Empatia to jedno z najpiękniejszych, obok miłości, naszych doświadczeń. Wspaniały dar. Niestety współcześnie niedoceniany i zbyt rzadko wykorzystywany. Niektórzy identyfikują go ze współczuciem. Tak jednak nie jest. Współczujący wywyższa się bowiem nad tego, nad którym się użala. Empatia zaś to bycie na równi z innym człowiekiem, umiejętność wczucia się w jego sytuację, odbieranie jego stanów psychicznych, zrozumienie sposobu myślenia oraz gotowość do aktywnej pomocy
W zależności od formy tej identyfikacji z innymi doświadczamy trzech rodzajów tego daru, które mogą występować oddzielnie lub łącznie. Empatia emocjonalna to emocjonalne rozpoznanie oraz przeżywanie uczuć innych. Empatia poznawcza obejmuje intelektualne zrozumienie ich perspektywy i sposobu myślenia bez wyzwalania emocji. Wreszcie tzw. empatia współczująca oznacza aktywne działanie i pomoc na rzecz osoby potrzebującej wsparcia. To zatem doświadczenie okazuje się niezwykle istotne zarówno z punktu widzenia jednostek, jak też w aspekcie grupowym. Dlatego, po długiej dyskusji, właśnie empatię obraliśmy za hasło tegorocznej Wielkiej Medytacji NŚ. Do kwestii tej powracam w felietonie, uznając ją za nader istotną dla naszego właściwego funkcjonowania.
Współodczuwanie i rozumienie
Współodczuwanie oraz rozumienie emocji, których ktoś doświadcza, daje zdolność spojrzenia na konkretną sytuację z punktu widzenia danej osoby. Pozwala nam dostosować nasze reakcje i zachowania do jej emocji oraz potrzeb. Dzięki temu odzew z naszej strony staje się adekwatny, a reakcje i interakcje bardziej satysfakcjonująco zmierzają do konkretnych rozwiązań.
Empatia sprzyja również rozwojowi osobistemu. Pozwala bowiem lepiej rozpoznawać także własne emocje i uczucia. Daje lepszy ogląd naszych poglądów. Pomaga w uświadomieniu sobie błędów, a to z kolei ogranicza postawy agresywne. Nader istotne jest, że dar ten zapoczątkowuje porozumienie, nierzadko bez słów, stając się fundamentem budowania harmonijnych, trwałych relacji społecznych. W toku wymiany poglądów pozwala na zrozumienie naszego rozmówcy oraz lepszą komunikację z otoczeniem. Odwrotnie, brak empatii sprzyja obojętności, niesie trudności w rozwiązywaniu konfliktów, stawia na rozwiązania siłowe. W efekcie czego problem często narasta. Osoby pozbawione empatii to egocentrycy skoncentrowani na sobie, na własnym punkcie widzenia, niezdolne do rozumienia uczuć i potrzeb innych. Asertywność rozbudowują do egoizmu. To silne osobowości, agresywne, konfliktowe, narzucające swoją wolę i widzenie świata, nieznoszące sprzeciwu. Nie dopuszczają możliwości pomyłki lub błędu ze swojej strony.
Emocjonalna pępowina
Empatia wiąże się z dojrzałością emocjonalną. Naukowcy badający ludzki mózg uznali ją za naturalną cechę każdego człowieka, zdolność do tworzenia właściwych relacji w społeczeństwie.
Nasze predyspozycje biologiczne, psychologiczne i środowiskowe różnicują poziomy empatii. Dziedziczymy ją po przodkach lub jako wzorce otrzymujemy w dzieciństwie. Oznacza to np. wychowanie w poczuciu odpowiedzialności za innych, a także w świadomości konsekwencji naszych czynów. Cechy te nie są niestety oczywistością w młodszym pokoleniu. Czynnikiem kształtującym są też predyspozycje środowiskowe. Z badań wynika, że płeć nie ma wpływu na zdolność współodczuwania. Dar ten rozwija się już w dzieciństwie. Jednak badacze nie są zgodni w jakim wieku się on wykształca. Niektórzy uznają, że do 7. roku życia dzieci są egocentrykami. Wyniki innych badań wykazują zaś, iż już trzyletnie dzieci przejawiają zachowania empatyczne, potrafią rozpoznać oraz nazywać uczucia. Współodczuwanie okazują zarówno wobec ludzi, jak i zwierząt. Od samego początku bowiem matkę i dziecko łączy emocjonalna pępowina. To nieświadomy proces przepływu informacji między nimi. Jeśli w tym okresie dotkną kobietę traumy, maluch na zasadzie samoobrony może w sposób nieuświadomiony zbudować mur ochronny, który doraźnie broni go przed destrukcyjnym doznaniem związanym z matką, ale w dalszej perspektywie może zaburzyć wykształcenie się empatii.
Emocjonalność zwierząt
Uwrażliwione obcowanie z domowymi czworonogami również sprzyja rozwojowi empatii. Uczy odbierać ich emocje oraz potrzeby. Ale także odwrotnie, nasze koty i psy bezbłędnie rozpoznają stan emocjonalny związanych z nimi ludzi, ucząc nas wrażliwości, obdarzając przyjaźnią i miłością. Dzielą radość i pocieszają w smutku. Liżą łzy, przynoszą ulubioną zabawkę, aby poprawić nam nastrój.
Jak widać, dar empatii może ułatwiać nam funkcjonowanie w różnych sytuacjach oraz w wielu zawodach (np. służby medyczne, różnego rodzaju terapeuci, organizacje społeczne, nauczyciele, pedagodzy, negocjatorzy i wiele innych).
Dla mnie osobiście empatia bywa istotnym źródłem informacji w relacjach z ludźmi czy zwierzakami. Niekiedy staje się doświadczeniem mocno bolesnym. Staram się jednak panować nad tym cierpieniem i dyskomfortem, by nie stały się dla mnie destrukcyjne. Warto przy tym pamiętać, iż towarzyszką tego daru jest WYOBRAŹNIA, która pomaga to, co odbieramy, nazwać i dopowiedzieć. Zresztą jest ona znakomitym narzędziem we wszystkich sytuacjach anomalnych, gdy dla identyfikacji doświadczeń brak nam gotowych wzorców pojęciowych i musimy je dopiero wypracować.
Istoty empatyczne skuteczniej wspierają innych w trudnych chwilach dzięki znakomitemu wczuciu się w ich sytuację i psychikę. Tymczasem współczujące – jedynie użalają się nad nimi.
Empatia najczęściej jest konstruktywna i wspierająca. Szczególnie silna może przynosić nam ból, gdy widzimy cierpienie drugiego człowieka. W szczególnych przypadkach może być jednak destrukcyjna. Będzie miało to miejsce, gdy osoba o wysokiej empatii stawia dobro innych ponad własne. Wówczas w wyniku nadmiernego współodczuwania poświęcamy się dla innych, przyjmujemy ich problemy oraz cierpienia na siebie, co niesie nieprzyjemne dla nas skutki (rozżalenie, ból, wyrzuty sumienia, że zapomnieliśmy o sobie). W tym wypadku najlepiej zatem zachować złoty środek, aby to, co robimy z myślą o ludziach lub stworzeniach stało się dla nas cennym wspierającym doświadczeniem duchowym, wzbogacającym nasze człowieczeństwo.
Współodczuwająca solidarność
Niegdyś wydawało mi się, że Czytelnicy NŚ, zgodnie z myślą przewodnią naszego miesięcznika to osoby, które myślą, czują i widzą więcej, dla których empatia jest oczywistym darem. Okazuje się jednak, że dotyczy wielu, ale nie jest powszechna. Jesienią ub.r. jako redakcja poparliśmy zrzutkę na Facebooku, wspierająca w trudnej sytuacji naszego współpracownika. Byliśmy przekonani, że wielu z Państwa, dzięki empatii właśnie, jest w stanie wspomóc go choćby niewielką kwotą. Ot, taka współodczuwająca solidarność i zasada naczyń połączonych, nawet kosztem niezjedzonej kolacji – w myśl powiedzenia: dziś ja tobie pomogę, kiedyś ty mnie. Tak jednak nie stało się, co trudno zrozumieć.
Co zatem przyniesie nam najbliższa Wielka Medytacja NŚ, skoro mamy właśnie doświadczyć EMPATII? Czy będzie to jedynie wewnętrzne uwrażliwienie przepracowane w świecie mentalno-duchowym? Czy jednak doświadczenie to przeniesiemy również do widzialnego świata codzienności? Wydobywając tkwiące w głębinach świadomości idee i emocje, nadając im kształt i moc istnienia? Wreszcie czy proces ten zaistnieje tylko w skali indywidualnej, czy też obserwując się wzajemnie i pociągając innych za sobą sprawimy, iż działanie to zaistnieje w bardziej globalnej skali.
Zdolność do rozpoznawania myśli lub uczuć innych oraz reagowania na nie odpowiednią emocją zależy od działania obwodu empatii znajdującego się w mózgu człowieka. To 10 wzajemnie połączonych obszarów, co potwierdzono badaniami za pomocą czynnościowego rezonansu magnetycznego.





