Weekendy zdrowia w Hotelu Welskim

Spis treści

Welskie Turnusy Zdrowia - Wczasy z bioterapią (Aktualne terminy)

Turnusy ZDROWIA w Hotelu WELSKI odbywające się pod patronatem miesięcznika Nieznany Świat budzą uznanie. Największym dotąd zaskoczeniem dla osób 40+ do 60+ okazały się ćwiczenia jogi.

Joga bez ograniczeń

Serdecznie dziękujemy państwu Bożenie i Andrzejowi Danilukom za piękne chwile spędzone z nimi w saloniku kominkowym, za cały nasz pobyt, opiekę i zaangażowanie, a także za wspaniałą atmosferę, którą emanuje hotel. Życzymy, aby Hotel WELSKI stale wypełniony był życzliwymi i wspaniałymi ludźmi, którzy
rozsławią to miejsce na całą Polskę i nie tylko.
Halina i Stanisław S.

Turnus został precyzyjnie przemyślany i dostosowany do kondycji i zdrowia uczestników, przy konsultacji lekarza med. Waldemara Pawłowskiego, który prowadzi tu swój Instytut BIONET. Właściwy rytm zajęć i wielkie, pozytywne zmiany w sprawności uczestników oraz ich nieskrywana radość stały się najlepszą nagrodą dla inicjatora przedsięwzięcia i właściciela hotelu Andrzeja Daniluka. Początkowo prawie każdy na hasło JOGA reagował: to nie dla mnie, jestem za stara, z moją figurą nie nadaję się do takich ćwiczeń. Obalony został jednak mit, że joga to ćwiczenia wyczynowe. Okazało się, że wykonywać je można delikatnie, w zgodzie z możliwościami ciała i w harmonii z oddechem, zaczynając nawet po 60-tce. Przekroczenie 60. roku życia nie musi oznaczać końca sprawności ciała.
A. Daniluk, uprawiając jogę od lat, udowadnia, że tak nie musi być – zwinna, szczupła sylwetka, lekkie ruchy, pogoda ducha. I tym właśnie pragnie dzielić się z gośćmi TURNUSÓW ZDROWIA.

Wczasy z bioterapią

Kolejną pro pozycją są WCZASY Z BIOTERAPIĄ przeznaczone zarówno dla osób chorych, które naturalnymi metodami pragną podreperować zdrowie, jak i tych myślących zawczasu o profilaktyce. Prowadzi je Ewa Wolska, znakomita bioenergoterapeutką z wieloletnim doświadczeniem od dawna współpracująca z Nieznanym Światem.

Skorzystać będzie można także z konsultacji lekarskiej u dr. Waldemara Pawłowskiego (Instytut BIONET), z masażysty, relaksacji i medytacji, ruchu na powietrzu oraz diety wg dr Ewy Dąbrowskiej lub pełnowartościowej wegetariańskiej. Natomiast wspaniałe pogawędki w saloniku WIP (Wiedza i Praktyka) zazwyczaj prowadzone są przez Andrzeja Daniluka.

Ewa WOLSKA jest jedyną kobietą wymienioną w rankingu Super Expressu na dziesiątkę najlepszych bioenergoterapeutów w Polsce już w 2006 r. Pracuje indywidualną, autorską metodą, w której oddziaływanie bioenergią łączy z psychoterapią oraz elementami muzyko- i aromaterapii.

Jej sława bierze się między innymi z tego, że w każdy przypadek, z jakim się spotyka, angażuje się na sto procent. Wizyty wyznacza co godzinę, ale zdarzają się i dłuższe. – Nigdy nie spieszę się w gabinecie – powiada – ta praca nie znosi pośpiechu. Pomocy u bioenergoterapeutów szukają ludzie, których medycyna klasyczna w jakiś sposób rozczarowała. A chorego dodatkowo boli fakt, że lekarz nie ma dla niego czasu. Człowiek jest jednością psychofizyczną i trzeba go traktować holistycznie.

Pracowała w służbie zdrowia, gdzie na co dzień miała do czynienia z lekarzami i sanitariuszami jeżdżącymi do wypadków, zajmującymi się ludźmi w poważnym stanie. To właśnie tam, gdy obserwowała wiele sytuacji, w których nie można już było człowiekowi pomóc, dojrzała w niej ostateczna decyzja o zajęciu się uzdrawianiem. Interesowała się ziołolecznictwem, akupresurą, akupunkturą, hipnozą, litoterapią... Ale dopiero po ukończeniu kursu i zdobyciu tytułu mistrzyni reiki rozpoczęła właściwą edukację. Dziś dyplomy i świadectwa ukończenia kursów i szkoleń z szeroko pojętej naturoterapii z trudem mieszczą się w dwóch opasłych teczkach.

Jej własna, autorska metoda pracy, którą posługuje się jako bioenergoterapeutka, ma podstawę także w wykształceniu psychologicznym. Gdy jednak zapytać Ewę Wolską, czym jest dla niej bioenergoterapia, to – pomimo tak profesjonalnego podejścia do własnego wykształcenia – słowo zawód wymienia dopiero na drugim miejscu. Przede wszystkim jest to pasja; największa życiowa przygoda, której podporządkowała wszystko, w której się odnalazła i w której się realizuje.

W moim odczuciu bioenergoterapia to nie tylko pasja i sposób życia. To talent, wiedza, doświadczenie, ale przede wszystkim – ciągła praca nad sobą, co oznacza także walkę z własną słabością i ograniczeniami – uważa Wolska. Być może dlatego pacjenci tak jej ufają; wiedzą, że zawsze ma czas dla cierpiącego człowieka, nawet kosztem własnego życia osobistego.

Często pracuje z dziećmi. Szczególnie spektakularne okazują się efekty terapii w przypadku różnego rodzaju narośli, guzków, torbieli. Jej zabiegi przyspieszają gojenie się ran i znoszą towarzyszący mu ból. Pani Alicji z Częstochowy np. znikły zrosty na jajnikach, ktoś inny pozbył się towarzyszącego mu od lat nadciśnienia, a lecząca się na bezpłodność dziewczyna zaszła w ciążę. Terapeutka pracuje z osobami przechodzącymi radio- i chemioterapię. Prowadzi też bioenergoterapię dla zwierząt.

Nie przeszkadza mi w pracy sceptycyzm czy światopogląd religijny tego, kto przychodzi po pomoc – dzieli się refleksją. Zresztą wśród pacjentów Wolskiej są też księża. Jeden z nich powiedział jej kiedyś: Nigdy nie bój się położyć rąk z miłością na drugim człowieku.

(Więcej w publikacji "Bioenergoterapia, czyli rozmowa dusz" z cyklu Poczet healerów polskich NŚ 3/2008)

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.