Okrzemki superstar

Spis treści

Są najlepszą formą przyswajania krzemu przez organizm, a płynące z tego faktu korzyści dla ludzkiego zdrowia okazują się bezcenne i wielorakie.

Jeżeli w chorobach serca, czy miażdżycowych spada poziom jednego z najbardziej popularnych pierwiastków na naszej planecie – krzemu, wówczas powoli obniża się również poziom germanu – jednego z najrzadszych pierwiastków na Ziemi, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania hemoglobiny, a w organizmie ludzkim bez krzemu nie funkcjonuje.

Przed niespełna dwoma laty na polskim rynku pojawił się diatomit. To produkt absolutnie wyjątkowy, który przez jednego z autorów poświęconych mu książek został nazwany strażnikiem życia, a przez innego pierwiastkiem życia. Oba określenia są prawdziwe, gdyż z jednej strony, rzeczywiście chodzi o pierwiastek, który tworzy nasze życie i dba o nie, z drugiej zaś, jako strażnik życia odpowiada za odporność i funkcjonowanie ludzkiego organizmu. (Dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się, jakie funkcje pełni krzem w organizmie, szczególnie cennym źródłem informacji jest książka dr. Krzysztofa Krupki Krzem – pierwiastek życia, dostępna w naszej Księgarni - przyp. red. )

Krzem wydaje się szczególnie ciekawy także dlatego, że, jak obliczono, może wchodzić w 160 tysięcy różnych kombinacji chemicznych. Po węglu jest on, można by rzec, najbardziej „towarzyski”, gdyż chętnie łączy się w różnego rodzaju związki chemiczne.

Gdy krzemu jest za mało

Publikacja ta, dotycząca ważnego produktu, jaki pojawił się na polskim rynku (po raz pierwszy napisaliśmy o nim w nr. 7 z br. w tekście Drogocenne okrzemki) powstała na podstawie wypowiedzi prezesa firmy Sollaris TBS, Dariusza Lempkowskiego na spotkaniu z Czytelnikami Nieznanego Świata, które odbyło się w naszej księgarni 17 lipca 2014 r. Drugą część zamieścimy w następnym numerze. Redakcja

Krzem okazuje się bardzo istotny dla organizmu człowieka i naszego prawidłowego funkcjonowania. Jest m.in. budulcem włosów i paznokci, mniej natomiast wiemy o tym, że także stawów i w ogóle tkanki łącznej jako takiej. W organizmie człowieka zatrzymuje również procesy miażdżycowe. Co więcej, krzem to również coś w rodzaju sterownika, czyli takiego pierwiastka, który nie tylko sam w sobie jest jak najbardziej pozytywny, ale, wchodząc w reakcje z innymi pierwiastkami, potęguje ich działanie. Przykładem może być tu triada synergii trzech pierwiastków: wapnia, fosforu i krzemu, które lubią się i nie lubią jednocześnie. Bo z jednej strony, konkurują ze sobą, ale z drugiej, jeżeli wchodzą w reakcję, nawzajem się uzupełniają, a krzem dodatkowo sprawia, że wprowadza do organizmu to, co najistotniejsze, najlepsze.

Generalnie mamy do czynienia z sytuacją, że niektóre pierwiastki starają się krzem z naszego organizmu wypierać. Są nimi wapń, glin czy srebro (które również mamy w sobie). Istnieją też pierwiastki, które wypierając krzem, wchodzą na jego miejsce, np. wapń. Przyczyną zwapnienia kości nie jest li tylko jego nadmiar w organizmie, lecz właśnie wypieranie przez niego krzemu. Wapń, nawet jeśli jest go dużo, potrzebuje w organizmie sterownika, który nim pokieruje i zaszufladkuje tam, gdzie powinien się znajdować. Możemy mieć nadmiar wapnia, porowate, zwapniałe, czy nawet kwaśne kości, a wapń może osadzać się w ich tzw. strefie zewnętrznej, czy na główkach kości. Są też osoby cierpiące na tzw. ostrogi, zwyrodnienie kości, kości porowate, czy tzw. kwaśne – i wszyscy powiedzą: No tak, ten człowiek ma problemy z wapniem. A tak nie jest, bo ta osoba w rzeczywistości ma problem z krzemem. Jeżeli kość się złamała, powiedzmy, w połowie – u normalnego, zdrowego człowieka w miejscu, gdzie ma się ona zrosnąć, stężenie krzemu jest kilka razy większe niż w innych jej częściach. Bo tam właśnie wędruje krzem. I gdy go w organizmie brakuje, kość zrasta się słabo, a nawet nie jest w stanie zrosnąć się w ogóle.

W tym kontekście przeprowadzono badania sportowców i stwierdzono, że jeśli któryś z nich wykazuje tendencję do łamania kości, zwichnięć stawów, różnego rodzaju kontuzji, ma niski poziom krzemu. Natomiast osoby, które nie doznają tych zwichnięć albo łatwo z nich wychodzą, mają krzemu pięciokrotnie więcej niż ulegające tego typu kontuzjom.

Jak więc jest naprawdę z tym krzemem, okrzemkami? W momencie, gdy się rodzimy, dostajemy jakiś bagaż na życie, który codziennie uzupełniamy w postaci spożywanego pokarmu. Ponieważ w ramach rozwoju cywilizacyjnego następuje coraz większe zakwaszenie gleby, powoduje to, że ten krzem z ziemi jest wiązany i nieprzekazywany dalej. Czyli nie jest przez nas przyswajalny.

Według większości źródeł przyjmuje się, że człowiek powinien spożywać dziennie w granicach ok. 60 miligramów czystego krzemu. Są naukowcy, który twierdzą, że cierpimy wręcz na pandemiczny brak krzemu (bo już takie sformułowania w świecie medycznym funkcjonują) i potrzebujemy go w ilości 200 (niektórzy mówią o 300) miligramów dziennie. Można spotkać się nawet z opracowaniami operującymi dawką 375 miligramów dziennie od urodzenia do śmierci. Czyli, jeśli żyjemy - powiedzmy, dla prostego rachunku - 20.000 dni, powinniśmy według różnych źródeł przyjąć od 1,5 do 5 kg czystego krzemu.

A jak wyglądają realia? Z grubsza tak, że nawet osoby, które są na tzw. diecie krzemowej, czy spożywają dodatkowe produkty głównie pochodzenia roślinnego, są w stanie przyswoić dziennie średnio w granicach ok. 12 miligramów krzemu. Normalnie spożywamy go średnio 5 do 10, niekiedy 10-20 miligramów. Do normalnej ilości 60 miligramów jest więc jeszcze bardzo daleko, tym bardziej, że połowę krzemu, którą przyswoimy, wydalamy z moczem, a w organizmie pozostaje tylko druga połowa.

Jaki to ma wpływ na organizm człowieka? Rozwój cywilizacji, powszechna kwasowość organizmu, rozwój wirusów, grzybów itd. sprawiają, że nasza flora bakteryjna zawiera obecnie o wiele niższy poziom krzemu, niż działo się to kilkadziesiąt lat temu. Powoduje to, że organizm – broniąc się – zabiera krzem z włosów, ze stawów, tkanki łącznej, z limfy, z krwioobiegu i przenosi go do przewodu pokarmowego po to, by zwalczać pasożyty, grzyby, bakterie, wysoki poziom kwasowości itd. Skoro zaś skądś go zabieramy – to w tych miejscach go ubywa. Jaki jest tego efekt?

Przyjmuje się, że około 35 roku życia następuje skokowy spadek krzemu w organizmie, nieraz o kilkadziesiąt procent. Równolegle pojawia się problem deficytu kolagenu i zmniejszenie wytwarzania kwasu żołądkowego. W efekcie mówi się, że mamy gorszą przemianę materii.

Do tego dochodzą zmarszczki, czy choroby skórne, takie jak łuszczyca, czy chociażby celulitis. Niektórzy uważają, że w takiej sytuacji trzeba coś tam podleczyć, połatać, poszpachlować – i będzie dobrze. Warto więc wiedzieć, że dostarczenie organizmowi krzemu podnosi w granicach 40 do 60 procent przyswajalność w nim kolagenu.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.