Leksykon symboli

ImageLeksykon symboli.
Herder
doM wYdawniczy tCHu, Warszawa 2009

Powstałe w 1798 roku niemieckie wydawnictwo Herder już od wielu lat publikuje najwyższej jakości książki teologiczne, pedagogiczne oraz popularnonaukowe. Do takich pozycji należy też bez wątpienia Leksykon symboli, którego drugie wydanie po 20 latach trafiło właśnie na nasz rynek. Trzeba przy tym zaznaczyć, że zostało ono poprawione i zmienione, co widać choćby w zwiększonej objętości – zawartość merytoryczna tomu urosła o 250 haseł, opatrzonych niewielkimi, instruktywnymi rycinami.

Od czasu pierwszego wydania Leksykonu opublikowano w Polsce wiele różnych pozycji traktujących o symbolach, posługujących się odmiennymi w tym względzie perspektywami. Bowiem zagadnienie to można rozpatrywać z punktu widzenia filozofii, religii, psychologii, antropologii, sztuki, uwzględniając przy tym optykę odmiennych kręgów kulturowych.

Symbole spinają jak gdyby pojęcia i idee, które na pierwszy rzut oka niewiele mają ze sobą wspólnego. Badacze powiadają, że możemy przez nie, jak przez szeroko otwarte okna, zajrzeć  w meta-rzeczywistość.

Jak pisał Władysław Kopaliński: symbol od samego początku zawierał tak charakterystyczną dla siebie do dziś dwoistość, zasadę dzielenia i łączenia, rozstawania się i spotykania, zapominania i ponownego rozpoznawania. (…) wszystko, co symboliczne ma skłonność do wielowarstwowości, do stałości i zmienności. Do wyrażania dobra i zła, życia i śmierci, rozkwitu i więdnięcia, wznoszenia się i opadania, jest zarazem ezoteryczne i egzoteryczne, zasłania i odsłania.

Mając do dyspozycji tak niezwykłe narzędzie, powinniśmy wykorzystywać je przy badaniu rzeczywistości, wytyczaniu szlaków, podejmowaniu prób zgłębienia tego, co jawi się naszym oczom jako swoisty kalambur – szyfr ułożony przez Boga u zarania świata. Czy jednak tak się dzieje? Bynajmniej. Wygląda na to, że powoli (być może na własne życzenie) tracimy dostęp do symbolicznego języka poprzednich epok, niczym emigranci, którzy nie potrafią już wypowiedzieć się w mowie swoich ojców. Konsekwencje takiego stanu rzeczy mogą okazać się zgubne. Wiążą się one bowiem z wydziedziczeniem, z przerwaniem korzeni, które – choć niewidzialne – stale zaopatrują nas w esencję życia.

Mając to wszystko na uwadze, warto pochylić się nad Leksykonem symboli Herdera, tym bardziej, że polski edytor zaoferował nam (jak to ma w zwyczaju) estetycznie zaprojektowany i starannie opracowany wolumin, który z racji swych niewielkich rozmiarów może posłużyć za lekturę w dosłownym tego znaczeniu podręczną.

Recenzja: Nieznany Świat nr 4/2010

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.