Oprócz treści przekazywanych werbalnie czy telepatycznie, świadkowie spotkań z ufonautami są również poddawani oddziaływaniu rozmaitych symboli. Niekiedy są one zakamuflowane albo zakodowane w treści zdarzenia, które obserwują. Ale to nie jedyne wzbudzające kontrowersje wątki
Zpolskich bliskich spotkań z UFO warto zasygnalizować przypadek ze Szklarskiej Poręby z września 1981 r. Dwóm Wrocławianom w drodze powrotnej z wycieczki do Wodospadu Kamieńczyka zdarzyło się coś niezwykłego. Najpierw w pobliżu drogi dostrzegli trzymetrową białą postać kształtem przypominającą małpoluda, która wspinała się po stromej skale, a chwilę później, na przystanku, zauważyli kolejną, ubraną w szarozielony płaszcz, mierzącą około 2 m wzrostu. Miała ona skośne ciemnoczerwone oczy. Nagle weszli w dialog telepatyczny z tą istotą. Dało się usłyszeć jakby mruczenie i w tym samym momencie w ich głowach rozległ się głos zachęcający do zadawania pytań. Jeden ze świadków zapytał o przyszłość Polski i ludzkości. Istota odpowiedziała mu w myślach:
– Ziemia znajduje się teraz w przełomowej sytuacji. Ludzkości grożą rozmaite kataklizmy. Do Ziemi zacznie napływać zwiększona ilość energii słonecznej, co wywoła efekt cieplarniany. Płyty kontynentalne staną się bardziej plastyczne, co spowoduje dużą liczbę klęsk żywiołowych. Niestety ludzkość nie potrafi rozwiązywać swoich problemów i dlatego może być z nią krucho.
Gdy nadjechał autobus, przekaz się urwał. Na koniec świadek usłyszał: – Nie wsiadaj, chodź ze mną. Obaj mężczyźni, zamiast posłuchać zaproszenia, wskoczyli do autobusu, który natychmiast ruszył.
Kontakt telepatyczny wykazuje uderzające podobieństwo do działania odbiornika radiowego, w którym sygnał może nagle zaniknąć poza zasięgiem nadajnika. Analogiczny mechanizm obserwujemy podczas bliskich spotkań – wystarczy drobna, z pozoru nieistotna okoliczność, by zburzyć więź z obcą istotą, zmuszając ją do nagłej ucieczki albo UFO do natychmiastowego odlotu.

Hideichi Amano i jego córce przytrafiło się coś niewytłumaczalnego. W pobliżu miasta Sayama w Japonii 3 października 1978 r. wracali z odwiedzin u krewnego. Uwagę mężczyzny kierującego samochodem zwróciło uwagę padające z tyłu bardzo jasne światło. Gdy się odwrócił w jego stronę, zauważył, że córka nie siedzi obok niego na przednim siedzeniu, ale leży na tylnym, jest nieprzytomna i ma wokół ust białą pianę. Równocześnie dostrzegł jaskrawe pomarańczowe światło oświetlające jego brzuch. Promień przebijał się przez szybę auta, a po chwili obok drzwi po stronie kierowcy pojawił się humanoid o wyglądzie robota, trzymający w ustach przedmiot przypominający fajkę. W umyśle świadek usłyszał dźwięk, który brzmiał jak odtwarzana z dużą prędkością taśma magnetofonowa. Przerażony, próbował uciec autem, ale silnik nie chciał odpalić. Tymczasem w głowie wciąż słyszał dziwny komunikat, który stopniowo tracił na sile, a zarazem obraz humanoida rozmywał się. Po około czterech minutach dźwięk i postać całkiem znikły, a silnik, światła i radio samochodowe znów zaczęły działać. Japończyk natychmiast odjechał, jego córka odzyskała przytomność i poprosiła o szklankę wody.
Dalsza treść jest płatna
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.





