Same cuda w kartach zdrowia

Spis treści

Dwa w jednym: diagnoterapia

Justyna S. poddawana zabiegowi z użyciem kamertonu i jego właściwości wibracyjnychKończy się masaż na koniku i pora na dalszą część relacji pani Marzeny: – Niedługo po incydencie z błoną bębenkową ucha urodziłam syna. Niestety, miał opadniętą nerkę. Dostaliśmy skierowanie do szpitala na operację. Lekarz stwierdził w nerce refluks. Wyniki usg, które zachowałam do dziś, nie budzą wątpliwości. Zostało dziesięć dni do przedszpitalnych badań wstępnych, a my oboje staliśmy się wyjątkowo częstymi gośćmi w gabinecie Tery. I znowu konsternacja: podczas ostatnich badań stwierdzono, że nie ma podstaw do operacji: nerka była zdrowa, na swoim miejscu.

Niektórzy traktują ją czasami niczym wielofunkcyjne pogotowie. Marzena też pamięta, jak wpadła kiedyś zaniepokojona do gabinetu: – Pani Teresko, coś się dzieje, czuję to, okres spóźnia się i... – I nie czekaj na niego – usłyszała. – Ona już wiedziała, że jestem w ciąży. Testy wskazywały na córeczkę, ale naszej Tereski nie przekonały. Tery się nie myli, urodził się chłopiec.

Edyta Rutkowska rozluźnia się na łóżku do masażu ze specjalnym materacem z łuską gryki, poprawia pod głową poduszkę wypełnioną łuską orkiszu. Reguluje oddech, wyluzowuje ciało na końcówkę firmowego zabiegu relaksacyjnego.

– Ja to nazywam obrazowaniem wewnętrznym – komentuje terapeutka. – Nawet pisałam na uniwersytecie taką pracę. Proszę zważyć, że nasza podświadomość porozumiewa się za pomocą symboli – to jej język. Warto tę wiedzę wykorzystać, podrzucając jej odpowiednie obrazy. Mówiąc w uproszczeniu: u kogoś nieśmiałego, zalęknionego, przegranego, wywołać w głębszym stanie relaksacyjnym skojarzenia z hasłem: „sam sobie jestem sterem, żeglarzem, okrętem”.

Innemu zabiegowi poddaje się kobieta w specjalnych okularach na oczach (kanał wizualny z odpowiednią częstotliwością migotania) i ze słuchawkami na uszach (kanał audialny z wybraną opcją dźwięków ). To SPA dla mózgu – rodzaj regeneracyjnego wypoczynku, gdyż w MindSpa chodzi o synchronizację i ułatwienie współpracy obydwu półkul. Ich współdziałanie pomaga w lepszej koncentracji i pamięci, przywróceniu wewnętrznej równowagi. Odkryła to młodzież, która przed egzaminami zwykła tak właśnie usprawniać umysły, cenią biznesmeni przed kulminacją istotnych decyzji.

– Leżę zupełnie wyłączona z codzienności – relacjonuje Justyna S. – Dźwięki czy też wibrację bardziej czuję, niż słyszę.

– A ja w tym czasie – wyjaśnia Teresa Toczydłowskarealizuję swój plan w pełnym kontakcie z jej organizmem.

W MindSpa ma do dyspozycji, urządzenie emitujące impulsy w pewnych zakresach energetycznych i 12 programów o zróżnicowanych zadaniach, które dobiera, opierając się na znajomości schorzeń, dysfunkcji i ogólnej charakterystyki organizmu. Do tego dochodzą wnikliwe obserwacje postaci, zachowań i serdeczna, przyjacielska rozmowa. Rozluźnia się wtedy całe ciało, zaczyna przemawiać, udzielać wskazówek dotyczących źródeł problemów, dysfunkcji. Łatwiej wówczas wyjąć coś szkodliwego z organizmu, usunąć blokady energetyczne, uśmierzyć ból, oczyścić ciało bądź jego element jak ranę, by je następnie doenergetyzować.

– Zabieg z kamertonem – tłumaczy pani Teresa – to praca z wibracją dźwięków. Używam go trochę jak lasera w miejscach, które trzeba pobudzić, a czasami coś w nich rozpuścić, zneutralizować.

Interpretacja zjawisk zachodzących po tym wstępie brzmi nieco baśniowo: to tak, jakbyśmy przywracali klientce zdrową matrycę – oczyszczoną, zregenerowaną, wzmocnioną. Wtedy zdarzają się cuda. Polegają na samorzutnym uruchomieniu obronnych i witalnych sił organizmu. Poprawiają się relacje między ludźmi, wygasają pretensje, znikają z wątroby torbiele, wchłaniają się guzy. Bo torbiele – słyszę – to przecież otorbione łzy, niewypłakane i magazynowane w organizmie. Czasami dla odmiany są to pokłady gniewu, złości, niechęci, obaw, które nie znalazły ujścia i nagminnie zaśmiecają wnętrze naszej wątroby. Z kolei żale i tęsknoty bardziej obciążają nerki i osłabiają ich właściwości ochronne.

Z poczty wdzięczności

Amelka z mamą podczas ćwiczeń przy klatce z kuramiZ listu Beaty T. z Wybrzeża: Znam ją od dawna, a od około 15 lat w razie zachorowań i nagłych dolegliwości wspiera mnie, moją rodzinę, przyjaciół, znajomych. Służy swoimi nadzwyczajnymi darami, a także wiedzą, jasnowidzeniem, jasnosłyszeniem, usuwaniem wszelkiego rodzaju guzów, zaburzeń psychicznych i fizycznych. Uzdrawia i pomaga wielu potrzebującym. Jest często przy swoich pacjentach duchowo, podczas ich zabiegów operacyjnych, ważnych wydarzeń życiowych, które przy jej wsparciu kończą się zawsze szczęśliwie.

Korespondencja jest znacznie bardziej obszerna: Nieraz jedna wizyta u Tery wystarczy, by pozbyć się dokuczającej przez lata dolegliwości i zyskać wiele sił do działania. Jej ciepło, mądrość i energia sprawiają, że wychodzi się od niej z ulgą i nadzieją. Zawdzięczam Pani Teresie kilkakrotne uratowanie życia, nawet na odległość… Bo bilokacja jest dla niej w ratowaniu ludzi czymś naturalnym. Wielokrotnie sama mnie uprzedzała o grożącym niebezpieczeństwie. Jestem jej wdzięczna, a takich jak ja są już setki, chociaż nie mają odwagi o tym mówić (…)

Amelka z mamą podczas ćwiczeń przy klatce z kuramiZ poczty internetowej od Mai M., która miała operowany nowotwór piersi i korzysta z zabiegów wzmacniających na odległość: Teresko, mój organizm wraca do formy w niebywałym tempie. To niesamowite. Piękne dzięki także za uporanie się z bólami refluksowymi, na które tylko Ty miałaś skuteczną receptę. Ciągle kuruję się w Szwajcarii i tydzień po chemioterapii czuję się całkiem dobrze.

Z listu: Poleciłam ostatnio panią Tereskę mojej koleżance z guzem w jajniku. Była zrozpaczona. U lekarza sugerowano jej jak najszybsze wycięcie narządów kobiecych. Po trzech sesjach telefonicznych i poradach, kobieta całkiem wyzdrowiała.

Emilia Grodzka sama czasami korzysta z różnych form pomocy. Dziś poddaje się zabiegowi koloroterapii lampą Bioptron. Wie, że każda barwa to inny zakres częstotliwości i inny rodzaj oddziaływania, np. niebieski – przeciwzapalnego.

– Ludzie zmieniają się tutaj nie tylko wizualnie – zwraca uwagę leżąc już na materacu. – Po kilku spotkaniach modyfikuje się ich tok rozumowania, temperament, nastawienie do otoczenia, reakcje, pojawia się życiowa zaradność, a na twarzy uśmiech. Gdy w pewnej chwili poczują się jeszcze niezbyt pewnie, korzystają z telefonu albo piszą maile.

– Rzeczywiście – przyznaje pani Teresa. – Zdarza się, że ktoś prosi tą drogą o nowe wskazówki albo o pomoc dla dziecka. Kiedyś dostałam wiadomość, że w szpitalu, w stanie agonalnym leży...

Beata Tuszyńska z Gdyni tak pamięta ten dramatyczny moment: Wysłałam jej maila, że moja znajoma ma wylew i jest w stanie ciężkim na oddziale, a Tereska całą noc z dystansu pracowała nad chorą, regeneracją jej komórek mózgowych i rano cud zaskoczył lekarzy: tak szybko kobieta wracała do zdrowia.

Z poczty: Od paru lat Teresa Toczydłowska zajmuje się nowatorską metodą – galloterapią z udziałem kur. Jest zresztą hodowcą wyjątkowych okazów, które mają po 5 palców; ich jaja wykazują wyjątkowe wartości odżywcze, regenerują organizm oraz zaburzone DNA.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.