Uzdrowicielka ciała i duszy

Spis treści

W poszukiwaniu własnej ścieżki

Diagnoza z pulsu wg medycyny chińskiejDo sposobu, w jaki dziś pracuje, Barbara Turlińska dochodziła przez lata. Naturalnymi metodami leczenia i możliwościami pomocy ludziom, zarówno na poziomie ciała, jak i ducha, zainteresowała się jeszcze na studiach. Później przez kilka lat pracowała w szkole, cały wolny czas poświęcając samokształceniu w sferze ezoteryki i duchowego rozwoju.

Niezwykle dużo zawdzięczam udziałowi w warsztatach Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, prowadzonych wówczas przez Jacka Santorskiego i Wojciecha Eichelbergera – wspomina. – Jeździłam tam, jeszcze zanim podjęłam pracę jako naturoterapeuta, przepracowując własne tematy, z którymi chciałam się zmierzyć. Terapia i rozwój pod okiem wspomnianych mistrzów dały mi szlif, który do dziś procentuje w mojej własnej pracy z ludźmi. Przeszłam tam własny proces psychoterapii, a później, już na własną rękę, uczyłam się licznych technik i metod terapeutycznych, m.in. masażu relaksującego, ziołolecznictwa, oczyszczania energetycznego, uzdrawiania duchowego, reiki, rebirthingu, NLP, pracy z matrycą energetyczną i różnych form medytacji.

Gdy rozpoczynała kształcenie, możliwości docierania do wspomnianej wiedzy były znacznie bardziej ograniczone niż obecnie. Półki księgarskie nie uginały się jeszcze od literatury ezoterycznej, szkoły naturoterapii niemal nie istniały, a wykłady i kursy dotyczące duchowego rozwoju należały do rzadkości. Paradoksalnie okazało się to szczęśliwą okolicznością, bowiem, chcąc się uczyć, musiała docierać bezpośrednio do nauczycieli konkretnej metody, a nieraz nawet do samego jej twórcy. Wielu technik uczyła się z pierwszej lub co najwyżej drugiej ręki: od bezpośredniego ucznia mistrza. Tak było na przykład w przypadku regresji. Barbara Turlińska stosuje tę terapię według techniki słynnej amerykańskiej uzdrowicielki Chris Griscom, a nauczyła się jej za pośrednictwem terapeutki Moniki Wysokiej – jedynej Polki, która brała udział w seminariach prowadzonych przez Chris w Santa Fe w Nowym Meksyku. Wykładów medycyny chińskiej słuchała u znakomitego znawcy tematu Claude’a Diolosy, który przez blisko 40 lat zgłębiał tę wiedzę w Chinach, zaś indiańskiej metody oczyszczania jajkiem nauczyła się od terapeuty, który studiował ją u szamana. Z kolei terapię Jin Shin Do poznała bezpośrednio od ucznia Danuty Torriente, która przed wielu laty przywiozła ją do Polski z Azji. Terapia ta, ze względu na fakt, iż bazuje na meridianach cudownych, przez długie lata była okryta tajemnicą, przekazywano ją tylko niektórym adeptom.

Wiele z tych metod z czasem modyfikowałam i uzupełniałam o wiedzę uzyskaną podczas własnej pracy terapeutycznej. Bardziej niż wierność pierwszym rytuałom interesuje mnie bowiem skuteczność – mówi Barbara Turlińska. – Toteż z czasem wypracowałam coś na kształt własnej metody terapeutycznej. Od pewnego czasu tworzę też autorskie techniki, opracowałam sporo ciekawych ćwiczeń terapeutycznych i w sferze wizualizacji.

W ten sposób powstała na przykład forma terapii Jin Shin Do, jakiej oprócz Turlińskiej nie stosuje nikt inny. Podstawowe Jin Shin Do, opierające się na pracy na meridianach cudownych, zostało tu połączone z elementami masażu relaksującego, który pozwala tak rozluźnić i rozgrzać ciało pacjenta, że późniejsze zasilanie meridianów energią jest znacznie skuteczniejsze.

Terapią Jin Shin Do generalnie posługuję się bardzo niewielu terapeutów, gdyż nie jest ona łatwa – mówi Barbara Turlińska. – Wykonuje się ją w stanie medytacyjnym, a zabieg trwa nawet do dwóch godzin, co wymaga od terapeuty samozaparcia i wytrwałości. To jednak metoda warta takiego wysiłku, gdyż właśnie meridiany cudowne zawiadują energią w meridianach narządowych, a zatem decydują ostatecznie o równowadze całego organizmu. Zabieg jest nieinwazyjny i całkowicie bezpieczny, a przy tym wielokrotnie silniejszy niż akupunktura, z którą ludzie kojarzą zazwyczaj medycynę chińską. Akupunktura polega jedynie na rozprowadzaniu energii w ciele, od miejsc, gdzie jest jej nadmiar, do miejsce, gdzie jej brakuje. Sama jednak nie jest w stanie dodać organizmowi energii. Tymczasem terapia Jin Shin Do polega właśnie na "wlewaniu" do ciała chi, czyli energii życiowej.

Nakładki zmieniają przeszłość

Zabieg bioenergoterapeutycznyRównież regresje, dziś wykonywane przez Barbarę Turlińską, zostały wzbogacone o wiele elementów, które sama wypracowała w toku wieloletniej praktyki. W jej metodzie sesje regresyjne służą nie tylko poszukiwaniu i zrozumieniu przyczyn problemów obecnego życia. Są również narzędziem realizowania filozofii healerki, zgodnie z którą swoją rzeczywistość - także przeszłą - można zmieniać. W tej formie regresji pacjenci, wracając do przeszłości, są w stanie pozmieniać jej traumatyczne fragmenty, co owocuje wykasowaniem emocjonalnych konsekwencji minionych zdarzeń, dzięki czemu przestają one rzutować na obecne życie. Barbara Turlińska nazywa tę technikę nakładką.

W pracy terapeutycznej oznacza to unikalną możliwość "wymiany" danego fragmentu swojej historii – usunięcia negatywnej sceny i zastąpienia jej pozytywną wersją. Gdy w czasie sesji regresyjnej pojawia się historia pełna przemocy, bólu i cierpienia, często stosuję technikę nakładki, by na bieżąco zneutralizować tę sytuację, a z Przestrzeni Wariantów "pobrać" i wbudować nową możliwość. Ulga osoby przeżywającej te sceny jest natychmiastowa.

Nie przyjmuje argumentu, że przecież przeszłości nie można zmienić. Uważa, że każdy ma prawo do korekty własnej historii. Skoro wolno uzdrawiać, to wolno uzdrawiać również przeszłość karmiczną. A odkrycia fizyki kwantowej sugerują, że istnieje Przestrzeń Wariantów, w której wszystkie możliwości, wszystkie rozwinięcia każdej sytuacji już istnieją. Sami wybieramy z niej własne doświadczenia i tak samo, jak kreujemy swoją przyszłość, możemy zmieniać obciążającą nas przeszłość.
Regresja jest jednak potężnym narzędziem terapeutycznym również bez używania nakładek. W praktyce Barbary Turlińskiej jest to regresja niehipnotyczna. Chodzi o to, że poddawana jej osoba znajduje się w stanie pogłębionego relaksu, ale zachowuje pełnię świadomości. To istotne, gdyż sesja regresyjna nie polega jedynie na biernym oglądaniu filmu z minionego wcielenia. W czasie sesji pacjent ma dokonać analizy swoich zachowań w przeszłym życiu i wyciągnąć wnioski, które pozwolą przerwać błędne koło niekorzystnych wzorców powielanych przez kolejne wcielenia i stwarzających problemy także w obecnym żywocie. Tej logicznej analizie towarzyszy zwykle bardzo silne uwolnienie emocjonalne. Barbara Turlińska porównuje je do rozbrojenia emocjonalnej bomby, która tkwi w człowieku nieraz od niepamiętnych czasów.

Przeprowadziłam setki regresji. Zawsze wzruszają mnie świadectwa osób, którym taka sesja pomogła przezwyciężyć traumę, przełamać niekorzystny schemat reagowania na konkretną sytuację lub uwolnić niewykorzystane wewnętrzne zasoby – dzieli się refleksją terapeutka. – Z większością tych ludzi pozostaję po terapii w kontakcie, toteż mogę śledzić ozdrowieńczy wpływ, jaki regresja wywarła na ich życie.

Zmiana jakości życia po regresji dla większości ludzi jest dowodem na to, że widzieli swoje prawdziwe przeszłe wcielenie, w którym tkwiło źródło rozwiązanego w wyniku sesji problemu. Niektórych wciąż jednak dręczy pytanie: czy to, co zobaczyłem, było prawdą, czy tylko wytworem mojego umysłu? Barbara Turlińska ma na to prostą odpowiedź: dowodem na prawdziwość historii są emocje, jakie zawsze towarzyszą sesji regresyjnej. O ile bowiem można umysłowi "nakazać", żeby wytworzył dowolny, wyobrażony obraz, nie da się na życzenie "wytworzyć" emocji. A te są zazwyczaj bardzo silne. Realne łzy, żal, smutek, lęk czy wzruszenie są dowodem, że przeżywane podczas regresji sceny są częścią autentycznej historii. Kolejny dowód to realna zmiana, jaka zachodzi w życiu wspomnianej osoby, obejmująca nieraz także jej otoczenie i związanych z nią ludzi.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.