Komfort zdrowego kręgosłupa

Urszula Węgrzyk

ImageJest jednym z najskuteczniejszych i najbardziej cenionych w Polsce chiropraktyków. Skonstruował również urządzenia, które mają pomóc w codziennym funkcjonowaniu pacjentom z tzw. trudnym kręgosłupem. Jego krzesło z pochylonym siedziskiem jest rozchwytywane zagranicą.

Eugeniusz Kulik pochodzi z Kijowa, ale w Polsce, a dokładniej w Krakowie, mieszka od kilkunastu lat. Być może związek z wyborem tego miejsca ma… znany tygodnik Przekrój, który pozwolono zaprenumerować jego ciotce, szlachciance mieszkającej 30 km od polskiej granicy. Młody wówczas Eugeniusz zachłannie czytał nasze czasopisma i marzył o wyjeździe na Zachód.
Do Polski właśnie.Jego autorytetem jest Hipokrates (V wiek p.n.e), który uznawał terapię kręgosłupa za podstawę leczenia. Świadczy o tym m.in. używany często przez ojca medycyny termin paratremata oznaczający dyslokację lub sublokację kręgosłupa. Ale Kulik jest także fanem syberyjskiego, szamańskiego uzdrawiania. Dodajmy, że azjatycko – arktyczny szamanizm rozwijał się bazując na specyficznym, bardzo oryginalnym światopoglądzie. Dzisiaj jego zmodernizowana forma funkcjonuje wśród syberyjskiego ludu Khanty żyjącego w przeświadczeniu, że choroba jest oznaką zgubionej lub skradzionej duszy.

Ważny, niedoceniony, zaniedbany

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że przyczyną 80% naszych dolegliwości jest właśnie niewłaściwe funkcjonowanie kręgosłupa.
W ostatnich latach wady postawy są coraz częstsze. Stwierdzono je już u 20 % sześciolatków. Wynika z tego, że spośród kończących gimnazjum połowa będzie cierpiała na bóle kręgosłupa. Prawie 61 % osób wykonujących pracę w pozycji siedzącej skarży się na bóle pleców, nieco mniej na bóle głowy oraz karku.

Ludzie od urodzenia mają sporo anatomicznych wad, które zmieniają mechanizm ruchów człowieka, jego kośćca – mówi E. Kulik. – Niestety, nie otrzymaliśmy „instrukcji obsługi” swojego organizmu. Człowiek i jamnik to dwa stworzenia, które chorują na osteochondrozę, czyli chorobę destrukcyjną dysku lub stawu międzykręgowego.

Chiropraktyka (z greckiego: chiro - ręka, practicos - czynione) to terapia manualna kręgosłupa opierająca się na założeniu, iż jego poszczególne kręgi stanowią osłonę odpowiadających im nerwów rdzeniowych, które zależnie od odcinka kręgosłupa, są odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie podległych im organów ciała. Stąd często nie kojarzymy np. dolegliwości żołądka z… przesunięciem piątego kręgu piersiowego. Zakłócenia w układzie nerwowym to także przyczyna niedomagań innych organów, często ruchowych oraz powstających na tym tle napięć, blokad i urazów. Chiropraktyk w sposób nieinwazyjny (czyli bez operacji i leków) pomaga pozbyć się bólów, dolegliwości i wad kręgosłupa.
ImageMamy wiele szkół chiropraktyki: amerykańska (styl miękki), angielska i skandynawska (w obrębie jednego lub 2 kręgów), czeska – najdłuższa oraz ukraińska. Tę ostatnią określa się jako wszechstronną dlatego, gdyż tam chiropraktyk bardzo często musiał zastępować lekarza konwencjonalnego.

Podobnie jak na początku w Stanach Zjednoczonych (wiek XIX), również i dzisiaj kręgarstwo budzi wiele kontrowersji. Coś jednak pod tym względem jak gdyby drgnęło, gdyż wraz z efektami, jakie odnotowuje ten rodzaj terapii, zmienia się stosunek do niej zarówno pacjentów, jak i środowiska lekarskiego. Warto podkreślić również i to, że chiroterapeuci akcentują wielką wagę profilaktyki i uczą pacjentów jak dbać o kręgosłup i z jakim szacunkiem go traktować.

W Polsce terapia manualna wciąż się rozwija. Spore w tym zasługi ma Polskie Towarzystwo Medycyny Manualnej, a szczególnie katowicki neurolog, dr hab. Zbigniew Arkuszewski ze Śląskiej Akademii Medycznej. Jego uczniem jest także Eugeniusz Kulik.

Dyplomami i certyfikatami ukończonych szkoleń, kursów w zakresie medycyny manualnej mógłby wytapetować cały swój gabinet. Nie tylko krajowych: odbytych w Krakowie, Poznaniu, Katowicach, Ustroniu, Busku Zdroju, ale także poza granicami kraju, na przykład u prof. Karela Levitta z Czech. Kulik ukończył też Studium Medyczne i Terapii Manualnej oraz Ekstrasensoryki w Kijowie. Dokładnie zaznajomił się z praktycznymi zagadnieniami medycyny chińskiej i koreańskiej. W Kijowskim Stowarzyszeniu Bioenergoterapeutów poznał tajniki wyczuwania dłońmi zaburzeń kręgosłupa. Najbardziej jednak pomaga mu intuicja i… doświadczenie zdobyte w zapasach oraz walkach wschodnich akidjitsu i sambo. Dzięki temu wręcz idealnie wyczuwa jak najlepiej odblokować stawy i mięśnie. Ma dyplomy naukowe, np. AWF w Kijowie i … czarny pas akidjitsu.

Nie ma tego złego…

Uprzednio jednak ten dyplomowany chiropraktyk, bioterapeuta ukończył Technikum Budowy Statków w Kijowie. Tam zasłynął jako... odkrywca. W pracy dyplomowej udowodnił, że małe stateczniki umieszczone na burtach okrętów podwodnych zwiększają stabilność i ułatwiają manewrowanie. Po prostu inteligentnie skojarzył prawa dynamiki znane z każdego podręcznika fizyki.
Jako nastolatek zaczął trenować jujitsu. Przeszedł wszystkie stopnie wtajemniczenia i tylko krok dzielił go do olimpijskich medali…, ale los chciał inaczej.
Na skutek splotu różnych okoliczności przebywał w syberyjskiej tajdze. Tam był świadkiem zdarzenia, gdy pewnego człowieka zaatakował ryś. Złamał mu kręgi szyjne, pazurami poharatał plecy od karku do bioder. Wezwany lekarz stwierdził, że w tych warunkach nie jest w stanie nic zrobić. Do najbliższego szpitala było kilkaset kilometrów: tylko tam można było przeprowadzić transfuzję krwi i niezbędną operację. Sytuacja wydawała się beznadziejna.
I wtedy z tajgi wyszedł szaman, który pomógł delikwentowi naturalnymi metodami. Najpierw uderzył go w głowę skamieniałym rogiem nosorożca (nie była to forma syberyjskiej eutanazji), potem ustawił kręgi szyjne i założył usztywniający kołnierz z kory, a na końcu wymazał plecy gliną z różnymi ziołowymi składnikami.
Pomogło. A Kulik, który to wszystko widział, postanowił nauczyć się pomagania ludziom w przypadkach, w których medycyna konwencjonalna bezradnie rozkłada ręce.

Zasada jest taka, że lepiej pracuje się z pacjentem, gdy jego ciało jest rozgrzane. Jedna z ludowych metod – o której opowiedział mi terapeuta – polega na położeniu chorego na ciele jelenia „poczęstowanego” uprzednio wódką. Na gęstej sierści rozgrzanego jelenia, przez którą łatwo przechodzą palce szamana, lepiej wykonuje się zabiegi.

Długa lista wdzięcznych pacjentów

ImageW Krakowie rozmawiam z młodym, dwudziestoparoletnim pacjentem Kulika. Trafił do niego przypadkowo, kiedy wydawało się, że już nikt nie jest w stanie mu pomóc. Miał mechaniczny uraz kręgosłupa i dwie ośmiomilimetrowe przepukliny. Poruszał się z wielkim trudem i bólem. Do tego na poziomie czwartego kręgu rozlane uwypuklenie tarczy międzykręgowej. Czekała go skomplikowana operacja.

Zaczęło się od mrowienia w stopach, problemów z poruszaniem się i prowadzeniem samochodu –  mówi Janusz P. – Potem przestałem chodzić, noszono mnie do toalety. Zażywałem tony Ketonalu, brałem zastrzyki, po których pozostały zrosty. Trzeba je było rozbić. Udało się to dzięki panu Kulikowi. Efekty nastąpiły już po kilku zabiegach. A trafiłem do niego dzięki mojemu neurochirurgowi, który stwierdził, że jeżeli terapia manualna nie da rezultatów, pozostaje tylko operacja.

Na doskonałe rezultaty terapii wpłynęła także – a może przede wszystkim – siła woli pacjenta, jego chęć wyzdrowienia i czynione w tym kierunku starania.

ImageTakich, którym Kulik pomógł, jest wielu.
Serdecznie chcę Panu podziękować za udzieloną pomoc i ulżenie w cierpieniu spowodowanym przez zmiany zwyrodnieniowe stawów biodrowych (zwapnienia w węzłach chłonnych). Przewlekłe bóle nóg powodowały, że nie potrafiłam ani chodzić, ani leżeć. Ciągle zażywałam tabletki przeciwbólowe, lecz to nie pomagało. Dopiero wizyty u Pana i masaże spowodowały, że ból stawał się coraz mniejszy i coraz swobodniej mogłam się poruszać. Najpierw chodziłam o lasce, ale już w tej chwili poruszam się samodzielnie i nie odczuwam bólu nóg – pisze Maria B. z Krakowa.
Zaś Edyta S., również z Krakowa mówi: – Po tygodniowym leczeniu u pana Eugeniusza Kulika bóle krzyża i kręgosłupa oraz ból łokcia „tenisisty” ustąpiły. Jestem obecnie w bardzo dobrej formie, a zawdzięczam to panu Eugeniuszowi.
U kilku kobiet zlikwidował poporodowe nietrzymanie moczu. Wystarczyło kilka fachowych ucisków kręgów. Urolodzy proponowali jedynie kosztowne operacje.

Image12-latek Paweł bardzo cieszył się z wyjazdu do Mrągowa na „zieloną szkołę”. Tam nagle zachorował: wymioty, napięty brzuch, wysoka temperatura, majaczenia. Pogotowie nie kwapiło się z przyjazdem. Nauczycielka przypomniała sobie wówczas, że w pobliżu wypoczywają dwaj światowej sławy fachowcy od medycyny niekonwencjonalnej: dr medycyny, znawca koreańskiej terapii SU-DŻOK, Mariam Nadżarian i kręgarz, Eugeniusz Kulik . Stwierdzili, że chłopiec nabawił się przeziębienia przewodu pokarmowego spowodowanego nieznacznym urazem kręgosłupa, który powstał podczas gry w piłkę. Wystarczył byle przeciąg, aby choroba się rozwinęła. Terapeuci najpierw zlikwidowali niebezpieczne objawy, a chwilę potem Kulik wcisnął na właściwe miejsce lekko wysunięty dysk. Pomogło. Chłopcu zalecono dietę i zakazano gry w piłkę.
Z powodu dyskopatii i kręgozmyku trafiła do niego chirurg, dr Anna Olszewska-Niewczerzał. Po jednym zabiegu ból ustąpił, pani doktor zaś określa krótko Eugeniusza Kulika , jako człowieka, który… wie, co robi!

ImageHealer stosuje także metodę bardzo szybkiego i skutecznego odchudzania. Istotą tej terapii jest umiejętność eliminowania odczucia „wilczego głodu”, który często przekreśla rezultaty diety. M.in. zwróciła się do niego znana modelka zaniepokojona przybywaniem na wadze. Terapeuta zaproponował jej dwumiesięczną kurację. Zabiegi odniosły skutek. Wskutek zalecenia, by nie podnosić ciężarów i ograniczyć spożywanie mącznych potraw na rzecz soków i mięsa.

Polsko-ukraiński kręgarz i bioterapeuta stawia diagnozę na podstawie zdjęć radiologicznych oraz wyników badań tomograficznych.
 – Zanim przystąpię do zabiegu muszę wiedzieć, co nastąpi w wyniku tzw. pchnięcia manipulacyjnego – mówi. – Istota zabiegu polega przecież na ustawieniu kręgów w pozycji anatomicznej.

Wiele dolegliwości potrafi ocenić na podstawie obserwacji postawy ciała, ruchów oraz grymasu twarzy. Zawsze informuje pacjenta, że na nic się zdadzą jego starania, jeżeli delikwent nie pozbędzie się złych nawyków obciążających kręgosłup, nie zmieni diety i stylu życia.

Jak dbać o kręgosłup

Rady Kulika są następujące:

  • Należy wystrzegać się urazów i umieć przewidywać pewne sytuacje. Np. wyobrazić sobie konsekwencje skoku do wody, podnoszenia dużych ciężarów, mycia okien przy wietrznej pogodzie i mrozie, sprawnościowych popisów bez odpowiedniego przygotowania i rozgrzewki, zwłaszcza po długim okresie bierności fizycznej.
  • Kiedy pracujesz w pozycji siedzącej przeciągnij się co godzinę i przejdź kilka kroków, bo kręgosłup nie lubi stałych pozycji. Napinaj też mięśnie (zwłaszcza brzucha) oraz wykonaj 10 zwykłych przysiadów i ćwiczeń rozciągających.
  • Nie odkładaj na potem decyzji o zlikwidowaniu dolegliwości spowodowanych przeciążeniem i przepracowaniem.
  • Ciężary zawsze podnoś na ugiętych nogach.
  • Kiedy zamierzasz kupić łóżko, pomyśl o plecach.
  • Zwracaj większą uwagę na to, co jesz, eliminując w potrawach „chemię”.

Wyroby medyczne „Kulik – System”

ImageNie wszyscy mogą skorzystać z zabiegów Eugeniusza Kulika w Krakowie czy Katowicach. Dla tych, którym jest nie po drodze, terapeuta proponuje inne rozwiązanie. Od czterech lat konstruuje on urządzenia, które mają pomóc pacjentom z „trudnym kręgosłupem”, w skomplikowanych sytuacjach. Jest jedynym w Polsce producentem krzesła z pochylonym siedziskiem, które „wymusza” na osobie siedzącej przyjęcie prawidłowej pozycji. Ma ono za zadanie pomóc w przywróceniu prawidłowości krzywizn kręgosłupa oraz anatomicznym ułożeniu łopatek przez cały czas użytkowania. Przede wszystkim jednak krzesło Kulika ma służyć i pomagać chorym na lumbago, rwę kulszową i inne zespoły bólowo-korzeniowe. Ten rehabilitacyjny mebel został przetestowany i pozytywnie zaopiniowany przez Konsultanta Wojewódzkiego ds. Rehabilitacji Medycznej dr. nauk medycznych Wojciecha Szwarczyka i zarejestrowany jako produkt medyczny.

Skąd u terapeuty Kulika takie zacięcie konstrukcyjne? On sam mówi, że wynika to z wieloletniej obserwacji osób chorujących na kręgosłup. – Skoro – dodaje żartobliwie – nie mamy instrukcji obsługi własnego ciała w systemie kamiennej dżungli, o wypadek nietrudno. Podaje przykład znanego w Rosji sztangisty (160 kg wagi, ponad 2 metry wzrostu), który, gdy był zgrzany, podniósł zza lady sklepowej siatkę z zakupami żony i w rezultacie „wyskoczył” mu dysk, co unieruchomiło go na 15 lat!

ImageRóżne dyscypliny sportowe wymagają należytego, acz odmiennego przygotowania. Kulik jest tego przykładem. Sam stale uprawia różne wschodnie sporty, ale również tańczy! Gdzie? W sekcji tańca współczesnego miejscowego Domu Kultury. Co mu to daje? Przede wszystkim niezwykle istotną w walkach sportowych elastyczność. Instruktorka – co istotne – przykłada dużą wagę do rozgrzewki przed zajęciami.

Kulik uważa, że ludzie zbyt długo siedzą (zachowując się wtedy jak gdyby byli sportowcami na co dzień). Zbyt mało natomiast zażywają ruchu. Człowiek jest pionowo chodzącym aparatem ruchu, którym nie zawsze umie się prawidłowo posługiwać. – Nie mamy pojęcia – tłumaczy healer – o mechanice swojej anatomii. A przecież nie jesteśmy dinozaurami, które bez szkody dla siebie mogą siedzieć godzinami bez poruszania się.

To właśnie obserwacje ludzkich zachowań, ale także zafascynowanie metodą znanego szwedzkiego ortopedy i znakomitości w dziedzinie rehabilitacji dr. Wilhelma Ackermana (Eugeniusz Kulik zdał u niego osobiście egzamin, uzyskując tytuł Master of chirtopractic renomowanego sztokholmskiego instytutu) przyczyniły się do skonstruowania niezwykłego krzesła, o jakim była mowa.

Dyrektor Biura „Kulik – System”, Piotr Hińcza dopowiada: – Chcemy poruszyć świadomość ludzi . Ta konstrukcja do siedzenia powstała dla ich zdrowia: nie czuje się zmęczenia, lepsza jest koncentracja w pracy, a przed komputerem (bez przerwy) można spędzić i kilkanaście godzin. Różnica między naszym i zwykłym krzesłem jest taka, jak między jazdą trabantem a mercedesem.

ImageZapotrzebowanie na krzesło Kulika jest szczególnie duże w krajach Unii Europejskiej. Zachwycają się nim mieszkańcy Anglii, Szwecji, Włoch, a nawet Nowej Zelandii. Natomiast w Polsce – jak twierdzi Piotr Hińcza – niektóre firmy owszem, zajęłyby się ich dystrybucją ale… z 300% marżą. A cena krzesła (zależna od wyposażenia) nie może niebotycznie rosnąć.
Chcielibyśmy – dodaje dyrektor – zaproponować dużym firmom dystrybucję naszych urządzeń. Póki co zajmuje się tym jedynie pewna słowacka spółka.

Krzesła najskuteczniej testują pacjenci w poczekalni gabinetu E. Kulika. Oprócz siedziska on i jego współpracownicy produkują wymyślone przez siebie nakładki na fotele samochodowe, które pomagają przy pokonywaniu samochodem długich tras. Nie odczuwa się wówczas zmęczenia, co potwierdza – po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów – prof. Tadeusz Kasperczyk z krakowskiego AWF-u. A dla osób lekko na co dzień pochylonych (dorosłych i dzieci), polecana jest nakładka treningowa na plecy, popularnie nazywana żółwikiem.
Działanie profilaktyczno – rehabilitacyjne ma także oferowany przez Kulika pas lędźwiowo- krzyżowy, którego używanie jest wskazane przy wielu zespołach bólowych kręgosłupa, a także przy migrenie.

Kontakt z terapeutą: Gabinet Terapii Manualnej i Bioenergoterapii „Kulik – System”

Nieznany Świat nr 3/2009

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.