Złota Mira

Spis treści

Cuda się zdarzają

Mira nie musi pytać, co choremu dolega, gdyż zna odpowiedź już po kilku chwilach przebywania z pacjentem. Mimo to zawsze cierpliwie słucha opowieści o bolączkach duszy i ciała. Chory nawet nie wie, kiedy się przed nią otwiera.
W jaki sposób uzdrawia?

Najważniejsze, by uzdrowiciel przystępując do zabiegu miał oczyszczone własne biopole ze wszystkich negatywnych energii – tłumaczy. – Zabieg rozpoczynam od oczyszczenia ciała z negatywnych energii, zanim bowiem choroba pojawi się w postaci fizycznej, o wiele wcześniej umiejscawia się w ciele witalnym i pozostałych. Dopiero po oczyszczeniu, przystępuję do zasadniczego zabiegu: przesyłam energię.

Zawsze prosi, by pacjent pozostawał pod opieką swojego lekarza, robił badania kontrolne. O jej skuteczności świadczy fakt, że jeszcze nie zdarzyło się, by po zabiegu nie nastąpiła poprawa.

Zdarza się, że od razu kieruję kogoś do lekarza. Tak było z panią Halinką, która przyszła z podkurczonymi nogami. Ponieważ nie mogła chodzić, wysłałam ją do chirurga – wspomina.

Po pół roku kobieta odwiedziła bioterapeutkę. Była elegancko ubrana i poruszała się normalnie.

Pytam, jak przebiegła operacja. A ona na to, że nie było żadnej operacji, gdyż po wizycie u mnie przykurcze zaczęły puszczać – wyjaśnia. – Przyznaję, modliłam się za nią i przesyłałam energię, ale czegoś takiego się nie spodziewałam.

Pacjenci, którzy poddają się zabiegom Miry, przeżywają różne emocje. Jedni widzą kolory, inni jakieś obrazy, kwiaty… Jeszcze inni czują mrowienie lub ciepło. Są też i tacy, którzy podczas procesu przekazywania energii czują się po prostu coraz bardziej odprężeni.

Relacja trzecia: Katarzyna

Od 10 lat boli mnie w prawym boku. Ten ból raz się pojawia, a kiedy indziej go nie ma – opowiada Katarzyna. – Na pierwszym spotkaniu powiedziałam Mirze, że boli mnie jak coś zjem ciężkostrawnego. Nie mogła mnie wtedy przyjąć. Nazajutrz, gdy rano wstałam, nie bolało mnie nic.
Na zabieg umówiły się siedem dni później.
Nic mnie przez cały tydzień nie bolało. Powiedziałam jej o tym przez telefon. Zaczęła się śmiać. Zrozumiałam, że działała na odległość – opowiada pacjentka.
Spotkały się w gabinecie w Łodzi, gdzie Katarzyna położyła się na łóżku do masażu.
Jakby mnie prześwietlała, bo mówiła po kolei, co w moim ciele szwankuje. Znalazła stan zapalny ucha i skłonności do alergicznego kataru. Potem zaniepokoiła się moją tarczycą zamostkową, którą uznała za rozregulowaną. Kazała natychmiast iść do lekarza i zrobić badania krwi oraz usg. Twierdziła, że to poważna sprawa i nie wolno zaburzeń lekceważyć – wylicza kobieta.
Jeszcze później healerka prześwietliła jelita pacjentki i w cienkim znalazła pasożyty. Był tam też stan zapalny. Zauważyła słaby pęcherz, bolące lewe kolano i spuchniętą kostkę prawej stopy.
"Zobaczyła" to wszystko, mimo że siedziała w fotelu pół metra ode mnie, a ja leżałam przykryta kocem – wspomina Katarzyna. – Potem był zabieg, i dużo ciepła wokół. Pod zamkniętymi powiekami wirowały złote i fioletowe plamki. Wstałam "lekka”. Mija już kilka tygodni, a mnie nic nie boli, mam dużo siły i nawet ucho przestało dokuczać. Od kiedy poznałam Mirę, mocno śpię, budzę się przed budzikiem i jestem wyspana. To cud.

My i planeta Ziemia

Przychodzimy na Ziemię, żeby się uczyć. Im więcej wyniesiemy stąd wiedzy i dokonamy dobrych uczynków, tym więcej dobra płynie dla ludzkości i Ziemi – uważa Mira. – Podnosząc swoją świadomość, podnosimy również świadomość innych ludzi. Ziemia potrzebuje naszej pomocy.
Wyniszczające działanie człowieka – kontynuuje – prowadzi do destabilizacji czynności życiowych zarówno planety, jak i nas samych. Jeśli dbamy o zdrowie, choroby nas się nie imają. Zdrowy organizm to pozytywne myśli, radość, szczęście. Jesteśmy wtedy pełni życia, w którym powinno znaleźć się miejsce na duchowość.

Wisząca w sali medytacyjnej tablica, na której jest zapisanych 99 imion Boga w języku arabskimJest osobą zawsze pogodną i uśmiechniętą, otwartą na kłopoty i problemy innych. Pełna energii i miłości żyje w harmonii ze Stwórcą i Naturą. Jest inicjatorką Ruchu Matki Ziemi, Przyrody i Wody. Wszystkie związane z tym działania mają służyć Ziemi i Ziemianom.

Zdrowa i czysta ziemia to nasze największe dobro. Bezmyślne wykorzystywanie jej dóbr prowadzi do nieodwracalnych szkód, a zatruwanie środowiska jest przyczyną coraz częstszych chorób ludzi i zwierząt – dzieli się refleksją.

Relacja czwarta: Krysia, Monika i chory tata

Córka była u wróżki i ta wiedząc, że mąż jest chory na raka, poleciła nam odwiedzić Mirę – mówi pani Krysia. – W tym momencie mąż cierpiał na nowotwór już dwunasty rok. Nie widział na jedno oko, nie mówił, nie słyszał, był po kolejnej radioterapii.
Mira zrobiła zabieg, ale cudów nie obiecywała.
Powiedziała, że nie może mu pomóc. Ale przynosiła mu ulgę w cierpieniu – opowiada córka.
On tak lubił do niej przychodzić, bo dobrze się czuł – dodaje pani Krystyna.
Tata Moniki umarł dwa lata później, po 14 latach walki z rakiem. Obie kobiety nadal pozostają pod opieką Miry.
Z każdym problemem, nawet z katarem 8-letniej córki i przeziębieniem do niej dzwonię – przyznaje Monika.
Wyleczyła mnie z ciężkiej migreny, z powodu której cierpiałam niemal całe życie – zdradza pani Krystyna. – Wszystkich sąsiadów i znajomych do niej wysłałam. Ludzie są mi wdzięczni, bo Mira im pomogła. Jak źle się czuję, wstydzę się dzwonić po nocach, ale ona wie, że coś mi dolega i przesyła mi energię na odległość. A ja następnego dnia telefonuję z podziękowaniem.

Gongi i tam–tamy

Zapraszam na moje koncerty, na których oprócz gongów i mis tybetańskich wykorzystuję inne ciekawe instrumenty harmonizujące energię wśród uczestników spotkań – zachęca Mira Tomaszewska.

Gong wytwarza bardzo silnie rezonujący dźwięk. Powstał kilka tysięcy lat temu, kiedy wierzono, że świat jest dźwiękiem. Te, emitowane przez misy tybetańskie i gongi, działają na poziomie komórkowym. Fala dźwiękowa dociera w głąb komórki, wnika w jej atomy. Zestraja ją.

Uczestnicy koncertu gry na gongu i misach tybetańskich mają różne doznania. Odbierają często delikatne wibracje, odczuwalne w ciele lub na skórze, aż po głębokie odczucia natury fizycznej bądź emocjonalnej – notuję.

Efektem tego jest głębokie odprężenie psychiczne i fizyczne, uruchomienie silnych procesów oczyszczających w organizmie oraz pobudzenie i wyzwolenie potencjału twórczego uczestników.

Relacja piąta: Teresa

Zobaczyłam ogłoszenie Miry w gazecie. Mój wzrok przykuła twarz – mówi Teresa. – Przerzuciłam kolejne strony dziennika, ale wracałam do tej jednej.
Odnalazła terapeutkę i wzięła udział w medytacjach w Łódzkim Domu Kultury, które prowadziła Tomaszewska.
W naszej rodzinie urodziło się dziecko, które miało przejść ciężką operację – opowiada kobieta. – Mira zajęła się maleństwem tak, że dziś u dwulatka nie ma śladów choroby. Jest zdrowym, wesołym chłopczykiem. A operacja okazała się niepotrzebna.
Mira uzdrawia też na odległość córkę Teresy, która choruje na epilepsję.
Kiedyś ataki były niemal codziennie. Teraz zdarzają się bardzo rzadko. Mira pomaga nam, mimo że na co dzień mieszkamy w Anglii. Jej złota energia dociera nawet tutaj, a przecież to tysiące kilometrów – podkreśla pacjentka.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.