O lekarzu, który zaufał Naturze

Spis treści

Maria Rojek

Paweł BłaszczyszynJest zafas­cynowany medy­cyną nat­u­ralną. Cią­gle doskon­ali swoje możli­wości niesienia pomocy chorym, zgłębi­a­jąc tajniki medy­cyny chińskiej, ter­apii man­u­al­nej krę­gosłupa, home­opatii i innych dziedzin. Wiedzę trady­cyjną, sprawd­zoną przez tysiące lat prak­tyki, łączy z najnowszymi osiąg­nię­ci­ami. Jed­nak, w odróżnie­niu od wielu, Paweł Błaszczyszyn sam stanowi przykład dla swoich pac­jen­tów. Nie opowiada o zale­tach zmi­any stylu życia, ale je prezentuje.

Na co dzień uprawia zaję­cia sportowe, tryska zdrowiem i dobrym humorem, a przed 22 laty rzu­cił papierosy, mimo iż wcześniej wypalał ich dwie paczki dzi­en­nie. Nie opowiada o zale­tach zmi­any stylu życia, ale je prezen­tuje. Na co dzień uprawia zaję­cia sportowe, tryska zdrowiem i dobrym humorem, a przed 22 laty rzu­cił papierosy, mimo iż wcześniej wypalał ich dwie paczki dziennie.

W przed­sionku gabi­netu na dok­tora czeka rower, którym codzi­en­nie dojeżdża do pracy. Osiem kilo­metrów w jedną i drugą stronę – to dla niego niezbędna dzi­enna dawka ruchu.
Paweł Błaszczyszyn chwali wszys­tkie zalety swo­jego pojazdu: rower jest lekki, alu­min­iowy, treckingowy. Można go unieść jedną ręką. Pop­u­larne damki holen­der­skie, w porów­na­niu z nim, są ciężkie. Siodełko zostało zaopa­tr­zone w amortyza­tor. Dzięki temu siedzisko zachowuje się jak sprężyna, łagodząc skutki jazdy po wybo­jach i wertepach. Zwykłe siodełko, twardo osad­zone na osi pod­czas pokony­wa­nia nierówności powierzchni na trasie powoduje zbi­janie się kręgów (zmniejsze­nie przestrzeni międzykręgowych).

Nic nie zastąpi ruchu

Dok­tor Błaszczyszyn, uznaje i popiera tezę nieżyjącego już prof. Juliana Alek­sandrow­icza: Ruch zastępuje wiele leków, lecz żaden lek nie zastąpi ruchu. Min­i­mum – dwie godziny tygod­niowo, to jed­nak tylko dawka pro­fi­lak­ty­czna. Kto dba o zdrowie i chce przedłużyć sobie życie o sześć lat powinien upraw­iać akty­wność fizy­czną w sposób nieprz­er­wany przez pół godziny dzi­en­nie. A jeszcze lep­iej, jeśli poświęci jej trzy kwad­ranse bez prz­erwy.
Ciągłość ruchu jest bardzo ważna: po 30 min­u­tach akty­wności orga­nizm spala obecną we krwi glukozę i sięga po zapasy ze swo­jej tkanki tłuszc­zowej. Pięć pięt­nas­tomin­u­towych spac­erów z psem nie da takiego efektu zdrowot­nego. Ruch nie musi być inten­sy­wny, ważne, by w cza­sie jego prak­tykowa­nia zachować odpowiedni rytm. Najlep­sze formy to: jazda row­erem, pły­wanie, marsz z kijkami. Znakomi­cie sprawdza się taniec: jeśli tańczymy w towarzys­t­wie miłej osoby, porusza się także nasza sfera uczu­ciowa. Rytm dzi­ała jak uspoka­ja­jące kołysanie. Nato­mi­ast wycieczka w góry sprowadza euforię.
Człowiek w swej struk­turze jest wielowarst­wowy, przy­pom­ina więc cebulę. Aby dobrze funkcjonować, trzeba pielęg­nować i rozwi­jać zarówno fizy­czność, jak uczu­ciowość, umysł i ducha. Zanied­banie którejś ze sfer powoduje zaci­nanie się i w kon­sek­wencji unieruchamia pozostałe.

Ciężka dola kręgosłupa

Od dobrego stanu kośćca zależy praw­idłowe funkcjonowanie całego orga­nizmu. Funkcja krę­gosłupa jest ze swej natury niełatwa i wewnętrznie sprzeczna. Pełni on bowiem rolę oporową, ale równocześnie musi się w sposób elasty­czny wygi­nać.
Niestety oś naszego ciała rzadko bywa w dobrym stanie, a współczesny człowiek prze­siadu­jący przed kom­put­erem, telewiz­orem i za kierown­icą robi wiele, aby swo­jemu krę­gosłupowi zaszkodzić. Gar­bi­e­nie się, praca przy biurku, siedze­nie w mięk­kich fotelach i na źle wypro­filowanych krzesłach – to kole­jne wykroczenia prze­ciw krę­gosłupowi. Kiedy dr Błaszczyszyn widzi kobi­etę na szpilkach, podświadomie się den­er­wuje. Nie potrafi prze­jść obo­jęt­nie obok ludzkiej głupoty, która wyrządza niepowe­towane szkody. Aby odreagować, chwyta wów­czas za pióro. Pisze satyryczny wier­szyk lub kreśli rysunek. Jego zdaniem Ludzie odęci rzadko bywają święci.

Pasje dok­tora

Pier­wsze prob­lemy z krę­gosłu­pem zal­iczył już w liceum. Wtedy pomógł mu zakon­nik, ojciec Gwidon, przy­ja­ciel rodziny. Drobny, szczupły mężczyzna roz­ciągnął nas­to­latka na leżance i poustaw­iał mu wszys­tkie kręgi. Dolegli­wości ustąpiły na kilka lat.
Pod­czas studiów medy­cznych zain­tere­sował się ter­apią man­u­alną krę­gosłupa. Z pasją rzu­cił się na książkę Karla Levita Ter­apia man­u­alna w reha­bil­i­tacji chorób narządu ruchu, a potem na pracę Her­berta Frisha i Jacque’a Roex Ter­apia man­u­alna — pier­wsze pozy­cje na ten temat opub­likowane w naszym kraju. Na Zachodzie masaże krę­gosłupa, tech­niki chińskie i inne już zdoby­wały prawo oby­wa­telstwa. U nas nato­mi­ast krę­garstwo i krę­garze byli wów­czas na cen­zurowanym. Ten negaty­wny sto­sunek do ter­apii man­u­al­nej krę­gosłupa w niek­tórych krę­gach medy­cznych funkcjonuje zresztą do dziś. Obec­nie ade­pci uczelni medy­cznych mogą zaz­na­jomić się z tymi tech­nikami dopiero w trak­cie studiów podyplomowych.

Poma­gania cier­pią­cym na schorzenia krę­gosłupa dr Błaszczyszyn uczył się na kur­sie masażu chińskiego w 1991 roku, prak­tykował ter­apię man­u­alną pod okiem dr.n.med. Wik­tora Lee, współpra­cował z Andrze­jem Lisi­akiem oraz dok­torami: Januszem Kołodziejczykiem i Zbig­niewem Kanią. Ukończył teo­re­ty­czny i prak­ty­czny kurs akupunk­tury w Cen­trum Leczenia Bólu i Akupunk­tury im. prof. Zbig­niewa Gar­nuszewskiego, kursy home­opatii Boiron I i II stop­nia. Iry­dologii uczył się u dr. Marka Bar­da­dyna. Przez wiele lat upraw­iał ćwiczenia TAI-​CHI w sto­warzysze­niu medy­tacji w ruchu TAI-​CHI.
Pasjonuje się doskonale­niem nowoczes­nego sprzętu medy­cznego. Stąd wielo­let­nia współpraca z firmą KOLMIO z Gdańska, pole­ga­jąca na testowa­niu i kon­sul­towa­niu funkcjonowa­nia aparatury laserowej i do metody Riodor­aku, a także elek­trop­un­terów — urządzeń do pre­cyzyjnego sty­mu­lowa­nia punk­tów akupunk­tur­owych za pomocą niskon­apię­ciowego prądu o różnej charak­terystyce natężeniowo-​napięciowej. Nowa­torską dziedz­iną akty­wności dr. Błaszczyszyna jest wdrażanie i propagowanie ter­apii wibroakusty­cznej. Współpracu­jąc od lat z firmą Vita­fon, wziął udział w tworze­niu aparatu o tej samej nazwie. Urządze­nie jest zaopa­tr­zone w emitery – mini głośniczki, które przykłada się do określonych stref i punk­tów na ciele. Emisja drgań akusty­cznych o różnym natęże­niu i częs­totli­wości sprawia, że tkanki wchodzą z nimi w rezo­nans wywołu­jący korzystne efekty zdrowotne. Oto niek­tóre z nich: lep­sze ukr­wie­nie, poprawa metab­o­lizmu komórek, sprawniejsza wymi­ana jonów w błonie komórkowej. Urządze­nie posi­ada pro­gramy i tabele punk­tów oraz infor­ma­cje na temat czasu ekspozy­cji w zależności od schorzenia.
Dok­tor kon­sul­tuje też tek­sty na temat zdrowia i oso­biś­cie pisuje artykuły do takich peri­odyków, jak: Samo Zdrowie, Salon Kos­me­ty­czny, Kuracjusz, Kobi­eta i Życie oraz innych.

Krę­gosłup jest najważniejszy

W przy­padku osób z dolegli­woś­ci­ami krę­gosłupa Paweł Błaszczyszyn sto­suje masaże, nastaw­ianie man­u­alne, odd­zi­ały­wanie na recep­tory, akupresurę, laserop­unk­turę, ter­mop­unk­turę (mini moksę), bańki chińskie, masaż bańką szk­laną. Ten ostatni przy rwie kul­szowej dzi­ała tak łagodząco, jak kat­a­plazm. Wystar­czy jeden, cza­sem dwa zabiegi, aby kręgi wró­ciły na swoje miejsce.
Dziesięć lat temu pani Beata, pod­czas poran­nej toalety wykon­ała skręt szyi, aby sięgnąć po kos­me­tyki. Niestety, w tej pozy­cji już pozostała. Ból i szty­wność krę­gosłupa były nie do zniesienia; z tru­dem dotarła do tele­fonu.
Zadz­woniła do Komedu. Usłyszała, że musi przy­jechać do gabi­netu, konieczny jest zabieg na łóżku do masażu. Ze schodów zeszła bok­iem – nie było łatwo. Wiedzi­ała, że nie może sko­rzys­tać z tak­sówki, nie potrafiła usiąść. Wdra­pała się do auto­busu i przy­jechała na sto­jąco. Pokon­ała schody do przy­chodni i — sama nie wie, jakim cudem — położyła się na stole.

To było mis­tr­zostwo świata w wyko­na­niu Pawła – mówi pac­jen­tka, której dolegli­wości ustąpiły po jed­nym zabiegu. Bez prob­lemu zeszła ze stołu i powró­ciła do domu. Po paru lat­ach znów odwiedz­iła swo­jego ter­apeutę, gdy wskutek pracy przy kom­put­erze pojaw­iły się prob­lemy z odcinkiem szyjnym krę­gosłupa. Zabieg, wprawdzie mało przy­jazny i tym razem okazał się skuteczny.
Dok­tor Błaszczyszyn pon­apraw­iał później wszys­t­kich krewnych i zna­jomych pani Beaty. Także tato mojej rozmów­czyni doz­nał ulgi w poważnym schorze­niu krę­gosłupa. Zwykle 12 dni po zabiegu czuje się gorzej, ale potem następuje radykalna poprawa.

Gdy przy­czyna bólu niez­nana… …winowa­jcą zapewne jest krę­gosłup. Pani Magda, zanim się tego dowiedzi­ała, przeszła długą drogę: od spec­jal­isty do spec­jal­isty. Sześć lat temu odczuwała bardzo silne, trudne do zdi­ag­no­zowa­nia bóle. Lekarze sądzili, że są to ner­wobóle, zaog­nienia, stany zapalne, dolegli­wości żołądka, pode­jrze­wano chorobę serca. Chora przyj­mowała leki prze­ci­w­bólowe. Dopiero pewna młoda lekarka domyśliła się, że przy­czyną są zmi­any w krę­gosłupie.
Pani Magda przeczy­tała w gaze­cie, nie pamięta, w której, artykuł na temat chi­ro­prak­tyki i przy­chodni Komed. Wybrała ter­apię u dok­tora Błaszczyszyna.
Reakcja orga­nizmu na pier­wszy zabieg była bardzo silna: po ustaw­ie­niu krę­gosłupa odczuła silne drże­nie całego ciała, które jed­nak się uspokoiło. Dok­tor zapro­ponował akupunk­turę. Kobi­eta przyz­naje, że bała się igieł, ale zau­fała lekar­zowi. Wkrótce przekon­ała się, jak tech­nika ta wspaniale wycisza, reg­u­luje ciśnie­nie, poprawia krąże­nie krwi i samopoczu­cie.
Silne wraże­nie wywarł też masaż bańką chińską i akupresura.
Lecze­nie zajęło trochę czasu i wyma­gało od niej także…zmiany sto­sunku do życia. Od tamtej pory sys­tem­aty­cznie odwiedza Komed, do którego przy­chodzi jak do domu. Swo­jego lekarza darzy pełnym zau­faniem: uwol­nił ją od wielu prob­lemów zdrowot­nych. Nie przyj­muje już proszków prze­ci­w­bólowych. W razie potrzeby dr Błaszczyszyn zaleca jej zioła. Kobi­eta ubolewa tylko, że niewielu lekarzy posi­ada takie uzdol­nienia, tak wszech­stronną wiedzę i tak przy­jazny sto­sunek do pacjenta.

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.