Z cierpiącym po zdrowie

Spis treści

Maria Rojek

ImageJest uważany za jednego z najlepszych polskich fitoterapeutów, a jego kuracje ziołowe okazują się niezwykle skuteczne. Nie tylko one, zresztą, gdyż Stanisław Olszewski z podwarszawskiego Otwocka lecząc chorych potrafi dokonać prawdziwych cudów.

Z zawodu jest elektronikiem. Przed 20 laty, chcąc pomóc, cierpiącej na raka, matce wybrał się do słynnego zielarza, Eligiusza Kozłowskiego. Sytuacja była dramatyczna: po otwarciu jamy brzusznej lekarze stwierdzili, że ogniska nowotworowe są rozsiane w całym organizmie, a chora ma przed sobą 2-3 tygodnie życia. Fitoterapeuta ubolewał, że przyjechali tak późno – jego zdaniem, przed operacją można było zrobić więcej.

Skoro tu jestem, sam się przebadam – zdecydował wówczas Stanisław Olszewski. Położył dłonie na stole, a mistrz, badając receptory z pomocą wahadełka, powiedział wszystko o jego zdrowiu. To była kompletna, precyzyjna diagnoza, jakby rentgen ciała i emocji wykonany w ciągu zaledwie kilku minut. Potem przyszła kolej na żonę pana Stanisława. Kozłowski wysłał ją na usg, bo coś tam jest.
Olszewscy wrócili do domu z ziołami dla mamy i siebie. To, co się działo po ich zastosowaniu, zmieniło całe ich życie. Przez dwa tygodnie organizm kobiety cierpiącej na nowotwór pozbywał się czarnej mazi. W tym czasie chora źle się czuła, ale wkrótce osłabienie ustąpiło. Odzyskała siły, przeprowadziła remont domu i dopiero po pewnym czasie powoli zaczęła gasnąć. Zamiast trzech tygodni, przeżyła osiem miesięcy.
Dzięki ziołom ustąpiły również dolegliwości Stanisława Olszewskiego. Pozostała fascynacja leczniczymi właściwościami roślin. Coraz częściej odwiedzał swojego mentora – i tak jak on postanowił leczyć ziołami.

Test pierwszomajowy

W Niedanowie na Mazurach Eligiusz Kozłowski kupił 1500 ha ziemi. W większości były to nieużytki oraz bagna, które próbowano z mizernym skutkiem zmeliorować. Ziemia, nieprzydatna rolniczo, przynosiła tamtejszemu PGR-owi wyłącznie straty. Natomiast dla zielarza było to wymarzone miejsce pod uprawę ziół: od stuleci nie skażone chemią, nawozami sztucznymi czy opryskami.

Z melioracją mistrz poradził sobie szybko i małym kosztem. Najpierw wykrył wahadłem położenie źródeł zasilających bagno, a potem w odpowiednim miejscu przekopał rowek i woda spłynęła do rzeki. Można już było uprawiać zioła, wykopać stawy, założyć ekologiczną hodowlę ryb.
Tamtego, pamiętnego pierwszego maja Eligiusz zaproponował: będziemy sadzić las. Robili to od rana do wieczora. Olszewski, choć drobny i niższy od mistrza Eligiusza – pracował z nim ramię w ramię. A po skończonej pracy Kozłowski powiedział:

Dasz radę!
Wtedy nie rozumiałem znaczenia tych słów. Dziś wiem, ile siły i hartu ducha potrzeba, aby pomagać chorym, iść po zdrowie z każdym cierpiącym, zrozpaczonym, oczekującym wsparcia – mówi podwarszawski terapeuta.
Od tamtej pory przez 10 lat Stanisław Olszewski spędzał u Kozłowskiego każdy weekend. Rozmawiali o ludziach i roślinach, a on uczył się nowego zawodu. Po śmierci rodziców Eligiusz, który był wspaniałym człowiekiem, stał się jego mistrzem i zarazem ojcem. Jego synowie zresztą nadal uprawiają zioła i sporządzają mieszanki według receptur rodzica.
Stanisław poszedł w ślady swojego nauczyciela. Z początku wydawało mu się, że jego pierwszy zawód już nie jest przydatny. Później zrozumiał, ile zawdzięcza znajomości elektroniki wyniesionej ze studiów. Dzięki tej wiedzy lepiej rozumie procesy zachodzące w Kosmosie i ludzkim ciele. Wszak w organizmie płyną prądy jonowe (komputerowe testy i korekcje prądów metodą Volla), a komórki mogą żyć dzięki różnicy potencjałów, jaką potrafią wytworzyć pomiędzy swoim wnętrzem a otaczającymi je płynami ustrojowymi (zdrowe komórki ok. 60-90mV, zaś chore, nowotworowe 40-20mV).
Płyny wewnątrz i na zewnątrz komórki mają inną ilość jonów, w środku jest więcej anionów o ładunku ujemnym. Metabolizm komórki-nasze zdrowie – zależy od ilości tych jonów. Ciało też jest spolaryzowane; prawa i lewa ręka oraz głowa i stopy gromadzą inne ładunki. By mogło dojść do zapłodnienia, mężczyzna i kobieta powinni mieć przeciwną polaryzację.

Małżeństwo spod Wadowic relacjonuje:
15 lat byliśmy razem, zdrowi, medycyna akademicka twierdziła, że mogę zajść w ciążę, a jednak to nie następowało... Pan Stanisław dotknął moich rąk i męża, nauczył nas zmieniać polaryzację, dał nam zioła do picia i obecnie mamy już trójkę dzieci.
Wiedza o falach i ciekłych kryształach pozwala głębiej wniknąć w strukturę bytu człowieka i każdej żywej istoty, umożliwia zrozumienie tego, co intuicyjne.
Aby uzdrowienie było kompletne i trwałe, powinno dokonać się na wszystkich poziomach: ciała fizycznego, duszy – energii i umysłu- informacji. Chory musi zrozumieć konieczność oczyszczenia ciała, a często również zmienić zakorzenione nawyki.

Uzdrawianie na wszystkich poziomach

ImageMłoda pielęgniarka Agnieszka o skuteczności terapii Stanisława Olszewskiego usłyszała od swojej starszej koleżanki. Od pewnego czasu cierpi na dotkliwe bóle kręgosłupa lędźwiowego, badanie rentgenowskie wykazało w tym odcinku dyskopatię. Koledzy lekarze wysłali ją na rehabilitację, jednak serie zabiegów niewiele pomogły. Uznano, że nic więcej nie da się zrobić. Otrzymała leki przeciwbólowe i zalecenia: nie schylać się i nie dźwigać. Oba praktycznie niemożliwe do zrealizowania.
Stanisław Olszewski, tak jak Eligiusz Kozłowski, rozpoczyna terapię od radiestezyjnej oceny stanu zdrowia na podstawie receptorów dłoni. Potem sprawdza, czy nie ma przepuklin kręgowych. W przypadku kobiety, o jakiej mowa, na szczęście ich nie znalazł, będzie więc można ustawić kręgosłup. Jednak najpierw trzeba odblokować przepływ energii w organizmie, wykonując akupresurę stóp i masaż barków.
Następne etapy to: masaż z nalewkami ziołowymi, ustawienie kręgów, masaż z oliwką. Po tym wszystkim Agnieszka otrzymuje rozgrzewający kompres z ziół leczniczych. Dzięki temu krew intensywnie krąży w naczyniach, rozpuszczając i usuwając kryształki kwasu mlekowego i szczawianów, które zgromadziły się w napiętych mięśniach. Potem terapeuta znów masuje stopy klientki. Słychać „chrupanie” stawów i kręgów; za chwilę ustanie ból kręgosłupa. Ale to jeszcze nie koniec zabiegu.
Terapeuta wprawia teraz w ruch kamertony. Ich dźwięki uwalniają głęboko ukryte emocje. - „C” i „g” to królewski interwał, harmonizuje pracę półkul mózgowych i całego ciała – wyjaśnia.
Na zakończenie Agnieszka otrzymuje zioła i zachętę do śpiewania. Bo – jak słyszy – dźwięki uwalniają z płuc, nerek i wątroby emocje. Żeby odblokować płuca – trzeba się śmiać, nerkom pomagają jęki, a wątrobie – krzyk.
Droga po zdrowie obrana przez pacjentkę, okazuje się typowa. Najpierw szukała pomocy u przedstawicieli medycyny akademickiej. Gdy spotkał ją zawód spróbowała metod medycyny naturalnej. Podobnie postąpiła jej starsza koleżanka, Jadwiga, która nie mogła żyć bez ketonalu. Dół kręgosłupa bolał ją tak bardzo, że siadając przeżywała męki. Tymczasem już po pierwszym zabiegu Olszewskiego bezboleśnie przesiadła się ze stołka na krzesło. – Pan Stasio postawił mnie na nogi, nie biorę tabletek, tylko piję zioła – mówi z uśmiechem.
Z kolei siostra pani Jadwigi cierpiała na przepukliny kręgosłupa szyjnego. Nie pomagały ani nagrzewania, ani krioterapia, ani leki przeciwbólowe. Już po pierwszej wizycie u terapeuty odczuła ulgę, wróciła do domu szczęśliwa.
Przy przepuklinach kręgowych nie można ustawiać kręgosłupa. W takich przypadkach chorzy piją zioła i stosują okłady, które sprawiają, że przepukliny ulegają wchłonięciu. Dzięki temu udaje się uniknąć ryzykownej operacji.
Zdaniem otwockiego healera droga chorego powinna być zupełnie inna: należałoby zaczynać od masażu, ziół, chiropraktyki i bioterapii. Pozytywne skutki takich terapii, jeśli są one prawidłowo dobrane i stosowane, często pojawiają się natychmiast, nierzadko tego samego dnia, a najpóźniej po 3-7 dobach, choć w pierwszej fazie, gdy schorzenie jest przewlekłe, albo bardzo poważne, może nastąpić przesilenie odczuwane jako pogorszenie samopoczucia. Dopiero, gdy te środki zawiodą, należy sięgać po drastyczne metody medycyny akademickiej: zastrzyki i operacje.
W schorzeniach kręgosłupa nie jest też konieczne stosowanie chemicznych leków przeciwbólowych. Znakomicie sprawdza się okład ze świeżo utartego chrzanu na skórę, natłuszczoną oliwką. Można też przygotować alkoholowy (spirytusowy) wyciąg z chrzanu do nacierania, z tym, że takiego okładu nie wolny pozostawiać na noc, by nie doszło do oparzenia skóry.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.