Misja

Maria Rojek

ImageDoktor medycyny naturalnej, mistrz chirurgii mentalnej – tak z grubsza mogłaby wyglądać jej wizytówka. Bożenna Kędzierzawska od wielu lat pomaga ludziom w Europie i Stanach Zjednoczonych, wykorzystując swoje niezwykłe dary: moc uzdrawiania oraz jasnowidzenia i jasnosłyszenia.

Sama o sobie mówi, że pełni rolę przekaziciela boskiej energii, która działa zarówno na poziomie fizycznym, jak i duchowym. Jednak, co zawsze podkreśla, to nie od niej zależy uzdrowienie fizyczne i duchowe człowieka. Decydują o tym niebiańscy przewodnicy.
Pierwszy raz z niezwykłymi zjawiskami zetknęła się w Rumunii, gdzie wraz z rodzicami spędziła dzieciństwo. Pamięta upalne lato, ziemię spękaną od spiekoty i procesję, w której szedł pop razem z wiernymi. Wszyscy śpiewali pieśni w niezrozumiałym dla niej języku. Domyśliła się, że kapłan i towarzyszący mu ludzie wznoszą modły o deszcz. A dwie godziny po tej ceremonii – na niebie, z którego wcześniej lał się żar – ni stąd ni zowąd pojawiły się chmury i lunął deszcz.

Początkowo myślała, że może był to tylko zbieg okoliczności. Jednak tego wyjątkowo gorącego lata procesje ze śpiewami powtórzyły się kilkakrotnie – zawsze z tym samym rezultatem. Zaskoczyła ją tak ewidentna, natychmiastowa skuteczność modlitwy. Uznała to za dowód na istnienie Sił Wyższych.

Odwiedziny Kazika

Kilka lat później, już w Polsce, jako nastolatka po raz pierwszy zobaczyła ducha. Była sama w mieszkaniu, gdy o trzeciej w nocy obudził ją dzwonek. Obok łóżka ujrzała mężczyznę, w którym rozpoznała nieżyjącego kuzyna. Wiedziała, że nie śpi, a zjawa jest realna. Wyłaniała się jakby z obłoku spowijającego jej nogi. Nie mogła się ruszyć z miejsca, była jak sparaliżowana. Gdy zaś w końcu udało jej się opanować strach, zaczęła mentalnie rozmawiać ze zmarłym. Kuzyn prosił o modlitwę, a ona mu ją obiecała. Niestety, nazajutrz zapomniała o przyrzeczeniu.

Następnej nocy nad ranem znów odezwał się dzwonek. Duch Kazika ponownie dawał o sobie znać... Dopiero po trzecim nocnym spotkaniu, podczas którego zjawa wyglądała naprawdę przerażająco, Bożenna zaczęła żarliwie modlić się za zmarłego kuzyna. Była to dla niej trudna i zarazem niezwykła lekcja konieczności dotrzymywania zobowiązań. Odtąd nie zapomina o obietnicach złożonych czy to zmarłym, czy żywym. Jednocześnie, już jako szesnastolatka, przekonała się, że istnieje życie po życiu.
To, co nieznane przez następne lata nie ujawniało się. Bożenna Kędzierzawska ukończyła Wydział Urządzeń Sanitarnych Politechniki Warszawskiej, a potem także kurs pedagogiczny. Podjęła pracę inspektora nadzoru w Spółdzielni Mieszkaniowej „Energetyka” (i dziś mieszka i przyjmuje w lokalu należącym do tej właśnie spółdzielni). Uczyła też w szkole przedmiotów zawodowych. Bardzo lubiła swoją pracę. A, że chciała być dobra w tym, co robi, zdobyła dodatkowo uprawnienia projektanta i zaczęła pracować w biurze projektów. Wyszła też za mąż i ma dwóch synów: Cezarego i Adama.

Dary Świętego Antoniego

W pewien gwiazdkowy wieczór siedziała w pokoju, dziękując Bogu za rodzinę – synów i rodziców. Jej serce przepełniały wdzięczność, radość macierzyństwa i spokój.

I wówczas nagle przed oczyma duszy zobaczyła długi, niski budynek położony w ogrodzie pełnym kwiatów, a zwłaszcza dorodnych lilii. Dostrzegła też spacerującego alejką zakonnika, a jakiś glos powiedział Bożennie, że jest to święty Antoni. Na zadane mentalnie pytanie usłyszała odpowiedź, że znalazła się w Padwie, a jej ukochany święty zmarł w 1231 roku. Obraz padewskiego świętego znikł, ale ona zdała sobie sprawę, że właśnie otrzymała dar jasnowidzenia i jasnosłyszenia.
Bożenna Kędzierzawska uważa, że darów nie wolno marnować. Przeciwnie, należy je rozwijać i doskonalić. Dlatego w 1980 r. wybrała się do Poznania na zorganizowany w Wielkopolskim Stowarzyszeniu Radiestetów kurs radiestezji, prowadzony przez inżyniera Zbigniewa Zbiegieniego. Wykładowca uznał, że dysponuje ona wrażliwością radiestezyjną. Szkolenie ukończyła z wynikiem bardzo dobrym, a po powrocie do stolicy zaczęła badać różdżką i wahadełkiem podziemne cieki wodne. W ten sposób wykryła m.in. żyły wodne, które doprowadziły dziecko do białaczki. Stan małego pacjenta zawsze pogarszał się po powrocie z kliniki do domu, gdzie maluch był narażony na szkodliwe promieniowanie. Zdrowie przywróciło mu dopiero ułożenie koniecznych odpromienników. Warto zaznaczyć, że promieniowanie podziemnych cieków sięga jonosfery i wywiera niszczący wpływ na wszystkie organizmy żywe, a nawet materię nieożywioną, przyspieszając starzenie się budynków, pękanie ścian itp.

Przygoda z radiestezją

Idąc za radą Stanisława Haniszewskiego Bożenna Kędzierzawska otworzyła pierwszą w Warszawie Pracownię Radiestezji. Przystąpiła do uprawiania nowego, satysfakcjonującego zawodu.

Jednym z jej bardziej spektakularnych sukcesów, osiągniętych wspólnie z utalentowanymi synami: Czarusiem i Adasiem było odkrycie zatopionych armat pochodzących z zamku w Liwiu (koło Węgrowa na Podlasiu). Te siedemnastowieczne (a nawet starsze) działa, stanowiące wyposażenie liwskiego zamku książąt mazowieckich, wpadły w ręce Szwedów podczas historycznego potopu. Najeźdźcy próbowali wywieźć zdobyczne armaty do Węgrowa, ale podczas przeprawy przez bagna w 1703 roku ciężki sprzęt zatonął. Zgodnie z legendą, krążącą wśród miejscowej ludności, działa z Liwia do dziś leżą na tamtejszych grzęzawiskach.
Przy pomocy różdżki i wahadełka, a także posługując się jasnowidzeniem i jasnosłyszeniem, warszawska radiestetka odkryła zaginione działa. Były pogrzebane 4-7 m pod ziemią. Czaruś znalazł lawetę, a Adaś armatę.

Do akcji wkroczyło wojsko z koparkami, okazało się jednak, że wydobycie armat uniemożliwia kurzawka. Do tej pory nie znaleziono taniego sposobu, który umożliwiłby rozkopanie piachu przesyconego wodą. A zwycięstwo było tak blisko: geologiczne wiertła natrafiały na metalowe przedmioty, potwierdzając ekspertyzę radiestezyjną.

Jasnowidzenie w diagnozowaniu

Zdjęcia z seansów grupowych odbywających się w 1998 r. w Warszawie.Początkowo do diagnozowania, podobnie jak inni radiesteci, używała wahadełka. Wykrywanie chorób tym tradycyjnym sposobem jest jednak wyczerpujące, a healer nie ma stuprocentowej pewności, czy trafnie je określił. W tej sytuacji Bożennie Kędzierzawskiej przyszło z pomocą jasnowidzenie.

Kiedyś, diagnozując tradycyjnie chorą kobietę, zobaczyła przed sobą, jak na ekranie, jej żywe, bijące serce. I to z najdrobniejszymi szczegółami. Odtąd prześwietla swoich pacjentów oczami duszy. Wygląda to z grubsza tak, że chory siada z kartką papieru i zapisuje diagnozę. Uzdrowicielka natomiast przymyka powieki i inicjuje skanowanie, rozpoczynając je zawsze od czaszki oraz prawej, a potem lewej półkuli mózgu. Swoim niebiańskim współpracownikom zadaje także pytania – np. czy woreczek żółciowy jest zdrowy? Jeśli otrzymuje odpowiedź twierdzącą, ekran przed oczyma duszy pozostaje biały. Jeśli nie – ukazuje się na nim organ, który niedomaga. Wtedy healer zadaje następne pytanie, np. o kamienie – i wyraźnie je widzi. Jeszcze później za radą i z przyzwoleniem Przewodników, próbuje je skruszyć.

Postawienie precyzyjnej diagnozy wymaga wiedzy medycznej. Moja rozmówczyni jeszcze podczas pobytu w kraju spotkała lekarzy, którzy zainteresowali się jej niezwykłym darem. Wysypywano przed nią np. pastylki i zadawano pytanie: – Czy ten specyfik leczy serce? Bożenna Kędzierzwska konsultowała się wówczas błyskawicznie ze swoimi Opiekunami i odpowiadała: Nie. A potem okazywało się , że był to środek przeciwbólowy.

Co ciekawe, osoba diagnozowana odczuwa penetrację energii uzdrowicielki. Przekonała ją o tym pewna pomyłka, jaką popełniła. – Mówiłam, że sprawdzam prawe oko, a pacjentka powiedziała: „Nie, lewe”, wyjaśniając, że przecież ona to czuje.
Zdjęcia z seansów grupowych odbywających się w 1998 r. w Warszawie.Na podstawie zdjęcia stawia diagnozę na odległość. Po prostu dostrzega przed sobą ciało astralne chorego i sprawdza, co mu dolega. Na tej samej zasadzie może skontrolować stan własnego zdrowia i sama sobie pomóc. Gdy w grę wchodzi osoba bliska lub dobrze znana, fotografia nie jest potrzebna.

Trafność diagnoz Bożenny Kedzierzawskiej zaskakuje lekarzy. Kiedyś u jednej z osób wykryła kamienie żółciowe, choć wcześniejsze badania ich nie wykazywały. Powtórne usg z kontrastem potwierdziło słuszność paranormalnej diagnozy.

W połowie lat 80-tych współpracowała z Centrum Matki Polki. Lekarze korzystali z jej daru jasnowidzenia przy diagnozowaniu niedomagających neurologicznie niemowląt. – Niech pani spojrzy na mózg i powie, czy to jest ta...czy inna choroba? – prosili. – To były cudowne diagnozy i cudowne uzdrowienia. Rodzice chorych dzieci dziękowali i mnie i Bogu – wspomina Bożenna.

Wyjazd do USA

W roku 1989 wraz z synami wyjechała na chwilę do brata, który mieszkał na stałe w Stanach Zjednoczonych. Została w tym kraju 18 lat i był to bardzo ważny etap w doskonaleniu daru, jaki otrzymała. Tam również diagnozowała chorych, korygując nawet wyniki badań komputerowych. Przede wszystkim jednak znalazła nowe możliwości poszerzenia wiedzy. W roku 1991 w San Francisco Bożenna Kędzierzawska i jej starszy syn Cezary ukończyli kurs chirurgii mentalnej. Dwa lata później na Filipinach uczyła się od tamtejszych healerów przeprowadzania bezkrwawych operacji.

Robię to samo co oni – przekonuje z uśmiechem – ale nie materializując „chorej energii”.
Uzdrawiając, stosuje różne metody. Działa z zamkniętymi oczami, posługując się kosmiczną energią, która wnika przez czakrę koronną, a wypływa przez jej dłonie. Healerka dotyka ciała chorego czubkami palców, a energia penetruje wnętrze ciała, docierając po kolei do chorych organów.

Kiedy np. wchodzi do chorej wątroby pyta Opiekunów duchowych: – Co dalej robić? Dostaje wtedy polecenie, by np. wyciągnąć chorą energię, albo (po oczyszczeniu) nasycić organ praną. Czasem zaś trzeba przecinać chore komórki.
Twierdzi, że jest stale pilnowana przez świetliste postacie. Jeśli nie dokończy pracy z jednym organem (np. wątrobą) i próbuje brać się za uzdrawianie następnego, słyszy polecenie: Wróć!

Chorym powtarza to, co słyszy od Przewodników i podkreśla, że w ich wypowiedziach nie wolno jej niczego zmieniać czy upiększać. Nie może też ingerować w wyroki nieba. Jeśli ktoś ma odejść z tego świata – odejdzie. Może mu natomiast wówczas ulżyć w cierpieniu, pomagając przy odejściu.

Kolejną okazją doskonalenia umiejętności i pogłębiania wiedzy były studia z dziedziny medycyny alternatywnej, które ukończyła z tytułem doktora w 1993 r. na uniwersytecie w USA. Tę samą uczelnię zaliczył starszy syn Cezary.
Pomogła wielu pacjentom na dwóch kontynentach. W Ameryce np. uzdrowiła dziecko z wodogłowiem – to był niezapomniany przypadek. Innej kobiecie wyciągnęła z mózgu guzek (czyli chorą energię). Guzki w mózgu to specjalność Bożenny Kedzierzawskiej. Likwiduje je, albo powstrzymuje ich rozrost. Dobre rezultaty osiąga też w uzdrawianiu chorych na osteoporozę. Rozkrusza kamienie żółciowe i nerkowe. Leczy stany zapalne i nie gojące się rany, oczyszcza organizm z toksyn. Posługując się jasnowidzeniem dokonuje analiz krwi i moczu. Wyniki uzyskane drogą paranormalną nie odbiegają od laboratoryjnych.
Kiedy ma do czynienia z chorymi na nowotwory w ostatnim stadium, łagodzi ich cierpienia. Odchodzą we śnie, nie odczuwając bólu. Nie zajmuje się natomiast osobami chorymi psychicznie.

Spotkanie z Barbarą Omeil

ImageMieszkająca w Chicago Barbara Omeil pewnego dnia usłyszała głos z nieba i otrzymała niezwykły dar uzdrawiania. Kobieta z dnia na dzień zmieniła swoje życie, zaczęła żarliwie się modlić. Bożenna Kędzierzawska z ciekawości wybrała się na seans grupowy Barbary Omeil. Jego uczestnicy spacerowali z różańcami i świecami w dłoniach. Po modlitwie Barbara podchodziła do każdego, dotykając jego czoła ze słowami: – W imię Chrystusa Wszechmogącego uzdrawiam. W tym momencie uczestnik ceremonii padał na plecy, jakby powalony potężną energią.

Zazdroszczę pani tego daru, ja także chciałabym tak uzdrawiać – stwierdziła Bożenna, mając nadzieję, że Omeil nauczy ją stosowanej przez siebie metody. Niestety, przekazanie daru okazało się niemożliwe.
A jednak z czasem dostąpiła – jak samo to określa – łaski dawania terapii. Organizowane w latach 90-tych w Warszawie seanse wyglądały trochę inaczej. Rozpoczynały się muzyką kościelną, odśpiewaniem pieśni maryjnych: Ave Maryja, Czarna Madonna i innych które wywoływały wzruszenie, a nawet łzy, otwierając serca uczestników na przyjęcie boskiej energii. Terapeutce towarzyszył syn Cezary, dyplomowany bioterapeuta.

ImagePotem uczestnicy seansu stawali w rzędzie, plecami do materacy, gdyż seans odbywał się w sali gimnastycznej. Bożenna podchodziła do każdego, dotykając jego czoła i przekazując energię Chrystusa. Asekurowani przez silnych mężczyzn ludzie, którzy brali udział w tych spotkaniach, padali wówczas na materace jak podcięci.

- Bardzo lubiłam te spotkania, ich podniosłą atmosferę – wspomina Kędzierzawska. Bardzo też żałuje, że trudności organizacyjne i finansowe zmusiły ją do zarzucenia tej formy uzdrawiania. A przecież, o czym świadczyły relacje prasowe, zdarzały się wówczas liczne uzdrowienia. Pewien mężczyzna wyznał np., że przestały mu się trząść ręce, a innym od razu, albo po kilku dniach mijały bóle kręgosłupa. Wdzięczni pacjenci dzwonili, dziękowali za pomoc.

Zdaniem mojej rozmówczyni źródłem sukcesów w pomaganiu cierpiącym jest miłość do ludzi. Uzdrowiciel, aby działać skutecznie musi kochać wszystkich i wszystko.

Spotkania z zaświatami

Duch Kazika był pierwszym, ale nie jedynym mieszkańcem drugiej strony, który złożył wizytę Bożennie. Kontakty, o jakich mowa, opisała w swojej, wydanej w Chicago, książce Moje spotkania z zaświatem. Niezwykła to lektura.

Zazwyczaj duchy zmarłych zjawiają się, by przekazać jakąś wiadomość. Pewnego razu w Polsce kobiecie w żałobie towarzyszył duch jej niedawno zmarłego męża. I to on poprosił Bożennę, żeby zmniejszyła o połowę należne jej zwyczajowe honorarium, bo jego żona jest w trudnej sytuacji materialnej. Klientka zdziwiła się potem, skąd taka promocja.

Innym razem (także w kraju) healerkę odwiedziła niewiasta, której matka nagle zmarła. Była wstrząśnięta, zdezorientowana, po prostu nie wiedziała, w czym powinna mamę pochować – i z tą sprawą przyszła do jasnowidzki. Duch matki powiedział, w czym złożyć ciało do grobu, a jednocześnie dokładnie wskazał, gdzie są schowane części garderoby.

To może się wydać dziwne, ale zmarli przywiązują wagę do stroju i wyglądu także „po tamtej stronie”. Często ukazują się w ubraniach, w których zostali pochowani. I jeszcze jedna uwaga: duchy tych, którzy od nas odeszli, przychodzą do mnie dobrowolnie. Nigdy nie nakłaniam mieszkańców zaświatów do odwiedzin. Jestem przeciwniczką seansów spirytystycznych, wszelkiego przywoływania zmarłych. Ci, którzy się tak „bawią”, na ogół nie potrafią odesłać „gości” do zaświatów, albo o tym zapominają. Lekkomyślne naruszanie spokoju zmarłych naraża ich na cierpienia.

Więzy krwi

W USA do Bożenny Kędzierzawskiej zgłosiła się rodzina, która w swoim nowym miejscu zamieszkania przeżywała horror. Zakupiona po okazyjnej cenie rezydencja okazała się typowym nawiedzonym domem. Moja rozmówczyni nawiązała duchowy kontakt z jej wcześniejszymi mieszkańcami. Okazało się, że budynek wzniesiono na terytorium Indian. Wódz ze swoją sześcioosobową rodziną zginął właśnie tutaj. Pochowano ich w innym miejscu, ale tu wsiąkła ich krew. Nie chcieli więc opuścić swojej ziemi, a wszystkich mieszkańców domu traktowali jak intruzów.

Jasnowidząca wytłumaczyła bytom z tamtej strony, że już dawno powinny się znaleźć w domu Ojca – Boga Wszechmogącego. Indianie zgodzili się na przeprowadzkę, a mieszkańcy odetchnęli z ulgą.

Kilka lat temu Kędzierzawska miała spotkanie z kadrą pedagogiczna Wydziału Psychologii UW na warszawskich Stawkach. Oczyma duszy zobaczyła tłum ludzi w pasiakach. Kiedy spytała, co to znaczy, dowiedziała się od słuchaczy, że znajdują się na terenie dawnego getta. Dusze pomordowanych Żydów, z którym nawiązała kontakt, wyrażały oburzenie, że ktoś depce ziemię, w którą wsiąkła ich krew. Zmarli uważali, że nie mogą na to pozwolić.

Healerka, pełniąca w tym przypadku rolę medium, wyjaśniła, że na tym gruncie stoją budynki, których nie można zburzyć. Natomiast oni, niegdysiejsi mieszkańcy, już dawno powinni podążyć do Ojca. Dusze, na szczęście, zgodziły się na przenosiny, chciały wrócić do Boga. Bożenna poprosiła wówczas o wsparcie anioły. Z ich pomocą po kolei odrywała poszczególne dusze od ziemi. To była gigantyczna praca.

Poszukiwanie zaginionych i problemy życia doczesnego

ImageDar jasnowidzenia można wykorzystać też do prowadzenia poszukiwań. Bożenna zastrzega, że nie szuka skarbów, nie pomaga w odnajdywaniu ukradzionych samochodów, nie tropi sprawców przestępstw. Można się do niej natomiast zwrócić, gdy ktoś zaginie bez wieści. Należy jednak dostarczyć zdjęcie poszukiwanej osoby. Wtedy zadaje fundamentalne pytanie: czy ten człowiek jest wśród nas, żywych? Potem prosi o wizję tej osoby. Niestety, rzadko może przekazać dobre wieści. Zazwyczaj widzi już tylko zwłoki: pod wodą, ziemią, przysypane śniegiem.

Kiedyś na życzenie rodziny zmarłego wykonałam pośmiertną diagnozę. Tamtego zimowego wieczora młody człowiek zachowywał się bardzo dziwnie. Podczas kolacji nagle wstał, ubrał się i wybiegł z domu. Pędził przed siebie, bez celu, aż zaczęły go opuszczać siły. Zmęczony usiadł pod drzewem i zamarzł. Jego ciało przysypał śnieg. Okazało się, że chłopak cierpiał na schizofrenię.

Zdrowie nie jest jedynym problemem, z którym borykają się odwiedzający Bożennę Kędzierzawską. Wiele osób ma wątpliwości, jak postąpić w konkretnych, ważnych sprawach. Np. matka chciałaby wiedzieć, czy jej córka wybrała odpowiedniego kandydata na męża. Przynosi więc zdjęcie narzeczonego dziewczyny i otrzymuje wyczerpującą odpowiedź. Ktoś inny z kolei nie jest pewny, czy wyjechać do pracy za granicę. Młoda osoba obawia się, ze może ją tam spotkać coś złego. Konsultacja jasnowidza z Przewodnikiem rozproszy jej wątpliwości.

Powrót do Polski

Jeszcze w czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych moja rozmówczyni rokrocznie przyjeżdżała do kraju, by przyjmować pacjentów, którzy zawsze do niej wracali. Aż wreszcie po 18 latach pobytu w USA wróciła do Polski na stałe, aby tu kontynuować swoje posłannictwo.

Odwiedzają ją ludzie cierpiący na różne dolegliwości. Zawsze na początku spotkania posługując się jasnowidzeniem i jasnosłyszeniem proponuje im pełną diagnozę stanu zdrowia. Stosuje swój własny schemat diagnozy, nie chcąc pominąć żadnego organu. Składają się na nią m.in. analiza krwi i moczu, sprawdzenie promieniowania żył wodnych, badanie poziomu mikroelementów i witamin w organizmie, wykrywanie alergii i jej przyczyn.

Po wykonaniu takiej kompleksowej diagnozy healer często zobowiązuje pacjentów, by sprawdzili wyniki w laboratorium lekarskim. Zwykle okazują się one identyczne lub zbliżone.

Bardzo często konsultuje się z lekarzami swoich pacjentów. Taka współpraca służy dobru chorego. Samo uzdrawianie natomiast odbywa się na dwóch poziomach: fizycznym i duchowym przy stosowaniu metody chirurgii mentalnej.

Pacjentom, którzy nie są w stanie przyjechać osobiście, Bożenna Kędzierzawska stawia diagnozę na podstawie zdjęcia, a następnie działa na nich na odległość. Wyniki tej terapii również są wymierne, o czym świadczą relacje chorych.

Doktor medycyny naturalnej Bożenna Kędzierzawska przyjmuje w Warszawie. 

Nieznany Świat 10/2009

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.