Tuż po śmierci Lenina, w Moskwie pojawiły się plotki, że nocami jeździ po ulicach tajemniczy samochód, którego pasażerowie polują na młodych ludzi. Porywają ich, a potem wysysają z nich krew, by ożywić niedawno zmarłego wodza rewolucji. Swoje demoniczne eksperymenty miano przeprowadzać w pałacyku przy ulicy Wielka Jakimanka, który do rewolucji październikowej był własnością kupca i przemysłowca Nikołaja Igumnowa…
Czy to kolejna miejska legenda o wampirach? Nie do końca. Jest w niej ziarno prawdy. W tym właśnie budynku w latach 20. XX w. ulokowano jedną z najbardziej tajemniczych radzieckich instytucji. Była to pierwsza w ZSRR placówka zajmująca się badaniem i przetaczaniem krwi. Kierował nią Aleksandr Bogdanow, wysoko postawiony działacz bolszewicki, lekarz, filozof oraz pisarz, który dzięki poparciu władz ZSRR próbował wcielić w życie swoje fantastyczne teorie na temat odwracania procesu starzenia za pomocą transfuzji krwi. Wierzył bowiem, że takie metody mogą zapewnić ludziom długie lata życia, a nawet nieśmiertelność.
Bolszewik idealny
Bogdanow nie było jego prawdziwym nazwiskiem. Naprawdę nazywał się Aleksander Aleksandrowicz Malinowski. Urodził się w 1873 r. w Sokółce na Podlasiu w ówczesnej guberni grodzieńskiej jako syn rosyjskiego nauczyciela fizyki. Ukończył gimnazjum w Tule. Studiował matematykę, fizykę i medycynę. Na początku swojej kariery zawodowej był lekarzem w szpitalu psychiatrycznym w Wołogdzie.
W młodości zainteresował się lewicowymi teoriami społecznymi. Został rewolucjonistą, za co go aresztowano i zesłano do Kaługi. Ożenił się tam z polską szlachcianką Natalią Bogdanowną Korsakówną. Wkrótce zaczął używać jej otczestwa jako pseudonimu literackiego oraz konspiracyjnego. Udało mu się uciec z zesłania do Paryża. Później przebywał na emigracji w Szwajcarii, gdzie związał się z marksistami przygotowującymi antycarski przewrót w Rosji. Był jednym z największych ideologów bolszewickich. Należał do ścisłego kierownictwa Centrum Bolszewickiego, które wydawało gazetę Proletariat i zbierało środki na działalność rosyjskich rewolucjonistów za granicą. Mimo to w 1909 r. Lenin wyrzucił go z partii, bo pokłócili się na temat materializmu.

Kiedy w 1913 r. w Rosji została ogłoszona amnestia z okazji 300-lecia panowania dynastii Romanowów, Bogdanow wrócił do kraju. W czasie I wojny światowej był lekarzem wojskowym na froncie. Stało się to punktem zwrotnym w jego życiu, wtedy bowiem osobiście przeprowadzał pierwsze transfuzje krwi, które ratowały życie rannym żołnierzom. Po rewolucji październikowej wykładał ekonomię polityczną w Moskwie. Został także głównym ideologiem organizacji Proletkult, której celem było wypracowanie nowej kultury proletariatu, opartej na skrajnej koncepcji kolektywizmu.
Utopijny komunizm na Marsie
Oprócz bolszewizmu, miał też obsesję na punkcie krwi. Uważał ją za cudowny płyn, który jest nosicielem informacji o danym człowieku. Twierdził, że starość to choroba i można ją leczyć za pomocą transfuzji. Wierzył, że krew ma związek z komunizmem. Jaki? Opisał to w wydanej w 1908 r. w Petersburgu utopijnej powieści fantastyczno–naukowej Czerwona gwiazda, w której wykorzystał motywy z dawnych słowiańskich legend o wampirach. Historie o żywych zmarłych wstających z grobów, by pić krew ludzi i w ten sposób przejmować ich życiodajną energię, znane były zarówno na dawnych polskich kresach wschodnich, jak i w głębi Rosji. Wampiryczne wątki obecne były od dawna w rosyjskiej literaturze. Pojawiały się także w chętnie czytanych w Rosji modnych powieściach zachodnioeuropejskich, jak np. Drakula Brama Stokera.
Bogdanów zainteresował się wampirami w sensie dosłownym i symbolicznym. Jego powieść opowiada o życiu na Marsie, gdzie panuje swego rodzaju wampiryczno-lewicowa rewolucja. Tytuł utworu jest dwuznaczny. Z jednej strony symbolizuje Marsa, powszechnie zwanego czerwoną planetą, ale z drugiej czerwień jest związana z lewicową ideologią.





