Technika Toma Bowena: rewelacja XX wieku

Spis treści

Obiecujące rezultaty

Hanna OpiłaW Polsce Bowtech jest w stadium początkowym, naukę rozpoczęła pierwsza grupa uczniów. Są wśród nich profesjonalni terapeuci, dyplomowany fizjoterapeuta i student fizjoterapii z poznańskiej AWF, ale także osoby niezwiązane zawodowo z medycyna alternatywną czy akademicką. Sama pani Hanna Opiła ma wykształcenie ekonomiczne i prowadzi biuro podatkowo-księgowe. Do poszukiwania nowego zajęcia skłoniła ją choroba oczu. Zdobyła zawód medyczny (dyplom technika masażysty) uprawniający do legalnego, zgodnego z obowiązującymi przepisami prawa, prowadzenia gabinetu. Bowenowi zawdzięcza to, że przestał się jej pogarszać wzrok, a jeszcze niedawno obawiała się, że łę masażu zakończy jako osoba niewidoma.

Agnieszka jest zdesperowaną matką dwojga alergicznych dzieci: pięcioletniej córeczki i 2,5-letniego synka. Ani medycyna akademicka ani terapie naturalne nie pomogły dotąd jej maluchom. Liczy więc na skuteczność techniki Bowena. W ciągu ostatnich trzech miesięcy ćwiczyła ją na członkach rodziny. Dzięki temu zlikwidowała rwę kulszową u swojego ojca, zmniejszyła też dolegliwości zwyrodnieniowe jego prawego kolana. Starszy pan obecnie łatwiej pokonuje schody.
W czasie zabiegu mama Agnieszki odczuła ciepło w dłoniach i stopach, które zwykle miewa chłodne, po sesji lepiej też sypia. Swojej cioci wykonała tylko jedną procedurę, gdyż pojawiło się uczucie wielkiego zmęczenia. Za drugim razem dał o sobie znać ból w prawym boku: to odezwały się kamienie w woreczku żółciowym.
Elżbieta z Bartoszyc, która intensywnie ćwiczyła Bowtech na rodzinie, była zaskoczona silnymi reakcjami najbliższych: pojawiły się objawy grypowe, teściowej oczyściły się zatoki, zdarzało się mocne bicie serca. Co ciekawsze, kursantka również osobiście sama odczuła pozytywne efekty terapii przeprowadzanej na innych osobach.

Podobnych wrażeń doświadczyła, refleksolog z Katowic. Nie tylko pomogła swojej mamie, cierpiącej na bóle barku, pleców i początki astmy, ale sama ła ulgi. Lewa ręka, w której ma zwyrodnienia, mniej ją boli podczas wykonywania ruchów Bowena, ż w trakcie bardziej wyczerpujących zabiegów refleksologicznych.
Zasługą australijskiego uzdrowiciela jest więc stworzenie terapii, która służy i temu, który leczy, i temu, kto jest leczony.
I Iza i Anna z Katowic zauważyły, że poddani terapii wstają z kozetki promienni, uśmiechnięci. Pani Ania, ekonomistka z wykształcenia, pomogła też w ten sposób choremu psu.
Mateusz, absolwent fizjoterapii na poznańskiej AWF nie spodziewał się, że 80 procent własnych dolegliwości zniknie po zastosowaniu nowej metody. Pozytywne efekty zmusiły go do zmiany poglądów wyniesionych z uczelni. Obecnie nie jest przekonany, że to, czego się nauczył, jest jedynie słuszne. Światopogląd naukowy okazał się nieadekwatny do rzeczywistości.

Magda z Gniezna specjalizuje się w autoterapii, uczy też pokonywania stresu przez spontaniczny ruch przy akompaniamencie muzyki. Kiedy wpadł jej w ręce artykuł o terapii Bowena wycięty z gazety – nawet nie wie, jakiej – od razu zainteresowała się nową metodą. Praktykując – już po pierwszym  – stwierdziła, że pomogła niemal wszystkim, którzy odwiedzili jej gabinet.
A zgłosiła się tam m.in. dziewczyna, która cierpiała na drętwienie ręki i poważny uraz kolana (naderwane więzadła, pęknięta rzepka i szufladka). Ortopeda skierował pacjentkę na operację kolana. Po pięciu zabiegach dolegliwości ustąpiły, operacja nie była konieczna, a zdumiony ortopeda, obserwując pacjentkę podskakującą na chorej nodze, nie wierzył własnym oczom.
Inna kobieta skarżyła się na ból pleców. W trakcie przeprowadzania procedury poczuła, że do jej ust napływa ślina. Osoba ta od sześciu lat miała w śliniankach piasek, czego efektem była suchość ust. Musiała więc używać nawilżaczy do warg i popijać każdy kęs pokarmu. Problem znikł już po pierwszym zabiegu. W następnej kolejności chora pozbyła się wysięku z piersi, który wystąpił na skutek mammografii, a komplikował jej życie przez 16 lat!

Dla kogo technika Bowena?

W wielu opisanych przed chwilą przypadkach z dobrodziejstw techniki Bowena korzystały osoby po urazach, cierpiące na zwyrodnienia czy skrzywienia kręgosłupa, rwę kulszową, zapalenia stawu barkowego itp. Jednak metodą tą można też pomagać chorym na stwardnienie rozsiane, udary i porażenia mózgu, bezpłodność, astmę, katar sienny i inne schorzenia alergiczne, zapalenia oskrzeli, problemy z nerkami, moczenie nocne. Leczeniu poddają się też zaburzenia emocjonalne, stres, chroniczne zmęczenie.
W gruncie rzeczy terapia, o jakiej mowa, to przykład holistycznego oddziaływania na organizm. Jedna z hipotez tłumaczy skuteczność jej działania stymulowaniem głębokich mechanizmów porządkujących, aktywnych w stadium embrionalnym organizmu, a ukrytych w kolagenie. Dotarcie do tych mechanizmów poprzez drażnienie powięzi umożliwia zmianę wadliwego programu i powrót do zdrowia.
Technika Bowena jest uważana za jedno z najważniejszych odkryć XX wieku. Mogą się jej nauczyć zarówno pracownicy służby zdrowia i naturoterapeuci, jak i osoby niezwiązane profesjonalnie z medycyną akademicką czy alternatywną.

Kontakt z Hanną Opiłą.

Nieznany Świat 12/2011

Numer bieżący



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.