Identyfikowanie się z umysłem oznacza uwięzienie w czasie – przymus życia wyłącznie rozpamiętywaniem lub oczekiwaniem. Powoduje to niekończące się zaabsorbowanie przeszłością i przyszłością oraz niechęć do uszanowania i uznania chwili obecnej i pozwolenia na jej istnienie. Przymus ten powstaje, ponieważ przeszłość daje ci tożsamość, a przyszłość utrzymuje obietnicę zbawienia, jakiegokolwiek spełnienia. Obydwie są złudzeniami
Potęga teraźniejszości

Widząc, że jego słowa rezonują ze spotykanymi ludźmi, postanowił podzielić się nimi w szerszym kręgu słuchaczy. Ukończona w 1997 r. Potęga teraźniejszości w tymże roku została wydana (Namaste Publishing z Vancouver) w niewielkim nakładzie 3 tys. egzemplarzy. Początkowo dystrybucja książek szła opornie. Tolle sam dostarczał je do księgarń zajmujących się tematyką duchowości. Pomagali mu przyjaciele, których grono pozyskał podczas kilkuletniej działalności w Kanadzie. Dzięki ludziom niezwiązanym z branżą wydawniczą książka znalazła się na półkach kilkunastu księgarń w odległych miejscach, np. w Seattle, a nawet za oceanem, w Londynie
Sam Tolle podkreśla, że jako autor zamierzał jedynie podzielić się z ludźmi doświadczeniem. Przyznaje nawet, że przez jakiś czas zastanawiał się, czy w ogóle pisać tę książkę; nie był pewny, czy uda mu się przekazać główne założenie – wyrazić słowami to, co w pełni zrozumieć można jedynie poprzez doświadczenie. Nie myślał wtedy ani o sukcesie wydawniczym czy o zarobku. Zgodnie z tym, co napisał w Potędze teraźniejszości:
Nie przejmuj się więc owocami swoich działań, skup się tylko na działaniu. Owoc sam się pojawi. Jest to potężna praktyka duchowa. W Bhagawadgicie – która zawiera jedną z najstarszych i najpiękniejszych nauk duchowości, jakie w ogóle istnieją – brak przywiązania do owoców własnych działań nosi miano karma jogi. Określa się ją jako „drogę uświęconego działania”.
Zatrzymajmy się, aby lepiej się przyjrzeć przekazowi Tolle, w podstawowym założeniu bardzo podobnemu do poglądów głoszonych od wieków przez buddystów, szczególnie tych praktykujących zen. Nic dziwnego, że stali się oni pierwszą religijną wspólnotą, która nie tylko go zaakceptowała, ale od razu zrozumiała. Jednak treść powyższego cytatu jest przekazem nieobcym też hinduizmowi, a idąc dalej, filozofii stoickiej, muzułmańskim sufim czy chrześcijańskim mistykom. Jego głównym założeniem jest to, że człowiek, poprzez nieustanne przebywanie w iluzorycznej rzeczywistości projektowanej przez ego, oddzielił się od prawdy, którą dostrzec można jedynie w chwili obecnej, w teraźniejszości. Przeszłość i przyszłość to pozbawione realnej treści
przynęty służące do angażowania umysłu
w absurdalną walkę z samym sobą. Przy czym teraźniejszość jest przez Tolle rozumiana nie jako wykonywanie bieżących czynności, przy jednoczesnym komentarzu myśli, lecz jako stan bez myśli.
Gdy człowiek utożsamia się z umysłem, powstaje nieprzejrzysty ekran utkany z pojęć, etykietek, wyobrażeń, słów, osądów i definicji, który przeszkadza w tworzeniu jakichkolwiek autentycznych więzi. Odgradza Cię od Ciebie samego, wcina się między Ciebie a twoich bliźnich, między Ciebie a Przyrodę, między Ciebie a Boga.
W udzielanych wywiadach Tolle często podkreśla, że jego przekaz nie jest formą religii, a to, co proponuje, to jedynie praktyka, którą stosować mogą wszyscy, niezależnie od światopoglądu. Samo doświadczane w wyniku tejże praktyki zrozumienie prowadzi ludzi dalej, pozostając indywidualnym doświadczeniem każdego z nich. Tolle zauważa, że tym, co spaja wiele systemów religijnych, jest medytacja, oparta właśnie na kontemplacji obecnej chwili jako jedynej, w której możliwe jest ujrzenie ponadmaterialnej natury człowieka.
Dalsza treść jest płatna
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.



