Człowiek o gorących dłoniach

Pionier polskiej bioterapii lat 70-tych XX wieku

Paweł Połonecki to człowiek o gorących dłoniach i dobrym sercu. Anna Ostrzycka i Marek Rymuszko poznali go w latach 70-tych XX wieku, pisząc o nim reportaż do popularnej wówczas serii wydawniczej Ekspress Reporterów. Jako reporterzy, a następnie wydawcy miesięcznika NIEZNANY ŚWIAT, obserwowali pracę healera w kraju i za granicą.
Zawsze współpracował z lekarzami i uczestniczył w eksperymentach naukowych. Za zgodą personelu medycznego odwiedzał chorych w szpitalach, w tym na OIOMach, nierzadko wybudzając pacjentów ze śpiączki. Był jednym z dwóch niekonwencjonalnych terapeutów, którzy "otwierali" w Nieznanym Świecie Poczet healerów polskich ( nr 2 z 1990 r.).

Bezbłędnie wskazuje różdżką strefy zaburzeń energetycznych, a tym samym zaatakowane chorobą. Jego gorące dłonie, przekazujące zbawienną energię znają pacjenci w Polsce, Szwecji, Anglii, Niemczech i Kanadzie. Oddziaływanie Połoneckiego sprawiło, że wiele par, które latami nie mogło mieć dzieci, doczekało się ich.
Oto fragment podziękowań Beaty i Grzegorza Z. z Warszawy: Dzięki pomocy Pana Pawła w 2004 r. przyszła na świat nasza utęskniona córeczka Oleńka. Przez 9 lat leczyliśmy się na bezpłodność u różnych lekarzy bez żadnych rezultatów. Powoli traciliśmy nadzieję. Po dwóch wizytach u Pana Pawła wszystko się odmieniło: zaszłam w ciążę i urodziłam zdrową, cudowna córeczkę, a dwa lata później kolejną – Agusię. Żadne podziękowania nie wyrażą tej wdzięczności, którą czujemy.

Podobnie myślą Grażyna i Maciej Ch. z Mississaugi w Kanadzie: Patrząc na naszego śpiącego synka Kubusia, mającego dziś ponad 6 miesięcy, zastanawiamy się, czy istnieje właściwy format, który mógłby oddać naszą ogromną dla Pana wdzięczność. Sytuacja, która nas do Pana sprowadziła jest dość typowa. W gronie przyjaciół wiele par nie może mieć dzieci. Czy to znak naszych czasów?
    Grażyna zaszła w ciążę po raz pierwszy dość szybko, ale poroniła. Przez 6 lat, tj. do chwili spotkania z Panem, nie udawało się nam spełnić marzenia o maluchu, choć było to dla nas bardzo ważne. Próbowaliśmy rozwiązać ten problem przy pomocy oficjalnej medycyny. Po wielu badaniach i wizytach w klinikach – w tym prywatnych próbujących wyprostować zawiłe drogi natury – nadal nie było wiadomo dlaczego nie mamy dzieci. Pomogła dopiero Pana energia…

Problemy kobiece

Mariola, lat 50, stwierdza: …niniejsze świadectwo skuteczności bioterapii jest jednocześnie podziękowaniem dla Pana Pawła Połoneckiego za wyleczenie moich jajników. Od 10 lat podczas badań USG diagnozowano u mnie torbiele na jajnikach, a wszystkie badania wykonywałam w wiarygodnych placówkach (kopie wyników zostały załączone do świadectwa – przypis red.). Na szczęście nie trzeba było usuwać ich chirurgicznie. Jednak w 2003 r. lekarz prowadząca zapisała mi hormony… 1,5 roczna kuracja nimi na pewien czas zlikwidowała torbiele, ale spowodowała problemy z nadciśnieniem i żylakami, aż musiałam je operować. Kolejne badanie USG dróg rodnych wykazało istotne pogorszenie stanu jajników, a także liczne torbiele zastoinowe pozapalne w szyjce macicy oraz niejednorodne, pogrubione endometrium. Niewątpliwie do zmian tych przyczyniła się menopauza. Ponownie pojawiła się groźba kuracji hormonalnej. Pamiętając, jakie skutki uboczne przyniosła ona za pierwszym razem, szukałam innych rozwiązań. Niestety medycyna akademicka nie potrafiła mi nic innego zaproponować.
W maju 2012 r. trafiłam do bioenergoterapeuty Pawła Połoneckiego. Zrelacjonowałam mu mój problem. Powiedział, że mi pomoże. Chodziłam na wizyty co dwa tygodnie, a nawet częściej – do połowy sierpnia, kiedy wykonałam USG, byłam siedem razy. Stwierdzono, że szyjka macicy jest prawidłowa, endometrium jednorodne, a jajniki mają prawidłowe wymiary… Moja radość była niewyobrażalna. Wizyty u Pana Pawła były w tym czasie jedyną terapią jaką stosowałam. To zasługa jego energii. Dziękuję!

Działa jak balsam

Nowotwór złośliwy piersi II stopnia zdiagnozowano u mnie w czerwcu 2006 r. – relacjonuje pacjentka (48 lat) z Piotrkowa Trybunalskiego – Szybka operacja – amputacja piersi i węzłów chłonnych. Następnie dalsze, standardowe leczenie: chemioterapia, radioterapia i hormonoterapia nie zlikwidowały bólów. Bóle kręgosłupa, mimo leczenia farmakologicznego dokuczały mi od 4 lat.
W październiku 2007 r. padła diagnoza: przerzuty nowotworowe w kościach. Dalsze leczenie onkologiczne stawało się dla osłabionego organizmu coraz cięższe.
W styczniu 2008 r. kontakt do Pawła Połoneckiego przywiózł mi kuzyn, którego żona – ku zaskoczeniu lekarzy – pozbyła się guza wątroby dzięki wizytom u tego bioenergoterapeuty Nie wahałam się ani chwili. Mając tak mocny argument nie wahałam się. Początkowo wizyty były częste, ale bóle zmniejszały się, a samopoczucie stawało lepsze. Wierzyłam w zapewnienia Pana Pawła, że będzie dobrze.
Dziś nie potrzebuję leków przeciwbólowych, wyniki badań są w normie. Znajomym trudno uwierzyć, że mimo tak strasznej choroby funkcjonuję normalnie, dobrze wyglądam i świetnie radzę sobie z obowiązkami. Wiem, że to zasługa Pawła Połoneckiego. Już sam jego widok działa na mnie jak balsam. Za wszystko jestem bardzo wdzięczna.

Byłem niedowiarkiem

I wreszcie relacja polonijnego dziennikarza Edwarda Chudzyńskiego, który z dużym sceptycyzmem odnosił się do cudownych uzdrowień za pomocą bioenergoterapii, nim sam na sobie nie odczuł oddziaływania "Harrisa znad Wisły".
- Siedziałem przy redakcyjnym biurku – opowiada – stękając, bo przy zmianie pogody bóle pojawiały się ze zdwojoną siłą. I wtedy właśnie wszedł do redakcji niepozorny, młody człowiek Paweł Połonecki – bioenergoterapeuta z Polski będący przejazdem w Londynie. Wywiad z nim przeprowadzał kolega redakcyjny Maciej Cybulski, ale i ja, wiedziony dziennikarska ciekawością, wszedłem na chwilę do gabinetu.
Połonecki popatrzył na mnie i ku mojemu osłupieniu powiedział, że mam uszkodzony kręgosłup i cierpię na silne bóle nóg. Kazał mi usiąść i delikatnie wziął w ręce moje kolana, po czym zaczął wodzić dłońmi po piszczelach i stopach.
Pan w to nie wierzy – powiedział – ale nie szkodzi, pan uwierzy.
Cały zabieg trwał kilkanaście sekund. Poczułem ciepło w nogach, po których zaczęły mi chodzić "mrówki".
Po godzinie bóle w nogach przeszły. Pomyślałem: autosugestia, ale gdy ból do wieczora nie wrócił, pierwszy raz od wielu lat spokojnie i bezboleśnie przespałem całą noc. Gdy nie wrócił następnego dnia i tak się dzieje do dzisiaj, zmieniłem zdanie. Uwierzyłem w bioenergoterapię i niecodzienny dar Połoneckiego.
Jak więc widać oddziaływanie bioenergoterapeutyczne Pawła Połoneckiego okazuje się skuteczne także w odniesieniu do niedowiarków i sceptyków.

Piotr Stranc

Pionier polskiej bioterapii lat 70 Paweł Połonecki przyjmuje:

  • POLSKA – Warszawa

BIOTON – ul. Polna 40 lok. 414 (róg Waryńskiego, metro Politechnika), tel. (22) 628 50 32
CeMKo – ul. Baśniowa 3, tel. (22) 823 47 17
KLINIKA MEDYCZNA "IBIS" – ul. Kacza 8, tel. (22) 322 81 80, 322 81 81
MEDICAL OFFICE – ul. Żelazna 69A (gabinet 30, domofon 230, piętro 8), tel. (22) 620 02 02

  • NIEMCY – Berlin (raz w miesiącu)

zapisy: 0049 176 688 061 92

  • KANADA – Toronto

strona internetowa: www.pawelpolonecki.com

Nieznany Świat 2/2013

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.