Wyścig szczurów

W wyścigu szczurów, w człowieczym wyścigu brakuje zwycięzców. Są tylko skromnie nagradzani zwycięzcy etapowi. To nie ma końca, aż do całkowitego zabiegania się w powszechnej gonitwie samozniszczenia – mówi dr Mieczysław Cenin w wywiadzie opublikowanym we wrześniowym numerze NŚ.


Z doktorem Mieczysławem Ceninem – inżynierem, psychologiem, nauczycielem akademickim i autorem książek, rozmawia Michel B. Rachel, autor programu Studio Czasu i Przestrzeni emitowanego na kanale www.youtube.com: STUDIO-VTV1

• Jest Pan jednocześnie inżynierem konstruktorem oraz doktorem psychologii. Jak Pan godzi nauki ścisłe i humanistyczne?

– Nie zastanawiałem się specjalnie nad tym, ale myślę, że w obecnych czasach jest to bardziej zrozumiałe i czytelne niż wcześniej – kiedy, jak wielu innych, szukałem możliwości syntezy, czyli połączenia tego, co w nauce rozdzielamy, kawałkując ten świat. Właśnie w ostatnich dziesięcioleciach rzeczywistość staje się z tego powodu wręcz bolesna. Kiedy jest się inżynierem o zainteresowaniach humanistycznych, wspomniane poszukiwania stosunkowo nietrudno pogodzić i doprowadzić do tego, co daje rezultaty pomyślne, wiąże się z integracją, z ujęciem całościowym. Dziś nazywa się do podejściem systemowym, holistycznym

Przeglądaj spis treści tego numeru

• Panie Doktorze, czym jest zjawisko „Wyścigu szczurów”?

– Jest ono dość znane, ale jednocześnie w Polsce, poza swoimi pracami, przez kilkanaście lat nie spotkałem żadnych publikacji naukowych na ten temat. Warto więc o nim powiedzieć więcej, szczególnie o jego następstwach, a co najważniejsze, jak się przed tym bronić. Otóż pojęcie to w odniesieniu do współczesności wywodzi się z psychologicznych badań laboratoryjnych nad procesami uczenia się. Miały one swoje eksperymentalne początki na zwierzętach. Szczury uznawane są za inteligentne zwierzęta laboratoryjne. Aby otrzymać pokarm, musiały pokonać labirynt. Wygłodzone starały się jak najszybciej dotrzeć do źródła pokarmu – karmnika, a ponieważ jego ilość była ograniczona, nawzajem się zagryzały. Biegły po zwycięstwo, które w tym przypadku pozwalało zaspokoić im głów. W trakcie tych badań zaobserwowano zjawisko, które przekłada się na nasze ludzkie życie. To, że zwierzęta zagryzały się, jest zrozumiałe na poziomie biologicznym, ale o wiele bardziej poważniejszym następstwem było, że w takich warunkach ukształtowało się ich zachowanie, polegające na tym, iż one już potem nic innego nie robiły, tylko biegały w kółko, były w ciągłym pędzie szukania zaspokojenia, Ich psychika została zniszczona.

(…)

• W ten wyścig szczurów wpędzają nas już opiekunowie?

– Tak, gdyż rodzice, pragnący stworzyć swoim pociechom lepsze życie, uruchamiają ten wyścig w dobrej wierze. Pragną przecież, by miały one zapewnione lepsze życie. Tak powstaje pokoleniowa sztafet, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Oczekuje się wspaniałych rezultatów, nie myśląc o tym, że dzieci i wnuki będą się w jakiś sposób wzajemnie zagryzać. Takiej ceny pozornego sukcesu rodzice, opiekunowie czy nauczyciele zdają się nie widzieć, albo sądzą, że jest to nie do uniknięcia…

To jedynie fragment niniejszego artykułu. Pełną wersję przeczytasz w NŚ 9/2017 dostępnym także w wersji elektronicznej.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.