Kręgarz od beznadziejnych przypadków

Spis treści

Posłuchajmy zresztą relacji samych pacjentów:

Jego zabiegi okazują się niesamowicie skuteczne, a efekt, i to trwały, nierzadko pojawia się już w trakcie pierwszej wizytyStanisław M., 65 lat (Chicago, USA):
Miałem przepukliny dysków na kilku poziomach, ale najgorzej, bo 7 mm na dysku L4. Zrobiłem jeden rezonans w kwietniu, a potem drugi w styczniu i okazało się, że sytuacja bardzo się pogorszyła. Chcąc uniknąć operacji chodziłem do wielu chiropraktyków i kręgarzy. Brałem po kilka zabiegów, ale nie pomagało (…). Wreszcie trafiłem do Grzegorza Jabłońskiego, a on po zapoznaniu się z wynikami badań jednym "pchnięciem" coś mi "przestawił" w dole pleców i cały ból ustąpił. To był dla mnie prawdziwy szok. Gdyby ktoś opowiedział mi taką historię, nigdy bym mu nie uwierzył. Tymczasem sam to przeżyłem.

Ewa Ż., 40 lat (Czyżew, Polska):
Od kilku lat jestem leczona na kręgosłup po poważnych wypadkach. Z powodu wypadniętego dysku przeszłam dwie operacje na odcinku lędźwiowym, ale bóle powróciły, a dodatkowo okazało się, że wypadły mi dyski jeszcze w odcinku piersiowym i szyjnym. Wszystko to spowodowało, że nie mogłam ani leżeć, ani siedzieć, ani chodzić. Idąc do toalety poruszałam się z wielkimi trudnościami o kulach.
W końcu trafiłam do Grzegorza Jabłońskiego i choć bardzo się bałam, już po pierwszym zabiegu odstawiłam kule, a po kilku następnych ponownie zaczęłam sprawnie chodzić. Dzisiaj mogę odbywać długie spacery i nic mi nie dolega. Jakie to wspaniałe uczucie znów żyć i pracować bez bólu!

Renata J., 49 lat (Chicago, USA):
Miałam rwę kulszową, w efekcie której opadła mi lewa stopa. Ciągnęłam ją za sobą. Bezskutecznie leczyłam tę przypadłość przez 3 lata u różnych lekarzy i chiropraktyków, ale nikt nie był w stanie mi pomóc. Dopiero, kiedy dowiedziałam się o panu Jabłońskim, udałam się do niego, a po kilkunastu zabiegach wszystko wróciło do normy. Nie mam żadnych bóli, chodzę na obcasach, mogę tańczyć i biegać. A już myślałam, że to wszystko nie dla mnie, że cale życie będę kuternogą.

Nikodem Z., 12 lat (Chicago, USA):
Wskutek wypadku samochodowego mój 10 letni syn był hospitalizowany. Stwierdzono zerwanie więzadeł i niestabilność odcinka szyjnego. Na 3 miesiące unieruchomiono szyję w tzw. "kołnierzu Szańca". Po upływie tego okresu stwierdzono jednak, że niestabilność powiększyła się i trzeba będzie dokonać usztywnienia kręgów operacyjnie.
Chcąc uniknąć operacji udałam się na konsultacje do Grzegorza Jabłońskiego. Po obejrzeniu MRI ściągnął on usztywniający kołnierz i coś "przestawił" w szyi, dzięki czemu mój syn odzyskał pełną sprawność ruchów. Powrócił do uprawiania sportu, którego mu zabroniono. To był absolutny cud.

Janina J., 50 lat (Chicago, USA):
Po bardzo poważnym wypadku samochodowym miałam złamania w wielu miejscach w tym poważną kontuzję głowy i panewki stawu biodrowego, który dodatkowo był zwichnięty. Po pierwszej operacji czekały mnie następne, gdyż bez nich – taka była diagnoza – resztę życia spędziłabym na wózku lub w najlepszym razie chodząc o kulach.
Ponieważ mój były mąż Grzegorz jest kręgarzem, poprosiłam go o pomoc. Czternastego dnia od wypadku wypisałam się ze szpitala, a on (…) zerwał ze mnie cały gips biodrowy. Okazało się, że miałam jedną nogę krótszą o 8 cm od drugiej. O ogromnych bólach już nie wspomnę. Byłam załamana.
Rozpoczęłam zabiegi u Grzesia, w których wykorzystywał swoje manualne metody. Po czterech tygodniach biegałam już sama na zakupy i tańczyłam na Sylwestra. A miałam być kaleką…

Ewa M., 54 lat (Chicago, USA):
Trzy miesiące przed moim autorskim wieczorem poezji wypadł mi dysk w odcinku lędźwiowym. Chodziłam po lekarzach i różnych chiropraktykach, ale nikt nie potrafił mi pomóc. Jedyne, co mi powiedziano, że można to wyleczyć tylko operacyjnie.
Dzień przed spotkaniem bóle tak się nasiliły, że byłam przerażona, jak wystąpię na swoim wieczorze autorskim, skoro nawet nie mogę się ruszyć. Na szczęście na imprezę tę był zaproszony Grzegorz Jabłoński, który miał przylecieć do Chicago dzień wcześniej z Phoenix. Czekałam na niego jak na zbawienie. A on w ogóle się tym nie przejął. Jednym ruchem "przestawił" mi coś w kręgosłupie lędźwiowym i od razu stanęłam na nogi. Ponieważ znałam go już od tej strony, nie byłam zdziwiona, ale wiem, że był to "majstersztyk". Nazajutrz założyłam szpilki i, jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło, poszłam na swój wieczór poezji. Ból minął, jak ręką odjął.

Jego zabiegi okazują się niesamowicie skuteczne, a efekt, i to trwały, nierzadko pojawia się już w trakcie pierwszej wizytyJurek K., 48 lat (Chicago, USA):
Miałem promieniujące bóle w obu rękach. Przez pół roku chodziłem do dwunastu chiropraktyków i nie zdołali mi pomóc. Nie mogłem pracować. U Grzegorza Jabłońskiego wszystko przeszło już po pierwszym spotkaniu Ażeby było ciekawiej, działo się to przy ognisku, gdzie Grzegorz prowadził chodzenie po ogniu i pokazywał swoje "kręgarskie sztuczki". Jedną z nich zrobił na mnie – i jaki efekt! Do dzisiaj moje ręce są w doskonałym stanie.

Waldemar M., 43 lata (Gdańsk, Polska):
Przygotowywałem się do operacji z powodu wypadniętego dysku lędźwiowego. Miałem silne bóle. Wówczas od żony dowiedziałem się, że w Gdańsku przebywa kręgarz z USA. Trzy dni po zabiegu chodziłem o własnych siłach, a po tygodniu wróciłem do pracy (jestem zawodowym kierowcą). A lekarze powiedzieli, że już nie będę mógł pracować w swojej profesji.

Wiesław O., 56 lat (Phoenix, USA):
Jestem po wielu wypadkach i chorobie nowotworowej. Mimo to zaliczam się do ludzi sprawnych fizycznie. Jednak czasami, co kilka miesięcy, dochodzi do niespodziewanych bóli paraliżujących mój kręgosłup i nikt wówczas nie jest mi w stanie pomóc. Zmagam się też wtedy z ogromnymi bólami. Będąc w takiej właśnie sytuacji spotkałem Grzegorza Jabłońskiego, który w trakcie kilku zabiegów tak mnie "poprzestawiał", że obecnie nie nękają mnie żadne paraliże ani bóle, choć od tego czasu minęło już 1,5 roku.

Bożena K., 51 lat (okolice Chicago, USA):
Od wielu lat cierpiałam na ogromne migreny z wymiotami i utratą przytomności. Kiedy trafiłam do Grzegorza Jabłońskiego, ze względu na trwałe pozłamaniowe zmiany powypadkowe, nie mógł zredukować migreny do końca, ale obecnie przydarza mi się ona najwyżej raz, dwa w miesiącu i jest sto razy mniej dolegliwa niż poprzednio. Poza tym nie tracę już przytomności i nie mam wymiotów. Jakaż to ulga, wreszcie mogę normalnie żyć.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.