Duchowa podróż po zdrowie

Spis treści

Diament pod warstwą błota

Anna ze swoją mistrzynią Dolores CannonMetamorfoza może dokonać się tylko wtedy, gdy nasz wewnętrzny diament oczyścimy z warstw emocjonalnego błota, które od zewnątrz pokrywamy błyszczącym lakierem przywdziewając maskę, czyli budując swój image. Nie tylko artyści, biznesmeni czy politycy kreują swoje wizerunki. Buddyjski sposób, przytoczony również przez Brandon Bays, polega na sesji z udziałem przyjaciela. Zainteresowany zamyka oczy, a druga osoba zadaje mu wielokrotnie to samo pytanie: Kim jesteś?, dziękując za każdą udzieloną odpowiedź. Także za milczenie, które pojawia się wówczas, gdy pytany odkrywa niewyobrażalne piękno swojej prawdziwej istoty. Czas dla siebie, bezpieczna przestrzeń i zaufanie do drugiego człowieka – to warunki powodzenia tej praktyki.
Eksperymentując na potrzebujących pomocy bliskich i przyjaciołach Brandon wzbogaciła i rozwinęła proces, zwany podróżą wewnętrzną. Tej metody nauczała w Polsce Dolores Cannon, prowadząca od ponad 40 lat sesje regresingu, autorka 17 książek, m.in. Kosmicznych ogrodników, Jesteśmy dziećmi gwiazd, One szły za Jezusem. To ona uczyła Annę Mikolajczyk hipnoterapii.

Pierwsza sesja, pierwsze odkrycie

Zaraz po lekturze Podróży umówiła się na pierwsza sesję z Ewą – koleżanką, która "odkryła" inspirującą książkę. Kobieta była po trudnych przejściach: małżeństwie z alkoholikiem, które zakończyło się rozprawą rozwodową, i wyprowadzką. Po kilku latach od zakończenia koszmaru, mimo że wyzwolona już z toksycznego związku, nie czuła się szczęśliwa. Nadal pojawiały się trudności w relacjach z płcią przeciwną i dokuczała samotność. Kobieta pomyślała wówczas, że uzdrawiająca Podróż ujawni przyczyny tego stanu.
Zaskoczyło ją wspomnienie z dzieciństwa, które zaważyło na wszystkich związkach z partnerami, także w sprawach służbowych. Do ogniska, które rozpaliła, podszedł starszy mężczyzna. Jak się okazało, bardzo lubił dotykać małe dziewczynki, a ona była ofiarą jego praktyk. Dusza ta długo, bardzo długo czekała na przebaczenie i uwolnienie. Gdy tak się stało, Ewa odczuła wielką ulgę, której doznał zmarły, a z jej oczu popłynęły łzy. Odniosła wrażenie, że znalazła się w mocy bezgranicznej miłości.
Wkrótce w życiu kobiety zaczęły zachodzić zmiany. Nabrała pewności siebie w relacjach z kolegami, bez obaw wypowiadając własne opinie. Odezwał się przyjaciel z lat szkolnych, którego darzyła sympatią. Odkryła w nim bratnią duszę, a z czasem stworzyli harmonijny związek, o jakim nawet nie marzyła. Dziś z uśmiechem stwierdza, że jej życie przypomina obecnie scenariusz romantycznego filmu.
Bohaterka tej love story jest trenerką radykalnego wybaczania, toteż może porównać obie metody. Kluczem do jednej i drugiej jest dotknięcie i przeżycie prawdziwych emocji plus proces wybaczania do końca, który wyprowadza osobę pokrzywdzoną z roli ofiary. Dzięki terapii Collina Tippinga Ewa pozbyła się dolegliwości fizycznych, jakich źródłem była sprawa rozwodowa. Incydentu z czasów przedszkolnych wcale nie brała pod uwagę: wydawał jej się mało istotny. W radykalnym wybaczaniu to umysł decyduje o wyborze uzdrawianych wspomnień i relacji. Natomiast w uzdrawiającej podroży wewnętrznej dochodzi do głosu dusza, a ona zna lepiej swoje rany i zadry. Wie, czego trzeba się pozbyć, by otworzyć drogę do miłości i szczęścia, aby mogły wydarzać się cuda. Dopiero po uwolnieniu starych emocji – w życiu znajdzie się miejsce na coś nowego.

Bezpieczna przestrzeń i zaufanie

Jesteśmy dziećmi gwiazdTo wstępne warunki nowej terapii, która, co warto podkreślić, wymaga znacznie więcej czasu, niż zabieg z użyciem bioenergii. Bioterapią jednak można przywrócić tylko równowagę energetyczną w organizmie oraz wpłynąć na rezonans komórkowy. Nie uwolni \ nas ona natomiast od emocji, które tkwią w komórkach zamknięte jak w puszce. Żal, strach, odrzucenie tworzą kody, które ujawnią się w postaci kolejnych dolegliwości.
Uzdrawiająca Podróż rozpoczyna się od rozmowy, która, gdy jest to konieczne, trwa nawet dwie godziny. Następnie w stanie relaksu w ciele ujawniają się emocje; niekiedy bardzo gwałtownie. Wówczas odczuwa się duszności, bóle, drżenie – nieraz tak silne, że uczestnik terapii ma wrażenie, że za chwilę się rozsypie.
Potem w bezpiecznej przestrzeni Anna przywołuje opiekuna duchowego wybranego przez uczestnika Podróży. Może nim być Jezus, Budda, święty patron, albo anioł. Prosi Go o opiekę i wzmocnienie energii duszy. Na pierwszym etapie trzeba uruchomić wyobraźnię, czyli poruszyć prawą półkulę mózgu. W boskiej ciszy pojawią się osoby, które skrzywdziły podróżnika. Zainteresowany wypowiada głośno pod ich adresem swoje żale.

To etap wyrzucenia

Drugim etapem jest wybaczenie. W tej fazie terapii skrzywdzony wysłuchuje krzywdziciela, dowiadując się, dlaczego tak właśnie postąpił. Wybaczenie – pełne, szczere, płynące z serca – stanowi nieodzowny warunek uzdrowienia, tj. zmiany kodu chorobowego w komórkach. Nie jest to łatwe. Nie każdy potrafi wybaczyć i nikogo nie można do tego zmusić. Dusza musi dojrzeć do oczyszczenia, rozwiązania więzi karmicznych.
Po przerobieniu zaburzeń emocjonalnych z bieżącego życia Anna Mikołajczyk sięga do pamięci duszy z poprzednich żywotów. W drugiej części sesji uczestnik zostaje więc poddany delikatnej hipnozie kwantowej z zachowaniem świadomości. Powinien zasnąć jak dziecko, któremu matka śpiewa kołysankę, z pełnym zaufaniem do terapeutki. W stanie teta sięga się do pamięci inkarnacyjnej, uzyskując informacje z poprzednich wcieleń. Klient nawiązuje wówczas kontakt ze swoją wyższą jaźnią, która uruchamia proces samoleczenia.
Dolores Cannon nalega, aby sesje hipnoterapii nagrywać po to, by klienci mogli je spokojnie odsłuchać w domowym zaciszu. Taki kontakt ze swoim pierwiastkiem boskości pozwala odzyskać siły duszy i zdrowie.
Zastosowanie hipnoterapii bywa konieczne wtedy, gdy problem zdrowotny ma źródło w przeżyciach z poprzednich inkarnacji. Tak zdarzyło się w przypadku kobiety, cierpiącej na silne bóle prawej ręki. Z medycznego punktu widzenia kończyna była zdrowa, a klientka nie mogła utrzymać w dłoni portmonetki. We śnie hipnotycznym osoba ta zobaczyła, że jest mężczyzną, żyjącym w czasach wikingów. Odczuła gwałtowny ból, bo miała ramię zmiażdżone od barku po łokieć. W innym wcieleniu ujrzała, że ucinają jej prawą rękę. W czasie sesji terapeutka uświadomiła zainteresowanej, że wszystko to zdarzyło się dawno temu, ból minął i już nie powróci.
Aby klient odzyskał zdrowie, wystarcza jedna, czasem dwie uzdrawiające sesje. Po pierwszym spotkaniu uczestnik Podróży często czuje się zmęczony i rozbity. Pani Anna doradza zwrócenie bacznej uwagi na sny: mogą się w nich pojawić wskazówki dotyczące nierozwiązanych spraw czy emocji, które trzeba jeszcze przepracować. Sesji może być co najwyżej pięć; terapeutka nie praktykuje większej ilości zabiegów.

 

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.