W dziką stronę

W dziką stronę.
Łukasz Łuczaj
Krośnieńska Oficyna Wydawnicza, Krosno 2010

Doktor Łukasz Łuczaj jest biologiem ze specjalnością etnobotanika (dziedzina zajmująca się znaczeniem, wykorzystaniem i nazewnictwem roślin w tradycyjnych kulturach), łączącym akademicką działalność naukową z ekologiczną pasją i praktycznym wdrażaniem w życie posiadanej przez siebie wiedzy. Jej owocem są prace: Dzikie rośliny jadalne Polski (tytuł omawiany ongiś na łamach), a także kontrowersyjny Podręcznik robakożercy.

Obecnie do rąk czytelników trafia książka będąca zbiorem krótkich, pisanych przystępnym (naprawdę) dla każdego stylem, zwięzłymi zdaniami (jak twierdzi sam autor: na niskim cukrze) felietonów lub – jak kto woli – mikroesejów, które mimo pozornie zróżnicowanej tematyki spaja konkretna idea: rozważanie relacji człowieka z zewnętrzną i wewnętrzną (osobistą) naturą, czyli środowiskiem oraz własnym dziedzictwem ewolucyjnym. Zawarta jest w nich także sugestia, że okresowy powrót do dzikiego stylu życia, choć niemożliwy na masową skalę ani na stałe (zwłaszcza w naszych warunkach klimatycznych, tak odległych od okołorównikowej kolebki ludzkości), może mieć niewątpliwy walor poznawczy, czy nawet terapeutyczny.

Doświadczenie przyrodnika, jak i to wyniesione z warsztatów dzikiej kuchni oraz licznych podróży po świecie, które odbył autor, owocuje bardzo niekiedy oryginalnymi przemyśleniami.

Liczące nieco ponad 180 stron W dziką stronę jest rodzajem silva rerum, lekkim miszmaszem, który jednak daje do myślenia i czasami rozbawia, a momentami jedzie po bandzie (na przykład w sekwencjach Noc świętojańska lub Łowczy). Rozważania na tematy głębsze i szersze, jak teoria Pierwotnego Społeczeństwa Dobrobytu, zagadnienia ewolucji, paleodiety, matriarchat i patriarchat, przeplatają się z kwestiami bardziej przyziemnymi: adaptacją do zimna, zaletami i wadami nagości, doświadczeniami z budowy tipi i ziemianki, pytaniami, czy rzeczywiście dziki znaczy brudny, ale też opowieściami o wykorzystaniu popiołu, zjadaniu łożyska (!), doniosłej roli piersi czy Górach Dzika. Pojawiają się również wątki najbliższe tematyce : szamanizm, wywoływanie transu, rola roślin halucynogennych, nie mówiąc o doznanym przez autora sennym pożegnaniu ze słynnym antropologiem, profesorem Andrzejem Wiercińskim. To niejedyna tajemnicza historia, którą mógłbym opowiedzieć (…) to rzeczy normalne dla człowieka, który obronił się przed zupełnym skażeniem naszą plastikową kulturą  – pisze Łuczaj. Innymi słowy, czytelnik dostaje prawdziwie pikantną przekąskę po całym ciągu serwowanych przez różnych mistyków nieco mdłych dań w rodzaju prawdy o kosmicznym wymiarze naszej boskiej istoty.

Recenzja: Nieznany Świat 1/2012

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.