Tajemnica wielkiego Sfinksa/Strażnik tajemnic

TAJEMNICA WIELKIEGO SFINKSA
Robert Bauval, Robert M. Schoch 
Wydawnictwo AMBER, Warszawa 2017 
STRAŻNIK TAJEMNIC
Robert Bauval, Graham Hancock 
Wydawnictwo AMBER, Warszawa 2017

Dla Arabów podziwiających wystającą z piasku majestatyczną głowę pozostawał Ojcem Strachu. Prekursorzy egiptologii w jego beznamiętnym spojrzeniu dopatrywali się śladów jakiejś wielkiej tajemnicy, a czas pokazał, że nie była to romantyczna mrzonka. Monumentalnego Wielkiego Sfinksa otacza gęsta jak dżungla sieć zagadek i kontrowersji, z jakimi od lat mierzy się trio dociekliwych badaczy, a jednocześnie bestsellerowych autorów: dr Robert M. Schoch, Graham Hancock i Robert Bauval. Odsłaniając sprawy, które wśród archeologów często uchodzą za tabu, niejednokrotnie wywoływali oni ból głowy u Zahiego Hawassa – osławionego sekretarza Najwyższej Rady Starożytności, uznawanego za wielkiego wezyra, ale i cenzora egiptologii.

Sfinks (pod którym sam Hawass odkrył sieć korytarzy), choć beznosy i nie tak reprezentacyjny jak piramidy, wyrasta według wspomnianych badaczy na centralny punkt tajemnicy Gizy. Wszystko zaczęło się od przełomowych badań dr. Schocha z lat 90-tych. Wynikało z nich, że powierzchnia posągu była gdzieniegdzie zerodowana przez deszcz, co wydawało się niemożliwe, gdyż znajdował się on w jednym z najbardziej suchych rejonów świata. Dokładne analizy potwierdziły, że Sfinks był w przeszłości wystawiony na działanie ulewnych opadów, które jednak spadały na Gizę jakieś 8 tys. lat temu, kiedy panował tam odmienny, przyjaźniejszy klimat, a Sahara była żyzną zieloną krainą. Tymczasem posąg oficjalnie powstał ok. XXVI w. p.n.e., gdy obszar ten był już suchy jak pieprz.

Schoch nie ugiął się pod presją akademii i ogłosił, że z jego badań wynika, iż monument z Gizy musi być o wiele starszy, niż oficjalnie się uznaje, i możliwe, że Egipcjanie odziedziczyli go po jakiejś wcześniejszej cywilizacji, a następnie zaadaptowali do swych wierzeń i tradycji. Brak proporcji sugeruje zaś, że jego obecny wygląd to efekt przeróbek i przekształcenia z pierwotnej formy, kiedy przedstawiał on lwa bądź lwicę – dodał uczony. Dyskutując nad tym zagadnieniem w Tajemnicy Wielkiego Sfinksa – kompendium wiedzy na jego temat – Bauval zwrócił uwagę na kolejną zagadkę, stwierdzając, że oblicze Sfinksa nie jest twarzą Egipcjanina, lecz nosi cechy negroidalne. Kto więc wzniósł słynny monument i dlaczego wybrał właśnie Gizę? To, co ustalili autorzy, dotarłszy do jego korzeni, czyni Sfinksa nie tylko bardziej tajemniczym, ale i ważniejszym pod względem naukowym oraz historycznym od samej Wielkiej Piramidy. Nie można bowiem wykluczyć, że jest on jednym z niewielu zachowanych reliktów po Matce Kultur – tajemniczej protocywilizacji unicestwionej w wyniku potężnego kataklizmu przed ok. 12 tys. lat.

Jej temat od dekad zgłębia współautor drugiej polecanej książki – Graham Hancock. W Strażniku Tajemnic wraz z Bauvalem przygląda się on zagadce Sfinksa od zupełnie innej strony, zwracając uwagę na zamysł kierujący twórcami kompleksu w Gizie. Posiłkując się symulacjami komputerowymi, autorzy udowadniają hipotezę, że tamtejsze budowle odzwierciedlają układ pasa Oriona sprzed 12,5 tys. lat. Dlaczego był on tak ważny, skoro w celu uhonorowania go rękoma tysięcy robotników obrobiono miliony ton kamienia? Bauval i Hancock sugerują, iż chodziło o upamiętnienie szczególnego okresu – tzw. Pierwszego Czasu (Zep Tepi), kiedy bogowie chadzali ręka w rękę ze śmiertelnikami. W pisanej potoczystym i przejrzystym językiem książce wysuwają oni również mocno kontrowersyjną, a dla egiptologów obrazoburczą hipotezę, że nie tylko Sfinks – strażnik sekretów Genesis, jak nazywa go Hancock, ale i piramidy są o millenia starsze niż twierdzi nauka.

Ze względu na wysoki poziom merytoryczny łamiący archeologiczne paradygmaty obie wspomniane pozycje powinny koniecznie znaleźć się w biblioteczce każdego miłośnika historii alternatywnej, który ceni sobie coś więcej aniżeli dänikenowska pogoń za sensacją. Rzucają one bowiem zupełnie nowe światło na starożytny Egipt i dzieje cywilizacji – światło rażące w oczy przedstawicieli nauki akademickiej.

Recenzja: Nieznany Świat 03/2018

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.