Archeologia parapsychiczna: Martwi mnisi udzielają wskazówek

Spis treści

 Frederick Bligh Bond – szef wykopalisk w Glastonbury (Anglia)Stuart Gordon pisze w Encyklopedii zjawisk paranormalnych, że być może Glastonbury jest lustrem odbijającym i wzmacniającym oczekiwania tych, którzy je odwiedzają. Mówiąc inaczej: ludzie spotykają tu to, czego poszukują. Jeśli zatem wybierzemy się do Glastonbury, każdy z nas odnajdzie w nim własną odpowiedź, własne marzenie, własnego graala. Tak, jak stało się to udziałem Fredericka Bligha Bonda, o którym opowiemy za chwilę.

Ten skromny archeolog i architekt, począwszy od roku 1888 projektował obiekty mieszkalne i szkolne. Był twórcą m.in.: Akademii Medycznej, szkół inżynieryjnych, Szkoły Muzycznej Cliftona, Szkoły św. Jerzego oraz licznych kamienic w Bristolu. Podręczniki historii architektury opisują Bonda jako projektanta o prawdziwym, choć kapryśnym talencie, osobę barwną, o dobrej reputacji w branży. Podobno od dziecka fascynowały go też kwestie życia i śmierci oraz głoszona przez okultystów idea pamięci Wszechświata.
W pierwszych latach XX wieku Bondowi powierzono nadzór nad wykopaliskami w Glastonbury. Z opactwa, poza upadającą wieżą, kruszącą się Kaplicą Panny i rumowiskiem skalnym, niewiele pozostało. Ruiny przekazano Kościołowi anglikańskiemu – diecezji Bath i Wells, która w błyskawicznym tempie przeprowadziła konieczne naprawy. Przystała też na propozycję Towarzystwa Archeologii i Historii Naturalnej w Somerset, aby rozpocząć prace restauracyjne. Stanowisko dyrektora wykopalisk powierzono Frederickowi, który kierował pracami przez kilka sezonów. Odkrył zaginioną Kaplicę Edgara i rzeczywiste rozmiary opactwa. Obok Katedry św. Pawła kościół w Glastonbury okazał się najdłuższym obiektem sakralnym w Anglii!

Niebawem dały o sobie znać ezoteryczne zainteresowania archeologa, który był już wówczas członkiem brytyjskiego Towarzystwa Badań Parapsychicznych. Najpierw, w roku 1916 wygłosił odczyt sugerujący, że projektanci kościoła stosowali gematrię (okultystyczną naukę powiązaną z geometrią sakralną), kierując się matematyczną formułą zawartą w starotestamentowej Księdze Liczb. Dwa lata później opublikował natomiast książkę zatytułowaną The Gates of Remembrance (Wrota pamięci), w której ujawnił, że wykopaliska w Glastonbury powiodły się dzięki nawiązaniu kontaktu z duchami dawnych budowniczych. To od nich– jak twierdził – uzyskiwał wszystkie informacje.

Czy prace archeologiczne rzeczywiście powiodły się dzięki nawiązaniu kontaktu z duchami dawnych budowniczych?Prace archeologiczne na terenie słynnego opactwa okazały się trudnym zadaniem. Nie istniały żadne archiwalia, z których dałoby się zaczerpnąć wskazówki co do kierunku działań. Ponadto ze względu na deszczowy klimat prowadzenie wykopalisk było możliwe wyłącznie latem. W tej sytuacji Bond, pragnąc sprawdzić swą teoretyczną wiedzę w praktyce, sięgnął po metodę uznawaną przez naukę za humbug. Aby poznać opis opactwa, które nie istniało już w niczyjej pamięci, postanowił mentalnie cofnąć się w czasie i nawiązać kontakt z jego budowniczymi. Jednak sam nie miał zdolności mediumicznych, nigdy też nie posługiwał się pismem automatycznym. O pomoc poprosił więc swego starego przyjaciela, Johna Allena Bartletta, weterana armii indyjskiej.

Eksperymenty przeprowadzano w biurze archeologa. Na stole, przy którym obaj siedzieli, leżał stos kartek; kapitan Bartlett brał do ręki ołówek, Bond kładł swoją dłoń na jego dłoni, a potem swobodnie sobie gawędzili. Wkrótce ich złączone dłonie zaczynały wędrować po kartce.
Starając się nie zwracać na to uwagi, kontynuowali rozmowę, a czasem któryś czytał nawet na głos jakąś nieskomplikowaną książkę. Gdy kartka była zapełniona, odkładali ją na bok i zapisywali kolejną. Dopiero chłód i zmęczenie skłaniały ich do przerwania seansu. Wtedy zapisane stronice odczytywali.
Pewnego razu na kartce pojawił się rysunek przypominający krzyż. Okazał się on dokładnym planem kościoła w Glastonbury, naszkicowanym bez odrywania ołówka od papieru. W poprzek tego szkicu biegł łaciński napis: Guigliemus Monachus (Mnich Wilhelm).

Rzeźbiarka i okultystka Katherine Maltwood odkryła w topografii terenów rozciągających się wokół Wzgórza Glastonbury "przemawiające symbole", które szyfrują "świętą odwieczną wiedzę"Ochłonąwszy z radosnego zdumienia, badacze przeprowadzili kolejną próbę. Tym razem Bond uściślił swoje oczekiwania: Proszę o dokładniejszy plan wschodniej części świątyni. Ręka znów rozpoczęła wędrówkę, rysując schemat pomieszczeń. Kreska w części wschodniej była podwójna, jakby dla podkreślenia wagi tego elementu. Pojawił się też podpis. Mówił o kaplicy noszącej imię króla Edgara, zbudowanej przez opata Richarda Bere`a w pierwszej połowie XVI wieku. Po budowli tej nie pozostał ani jeden ślad, a jej istnienia przed Bondem nie rozważał żaden z archeologów zatrudnionych w tym miejscu.

Chcąc zweryfikować prawdziwość informacji, Frederick rozpoczął wykopaliska dokładnie według wskazówek zmarłego przed 400 laty mnicha. Trwały one kilka miesięcy, aż do nadejścia zimy. Wtedy zostały odsłonięte resztki słynnej kaplicy.
Dzięki metodzie wyśmiewanej przez sceptyków Bond wydostał spod warstw czasu także inne pozostałości czcigodnego opactwa. Tym samym stał się ojcem zupełnie nowej dziedziny wiedzy, tzw. archeologii parapsychicznej. Do metod używanych dotychczas dodał nową: pismo automatyczne.
Jedna z legend dotyczących Glastonbury opowiada o wyspie Avalon, na której został pochowany król Artur. W jej pobliżu miał powstać Camelot. Podczas kilku seansów mnisi z przeszłości – niewidzialni rozmówcy Bonda – potwierdzili prawdziwość tego mitu, wskazując miejsce pochówku władcy. Kopiąc tam Frederick odnalazł grobowiec z czarnego marmuru. Nie udało się udowodnić, że złożono w nim ciało króla Artura, nie ulegało jednak wątpliwości, że spoczywały tam szczątki jakiejś ważnej osobistości.
Kolejną grupą, jaka nawiązała kontakt z Bondem, byli Strażnicy ze Wspólnoty Avalon. Oznaczało to jeszcze głębszą podróż w czasie. Stali się oni doradcami i przewodnikami archeologa i to dzięki nim misja Fredericka przebiegała bez zakłóceń.

Tzw. Naziemny Zodiak Maltwood – grupa ogromnych figur widocznych w terenie na południe od GlastonburyDługie seanse odbywały się regularnie, a na każdym z nich inny przedstawiciel Wspólnoty podpisywał się pod przesłaniami z zaświatów. Charakter pisma zmieniał się w zależności od tożsamości dyktującego. Szelest biegnącego po papierze ołówka był jedynym głosem Strażników. W miarę, jak wykopaliska posuwały się do przodu, wizja zapomnianego świata nabierała coraz wyraźniejszych konturów.
Bond wielokrotnie przekonał się – pisze Reuben Stoneże na automatycznym piśmie mnichów można całkowicie polegać. Na przykład potwierdziło się, że dach kaplicy malowany był złotem i purpurą – robotnicy odkopali wiązania dachowe, z zachowanymi resztkami czerwonej i złotej farby. Sprawdziło się także to, że okna kaplicy były barwione na lazurowo (…). Odkrycie wydawało się o tyle niezwykłe, że w tamtym okresie szkło barwiono głównie na biało lub złoto. Jeszcze ciekawsze było twierdzenie, że we wschodniej ścianie kaplicy znajdowały się drzwi wiodące na ulicę. Większość kościołów nie posiada drzwi za głównym ołtarzem, ale okazało się, że w kaplicy Edgara rzeczywiście znajdują się tam drzwi…

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.