Seti bez cienia wątpliwości wierzyła, iż jest reinkarnacją ubogiej dziewczyny, która żyła i pracowała w świątyni w Abydos w okresie panowania faraona Seti.
Nikt z jej znajomych nie wątpił ani przez chwilę w szczerość i głębokość jej przekonań. Dorothy była znana egiptologom, a z niektórymi, uważanymi za najlepszych w swej dziedzinie, ściśle współpracowała. Nikt też nigdy nie wydał o niej negatywnej opinii, nikt nie stwierdził, że mówi nieprawdę. Egiptologia jest od zawsze, elitarną dziedziną wiedzy, a Omm Seti była i akceptowana na tym polu jak ekspert, mimo iż uchodziła za osobę bardzo ekscentryczną.
W sekrecie zachowała jedynie pewne najbardziej śmiałe swoje twierdzenia, związane ze sferą ściśle osobistą. Te tajemnice powierzyła tylko własnemu dziennikowi, a szczegółowo opowiedziała o nich przyjacielowi i zaufanemu koledze, doktorowi Hanny El Zeini-emu.
El Zeini, chemik, przemysłowiec i egiptolog-amator, spotkał Omm Seti w świątyni w Abydos dziewięć miesięcy po jej przyjeździe do tej miejscowości. Szybko stali się bliskimi przyjaciółmi. Spędzili razem dwanaście lat, wspólnie prowadząc badania i publikując m.in. Abydos Holy City of Ancien Egypt, do której El Zeini wykonał fotografie.

W początkach ich znajomości, El Zeini postanowił zweryfikować twierdzenie Omm Seti dotyczące ogrodu przy świątyni Seti. W tym celu rozmawiał z kierującym wykopaliskami, który pokazał mu miejsce, gdzie odkryto ogród. Były tam jeszcze widoczne kanały irygacyjne, natomiast pnie drzew z korzeniami zostały ponownie zasypane piaskiem. Kierownik kazał odkopać dwa z nich, aby El Zeini mógł je zobaczyć. Kilka miesięcy później Hanny El Zeini spotkał inspektora do spraw starożytności odpowiedzialnego za świątynię Seti i poprosił go, aby opisał rolę odegraną przez Omm Seti przy odkryciu ogrodu. Inspektor stwierdził:

- To ona odkryła korzenie drzewa i okazała się bardzo przydatna przy odnalezieniu tunelu przebiegającego pod północną częścią świątyni… Jest nie tylko doskonałym rysownikiem, ale wydaje się również, że posiada tajemniczy zmysł wyczucia terenu, po którym chodzi. Zdumiewa mnie jej głęboka znajomość zarówno świątyni, jak i okolic... Ośmielam się stwierdzić, że jej obecność byłaby niezbędna przy jakiejkolwiek poważnej misji archeologicznej w okolicach Abydos.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.