Rozmowy o życiu

ImagePo artykule o naturalnie utalentowanej - z dziada pradziada - tarocistce Amei mieliśmy wiele telefonów z prośbą o kontynuację tematu. Dziś przedstawiamy kilka historii osób, które zwróciły się o pomoc do tej skutecznej prognostki oraz co z tego wynikło.

Maria, lat 42: Choroba w służbie

Syn Marii ma 17 lat. Od 5 lat chorował na ciężką chorobę jelit, która nie poddawała się leczeniu. Mąż Marii ciężko pracuje we własnej firmie, zarabiając na dom i rodzinę. Prawie nie ma go w domu, a gdy jest, Maria i tak trzyma dzieci (syn i 10-letnia córka)  przy sobie, aby małżonek odpoczął. Ma wrażenie, że jest zazdrosny o syna.

Pierwsze pytanie Amei dotyczyło relacji matki, syna i ojca. Klientka przyznała, że „rozumie się z synem bez słów”, natomiast  męża w domu w ogóle mogłoby nie być. Najważniejszą kartą dla klientki był Cesarz – to karta ojcowska, patriarchalna. Ameia poleciła Marii, aby pozwoliła synowi pojechać z ojcem na tydzień wypoczynku. Potrzebnych było kilka sesji, gdyż kobieta wciąż wynajdywała problemy zastępcze. Jednak, gdy stan syna, pomimo jej opieki, wciąż się nie poprawiał, musiała się zgodzić.
Podróż przedłużyła się i  trwała 10 dni. Ojciec i syn wrócili w dobrej komitywie, po raz pierwszy w życiu byli tylko sami ze sobą. Od tamtego czasu choroba zaczyna ustępować i  poddaje się leczeniu. Chłopiec ma się coraz lepiej i  więcej przebywa z ojcem, m.in. uczy się z nim jazdy samochodem. Okazało się, że rodzic może mieć czas, a syn może go szanować. Choroba służyła tu temu, aby zatrzymać syna przy matce, co potwierdziła dodatkowo karta Czwórek Mieczy obok Cesarzowej. Teraz zdrowieje nie tylko syn, ale i małżeństwo.

Henryk, lat 64: Wiatr od morza

ImagePan Henryk zwrócił się do Amei z powodu podupadającego zdrowia. Był już u wielu lekarzy. Cierpiał na schorzenia: prostaty, zawroty głowy, miażdżycę, hemoroidy. Domator, mieszka na południu Polski. Żonaty, dwoje dzieci, współwłaściciel dużej firmy. W pracy od 7 rano do 17 po południu, czasem dłużej. Nic mu się nie chce, stracił energię życiową, wegetuje z dnia na dzień. Nic go nie cieszy, twierdzi że z powodu prostaty nie ma udanego życia małżeńskiego.
Rozmowa telefoniczna z panem Henrykiem trwała godzinę. Pierwszą kartą, jaką Ameia wylosowała, był Rydwan. Rydwan zaś umie jeździć szybko, ale na zbyt szybkich zakrętach może wypaść z szosy! Pan Henryk wybrał w życiu jazdę ku pracy, a następnie uciekł w choroby, na które lekarze nawet niewiele mogą poradzić za pomocą leków. Podobnie jak na długoletnie zawroty głowy (ratunkiem okazał się zalecony przez Ameię preparat Cerebro z Gotu Kolą).
Pan Henryk urodził się nad morzem, ale od 5 roku życia mieszka na południu Polski. Od 40 lat nie był na urlopie, co tłumaczy domatorstwem. Wiele lat tęsknił za morzem, potem  jednak zdusił w sobie tę tęsknotę, zapomniał. W ogóle nie brał tego pod uwagę. Ten wątek okazał się kluczowy – pan Henryk był wyraźnie poruszony, poczuł w sobie „świeży powiew życia”. Dostał od Amei zadanie – wyjechać 15 maja na tydzień nad polskie morze. Sam. Kiedy wróci, poprawią się i zdrowie, i relacje z żoną. Bo to nie tylko prostata uniemożliwia dobre pożycie w małżeństwie.

Joanna, lat 43: Sen o domu

Joanna zamieszkała ze swoim mężem - bioenergoterapeutą w starym domu na wsi, w którym docelowo miał być na parterze gabinet męża. Jednak kolejne ekipy remontowe nie mogły wykończyć pokoju na pierwszym piętrze – wciąż coś stawało na przeszkodzie. Również otwarcie gabinetu przeciągało się w nieskończoność, Joanna mówiła o jakiejś energetycznej blokadzie.
W noc poprzedzającą sesję telefoniczną z Joanną Ameia miała sen o domu, który stoi na jeziorze. Jego pierwsze piętro od strony północnej było porośnięte niebieskim mchem, który należało odkuć młotem. Kiedy nazajutrz u Amei pojawiła się Joanna, było jasne, że sen dotyczył jej sprawy. Klientka sprawdziła w starych dokumentach gminnych, że dom został wybudowany na starym korycie rzeki. Odłupanie ściany pozwoliło odsłonić wilgotną grzybnię. Nowa ekipa remontowa wymieniła część północnej fasady. Potem remont został szybko ukończony. Dziś gabinet męża dobrze prosperuje, a wdzięczne małżeństwo co jakiś czas korzysta z porad Amei.

Monika lat 56: Zagubiony pierścionek

ImageMonika zadzwoniła z Londynu, gdzie opiekuje się domem dwójki Anglików. Syn z pierwszego małżeństwa właściciela budynku dysponuje własnym kluczem i przychodzi tam również pod nieobecność gospodarzy. Ma ciągłe kłopoty finansowe. Niedawno z szuflady pani domu zniknął bardzo cenny diamentowy pierścionek. Gospodarze od kilku dni bezskutecznie go szukali i gotowi byli powiadomić policję.  Monika obawiała się, że podejrzenie o kradzież padnie na nią, straci pracę i wiarygodność. Podczas sesji sugerowała, że pierścionek mógł zabrać syn właściciela.
Ameia wylosowała Dziesiątkę Kielichów - wszystko dobrze się skończy, bo pierścionek nadal znajduje się w domu. Sugerowała przeszukanie wnęki, tj. pierwszego pomieszczenia od wejścia po prawej stroni. Okazało się,  że pierścionek cały czas znajdował się w tym pomieszczeniu, a konkretnie – w  bezpiecznej szkatułce w … kojcu dla psa. Kto ją tam włożył? To już było nieistotne…

Jadwiga, lat 71: Praca i misja

Jadwiga jest weterynarzem, nadal pracuje na pół etatu. Ma wątpliwości, czy dobrze wypełniła misję swego życia, czy jest coś jeszcze do zrobienia, czy może ma się już wybierać na tamten świat. A bardzo chciałaby jeszcze dalej żyć i  pracować.
Wyciąga karty Kapłanki i Rydwanu. Ameia potwierdza, że będzie w zdrowiu pracowała jeszcze długie lata. W kartach widać też daleką, długą podróż, w co Jadwidze trudno uwierzyć.
Po pół roku pani doktor znów się pojawia i mówi o udanym wyjeździe … do Kenii oraz o dodatkowej pracy wolontariuszki w domu pomocy społecznej, co zawsze brała pod uwagę. Jest pełna energii i pasji życia.                                           

oprac. Aleksandra Zdrojewska

Kontakt z tarocistką Ameia.

 

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.