Metoda Lecieja, czyli leczyć skutecznie

Spis treści

Magnetyzm kamieni

Kamienne Kręgi przyszły do niego w 1997 r. Po raz pierwszy przyjechał do Węsior z córkami. Wszedł do kręgu piątego, dotknął steli centralnej i poczuł, jakby był na fali. W kolejnym kręgu miał wrażenie czyjejś obecności. Zapytał, czy nie przeszkadza. Wtedy mgła, która pojawiła się nad kamieniami, zaczęła się formować w potężną postać unoszącą się nad ziemią. Ponownie zapytał, czy nie przeszkadza i poczuł odpowiedź:

– Czekałem na ciebie.
– Jak masz na imię?
– Ja jestem strażnikiem tego miejsca.
– Ale jakie jest twoje imię?
– Ja jestem strażnikiem tego miejsca.

Przecież nawet strażnik ma jakieś imię – pomyślał. Tamten zaś jakby usłyszał tę myśl i nadesłał swoją: – Nie rozumiesz? Jestem strażnikiem tego miejsca. A ty będziesz tu wracał.
Po tygodniu obudził się o świcie z jednym pragnieniem – jadę do Węsior. Dopiero na miejscu, kiedy się z nim przywitał, poczuł ulgę.
Moja energia zaczęła się równoważyć z wibracją kręgów – opowiada Eugeniusz Leciej. – Im bardziej się z tym miejscem integrowałem, tym większe tajemnice przede mną odsłaniało.
Doświadcza tam radości. Doładowuje się. Jeden dzień w Węsiorach daje mu tyle, co dwa tygodnie na Karaibach. W kręgach jest zupełnie inna wibracja niż na zewnątrz. Ale, żeby coś poczuć, żeby doświadczyć zmiany, trzeba się trochę wyciszyć.
Uzdrawia też w Odrach w czasie ceremonii świętowania przesileń słonecznych - letniego i równonocy jesiennej. Mnóstwo ludzi tam wtedy przybywa, choć warunki polowe. I zdrowieją.
W 2004 r., kiedy robili pierwsze takie święto, pomógł 24-letniej córce burmistrza Czerska, która nie mogła zajść w ciążę.

– Wiedziałem: schłodzona macica... Bo był taki moment, że dziewczyna nie chciała ciąży i wtedy powstała blokada. Usunąłem ją. Na następną równonoc jesienną przyjechali już z wnukiem.

Kazimierz, szef parkingu w Węsiorach, nie raz widział uzdrowiciela przy pracy. Ale sam nigdy nie korzystał z jego pomocy. Do czasu.
Opowiada, jak przed trzema tygodniami nerka bolała go tak bardzo, że nie spał w nocy. A tu trzeba zorganizować imprezę na 30 osób, o piątej rano piec chleb. Pomyślał, że jedyny ratunek to kręgi. Wszedł do czwartego, piątego, potem do Kręgu Strażnika... I nic.

Dzwonię do Gienia – opowiada. – A on: masz rozgrzaną lewą nerkę. Ja: – Skąd ty wiesz, że lewą? No i zaczął wahadłem przez telefon ściągać mój ból. Powiedział, że za godzinę poczuję się lepiej. I że żadne piwo, tylko niegazowaną mineralną mam popijać. A po godzinie wszystko się odblokowało i mogłem normalnie funkcjonować. Do końca dnia latałem jak skowronek.

Kiedyś syn Kazimierza, zmęczony po nocnej zabawie szukał u Lecieja "ratunku", bo praca czekała, a on zupełnie nie miał siły. Był ranek, poszli do kręgu. Chłopak, zgodnie ze wskazówkami uzdrowiciela położył się w kierunku na północ. Najpierw twarzą do dołu, później na plecach. Kiedy wstał, był zszokowany – czuł się wyśmienicie. To szczególny magnetyzm tak zadziałał.

– Zachęcałem też innych – opowiada uzdrowiciel. – Nie minęło wiele czasu, a wszyscy pokotem leżeli. Najpierw coś gniecie, to nasze choroby, później ciało układa się do kamieni i w pewnym momencie powstaje wrażenie, jakby leżało się na dywanie. Czuje się błogość. Ale to wcale nie sposób Lecieja, tylko legionów rzymskich! – śmieje się.

A po kąpieli w jeziorze nieopodal ustępują dolegliwości kobiece: cysty, nadżerki, problemy z macicą. Bo wibracja tej wody, mówi bioterapeuta, jest bardzo wysoka.
W uzdrawianiu są wzloty i upadki, bo ono polega na współpracy. Bywa też tak, że ludzie nie chcą wyjść z choroby. Krąg pacjentów stale jednak się poszerza. Ci, którzy doświadczyli pomocy healera z Gdyni, przysyłają do niego bliskich i znajomych, a oni z kolei swoich. Wielu, z lżejszych problemów, wyciągnął przez telefon. W takich przypadkach Eugeniusz Leciej wysyła pomoc mentalnie, komunikując, jaki jest problem.
Pozwala też czasami pomarudzić, radzić się nie tylko w sprawach zdrowotnych. W ogóle uwielbia ludzi. A dzieci i zwierzęta przyciąga niczym magnes.

Nie robię tego, żeby zarobić kasę – zapewnia. – Ja chcę uzdrawiać. Oczywiście to wymaga wyrównania energetycznego. I dlatego za to płacicie - żebyśmy byli od siebie odcięci.

Fot. Joanna Mierzejewska

Kontakt do Eugeniusza Lecieja:
tel. 503 710 986
e-mail: mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
strona internetowa: www.pcb.org.pl
o Stowarzyszeniu:
www.kamienne.org.pl

Z archiwum Nieznanego Świata - Nr 3/2013

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.