O lekarzu, który zaufał Naturze

Spis treści

Chiński sposób na haluksy

Haluksy ostatnimi czasy stają się coraz popularniejsze. Dawniej te narośle chrząstkowe w okolicach stawu dużego palucha nogi pojawiały się u osób w drugiej połowie życia. Teraz zdarzają się nawet u nastolatków: najmłodsza pacjentka dr. Błaszczyszyna miała 14 lat. Dolegliwość ma podłoże genetyczne. Ponadto wiąże się z dysfunkcją wątroby – to nie przypadek, że zniekształcenie powstaje w punkcie akupunktury odpowiadającym za regulację metabolizmu białek przez wątrobę. Rozwojowi haluksów sprzyja także noszenie niewygodnego, zbyt ciasnego obuwia.
Chrząstka, rozrastając się na zewnątrz i do wnętrza stawu palucha, powoduje stany zapalne otaczającej go kaletki maziowej. Pozostałe palce, pod wpływem ucisku tworzącej się narośli, ulegają przemieszczeniu. Coraz trudniej dobrać obuwie i normalnie funkcjonować. Jedynym wyjściem okazuje się zabieg chirurgiczny, który wymaga hospitalizacji, czasem także zakładania opatrunku gipsowego. Co gorsza, po pewnym czasie schorzenie powraca.

Metoda, którą stosuje dr Paweł Błaszczyszyn, tkwi swoimi korzeniami w medycynie chińskiej i, nawet dla samego autora, jest wciąż zagadkowa. Oddziaływanie ma charakter wywołanej termicznie lokalnej kontrolowanej jałowej martwicy. Warszawski terapeuta stosuje w tym celu moksę – chiński zestaw ziół w kształcie cygara.
Po przeprowadzeniu testu potwierdzającego istnienie haluksa doktor oziębia stopę i aplikuje przeciwbólowo akupunkturę. Następnie na szczycie chrzęstnej narośli usypuje stożek z ziół moksy – i go podpala. W tym czasie, pod wpływem podwyższonej temperatury, w tkankach haluksa tworzy się martwica, podobnie jak przy niedokrwieniu serca podczas zawału.
Sam zabieg trwa kilkanaście sekund. Nieco niekomfortowe jest znieczulenie zimnem. Pani Beata zapewnia jednak, że nie odczuwała w tym czasie bólu. Po prostu wyszła z gabinetu i mogła kontynuować normalną aktywność. Jedyne ograniczenie wiązało się z rodzajem obuwia: przez 4-6 tygodni po zabiegu musiała nosić obuwie otwarte (klapki, japonki), bo nic nie może uciskać miejsca występowania haluksa. Na skórze pozostał tylko mały, ciemny ślad, z czasem i on stał się niewidoczny. Punkt ten sama każdego wieczora ogrzewała moksą.

Ze względu na konieczność noszenia otwartego obuwia dr Błaszczyszyn wykonuje zabiegi na haluksy późną wiosną i latem, tj. od maja do początku sierpnia. W przypadku wczesnego stadium – wystarczy jeden, tak jak u pani Beaty. Gdy natomiast choroba jest zaawansowana – kuracja ciągnie się parę lat. Po każdym zabiegu narośle zmniejszają się.
Pani Marianna z Gostynina, aby móc znów założyć eleganckie obuwie, musiała czekać trzy lata. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość, bo po moksie haluksy nie odrastają. Zabieg bywa mniej skuteczny u osób w podeszłym wieku, u których doszło do zwapnienia chrząstki w haluksach.

Endorfinami w papierosy

Nie tylko brak ruchu, lecz również nałóg nikotynizmu skraca życie o sześć lat. Kto zaniechał aktywności fizycznej i pali papierosy, 12 lat wcześniej wybiera się na tamten świat. Paweł, który sam był namiętnym palaczem (wypalał dwie paczki dziennie), wie, jak trudno uwolnić się od nałogu. I zdaje sobie sprawę, dlaczego tak się dzieje.
Otóż zdrowy organizm wytwarza endorfiny, hormony szczęścia. Ich struktura przypomina narkotyk. Kiedy człowiek zaczyna przyjmować narkotyki, mózg zadowala się namiastką – i zaprzestaje wytwarzania naturalnych związków zapewniających dobry nastrój. Nikotyna działa podobnie jak narkotyk, a zatem osłabia wydzielanie endorfin. Trudność rzucenia papierosów wynika stąd, że człowiekowi, który chce się od nich uwolnić, brakuje czegoś, co poprawi mu humor. Stąd nerwowość, pogorszenie samopoczucia.
Zdaniem dr. Błaszczyszyna najlepiej w ogóle nie sięgać po nikotynę: uwierzyć w jej szkodliwość na słowo, a nie dopiero po doświadczeniu na własnej skórze skutków palenia. Stwierdzenie: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli, spełnia się w tym przypadku w całej rozciągłości. Lekarz – naturalny terapeuta niejednokrotnie przekonuje pacjentów, którzy ociągają się z podjęciem decyzji o rzuceniu palenia, że on chce pracować w służbie zdrowia, a nie choroby.

W zerwaniu z nałogiem pomaga palaczom medycyna chińska. Mój rozmówca stosuje akupunkturę: przy pomocy igieł stymuluje receptory układu trawiennego i oddechowego znajdujące się w małżowinach usznych. Zabieg przywraca naturalne wydzielanie endorfin, pozwala złagodzić lub nawet całkowicie zniwelować głód nikotynowy. Pacjent musi jednak pamiętać, że przez 2 tygodnie nie wolno mu pić alkoholu ani używać plastrów czy gum z nikotyną. Ponieważ wrażliwość na uzależnienie od nikotyny pozostaje do końca życia, jej odstawienie musi być konsekwentne i bezwarunkowe. Zabiegu raczej nie wykonuje się osobom przyjmującym leki psychotropowe, bowiem środki te zmniejszają wrażliwość na akupunkturę.
Po odstawieniu papierosów poprawia się praca układu pokarmowego, stąd tendencja do tycia. Można jej zapobiec, stosując odpowiednia dietę, np. kilkudniową kurację jabłkową, a potem jeden dzień jabłkowy w tygodniu.
Anna Mentlewicz, dziennikarka, która rzuciła palenie, zainspirowana terapią dr. Błaszczyszyna podjęła z nim ścisłą współpracę podczas pisania książki Klub niepalących. W publikacji tej zawarła wskazówki swojego terapeuty oraz własne doświadczenia i przemyślenia. Zamieściła w niej także wywiady ze znanymi ludźmi, którzy rzucili palenie. Inną redaktorką, wyrwaną z nałogu jest Grażyna Dobroń. Mój rozmówca pomagał też artystom i politykom, osobom z pierwszych stron gazet.

Szerokie spektrum metod

Doktor Paweł Błaszczyszyn uważa, że i pacjent i lekarz powinni mieć do dyspozycji całą gamę metod: alopatię, ale i homeopatię, ziołolecznictwo, techniki uzdrawiające, które wywodzą się z tradycyjnej medycyny Wschodu, różne rodzaje terapii manualnej, a także terapie i diagnostykę z użyciem najnowszych osiągnięć techniki. Zawężanie oddziaływania leczniczego do farmakoterapii i lansowanie jednej metody – z pominięciem, a nawet deprecjonowaniem innych nie jest korzystne dla chorych. On sam w leczeniu migren, nerwobóli, uzależnień, schorzeń kręgosłupa i wszystkich stawów, kontuzji, zespołów psychosomatycznych i napięciowych, nerwic, bólów różnego pochodzenia i menstruacyjnych, dolegliwości kręgosłupa w ciąży i po porodzie oraz ostróg piętowych stosuje: akupunkturę, akupresurę, masaż bańką chińską i farmakopunkturę. Polega to na naklejaniu na punkty akupunkturowo aktywne kwadracików wyciętych z plastra nasączonego olejkami chili o wymiarach 1cm x 1 cm lub mniejszych. Pod wpływem ciepła ciała stopniowo uwalniają się substancje pobudzające zakończenia nerwowe. Jest to znacznie skuteczniejsze niż naklejanie całego plastra.

Inne, bardzo przydatne techniki to termopunktura (moksa), laseropunktura, rozmaite masaże m. in. z użyciem gorących kamieni, a także pulsing. Ten ostatni nieco przypomina terapię czaszkowo-krzyżową. Polega na wprowadzeniu leżącego na brzuchu pacjenta w bardzo delikatną oscylację kołyszącą, poprzeczną w stosunku do osi ciała. Chodzi o to, aby całe ciało od pięt po głowę kołysało się, ale delikatnie; ma to być ruch o minimalnej amplitudzie, wystarczającej jednak dla celów terapeutycznych. Pacjent musi się całkowicie rozluźnić, poddać i nie pomagać w terapii. Sesja trwa od 15 aż do 30 minut. W efekcie dochodzi do rozluźnienia głębokich napięć o podłożu psychosomatycznym. Masaż i psychoterapia nie wywierają aż tak dobroczynnego wpływu.
Na problemy z odpornością warszawski specjalista zaleca różne preparaty, głównie ziołowe. Skuteczna bywa też akupunktura i jej odmiany. Homeopatia znajduje zastosowanie w zwalczaniu infekcji i wielu schorzeń przewlekłych. Leki homeopatyczne pozwalają pokonać depresję, problemy ze stawami. Ważne, aby nie zażywać ich na własną rękę, ale konsultować wybór z lekarzem.
Z pomocą termopunktury, czyli przez podgrzewanie za pomocą mini kominka wyprodukowanego ze sprasowanego węgla drzewnego z piołunem chińskim (moksą) dr Paweł Błaszczyszyn wyleczył ostrogę piętową Krystiana M. – filmowca przyrody. Tego rodzaju terapia wymaga ogromnej precyzji. Środek leczniczy naklejony na aktywny punkt po podpaleniu bardzo powoli się wyżarza, dostarczając w wybrane miejsce ciepło oraz farmakologicznie aktywne składniki uwolnione w procesie spalania (głównie mokainę). Z kolei pewien znany dziennikarz z dobrym skutkiem leczy kłopoty z kręgosłupem lędźwiowym, bowiem dźwiganie podczas wypraw przyrodniczych ciężkiego sprzętu osłabia jego kościec.

A co na głupotę?

Skoro nie ma na to leku, może skuteczny okaże się rysunek lub literatura? A nuż, gdy czytelnik zobaczy siebie w krzywym zwierciadle, zmieni złe nawyki lub niemądre poglądy? Brak wyobraźni ludzi, niszczących zdrowie swoje i swoich bliskich nie pozwala doktorowi przejść obojętnie wobec takich zjawisk. Jego pasją są więc rysunki satyryczne, a niedawno został zaproszony do ilustrowania zabawnej książki, Co mężczyzn kręci w kobietach oraz przeboju wydawniczego pióra Mai Błaszczyszyn Jedzta co chceta we współpracy z Jurkiem Owsiakiem.

Dr Paweł Błaszczyszyn przyjmuje w Przychodni KOMED w Warszawie (Al. Ujazdowskie 20, tel. (22) 628-74-82-83, kom: 602-25-78-29, www.komed.waw.pl)

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.