Dziesiąta planeta

DZIESIĄTA PLAN­ETA
Johannes von But­t­lar
Wydawnictwo AMBER, Warszawa 2018

Nasz stary, dobry zna­jomy, Johannes von But­t­lar – tu posłużmy się okład­kową notą o nim, zredagowaną przez wydawcę: jeden z najpoczyt­niejszych współczes­nych kon­trow­er­syjnych badaczy i pop­u­laryza­torów nauki, autor świa­towych best­sellerów tłu­mac­zonych na 30 języków i wydanych w ponad 26 mil­ionach egzem­plarzy („UFO z Roswell”), psy­cholog, filo­zof, astronom, fizyk i matem­atyk, członek Royal Astro­nom­i­cal Soci­ety – tym razem zajął się wątkiem dobrze znanym Czytel­nikom . Chodzi o hipote­ty­czne ciało kos­miczne o nazwie Fae­ton, które miało być dziesiątą plan­etą Układu Słonecznego usy­tuowaną w zamierzchłej przeszłości między Marsem a Jow­iszem, skąd przy­byli na Ziemię bogowie, tworząc pod­waliny tute­jszej cywilizacji.

O glo­bie tym jest mowa m.in. w źródłach Sumerów, których wiedza o Układzie Słonecznym w rzeczy samej zdu­miewa. Ale to nieje­dyny ślad przy­puszczal­nej zagłady potężnej i dys­ponu­jącej niegdyś osza­łami­a­jącą tech­niką cywiliza­cji, która została unices­t­wiona praw­dopodob­nie wskutek kon­fliktu jądrowego – przy­pom­ni­jmy po raz n-​ty w tym kon­tekś­cie pre­his­to­ryczne miasto Mohendżo Daro, zniszc­zone zapewne wybuchem ato­m­owym czy zawarte w świę­tych krę­gach opisy podróży kosmicznych.

Czy dziesiąta plan­eta fak­ty­cznie ist­ni­ała, a jeśli tak, co się z nią stało i czy rzeczy­wiś­cie tam powin­niśmy szukać naszych korzeni? Powraca sprawa wiman – pojazdów uży­wanych w lotach między­plan­e­tarnych, o jakich można przeczy­tać w tek­stach san­skryc­kich, przynoszą­cych niekiedy bardzo dokładne opisy tych aparatów. W tle: Annunaki, bóg Enki, Arka Noego, góra Ararat i, ma się rozu­mieć, potop, a wszys­tko to zostało opowiedziane przez But­t­lara we właś­ciwy mu sposób, to znaczy ze swadą i przy uży­ciu błyskotli­wego warsz­tatu pis­arskiego. Kole­jna mocna pozy­cja wydana przez AMBERA w ramach serii drążącej tajem­nice pre­his­torii i starożyt­ności, w której skrzy się od znakomi­tych nazwisk – od Ericha von Dänikena, Gra­hama Han­cocka, Roberta Bau­vala, poprzez Roberta Schocha i Michaela Baigenta, a na Franku Jose­phie oraz Rein­hardzie Habecku kończąc. Nietrudno też przewidzieć, że Dziesiąta plan­eta będzie cieszyła się zasłużonym powodze­niem czytel­niczym, a obję­cie jej patronatem medi­al­nym Niez­nanego Świata stanowi log­iczną kon­sek­wencję tego faktu.

Recen­zja: Niez­nany Świat 07/​2018

W sprzedaży




Newsletter

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.