Kochani!
Niestety moja choroba przedłużyła się. Dlatego ponownie Wszystkie Dobre Dusze i Gorące Serca proszę o wsparcie. Tym razem na moją ścieżkę zapraszam koleżankę Małgorzatę Azembską.Anna Ostrzycka-Rymuszko
Czy jesteśmy tolerancyjnym narodem? No cóż, w powszechnej opinii – nie. Ale naród to nie monolit. Każdy powinien sięgnąć do własnej głowy oraz serca i zastanowić się nad sobą i granicami własnej tolerancji. Czy one w ogóle powinny istnieć, te granice? No cóż… zapewne tak, ale…. Ustalając je, należy kierować się tym wszystkim, co składa się na człowieczeństwo
Strach przed… Właśnie… Przed czym?
Jednego nie należy tolerować na pewno – zła! A jest ono tym, co krzywdzi innych, co innym zagraża, zniewala ich, sprawia im ból. Nie tylko ludziom – każdemu stworzeniu, każdej roślinie, naszej Matce Ziemi. Z drugiej strony – jeśli dziecko, podążając własną drogą, sprzeciwia się rodzicom, ich wyobrażeniu o jego karierze, przyszłości czy sposobie życia, niewątpliwie zadaje im cierpienie. Tyle że tak naprawdę, to oni sami sobie ten ból fundują, właśnie przez brak tolerancji. Nikt nie musi być lekarzem, gdy chce spełniać się jako artysta, ani księgowym, pragnąc podróżować czy kończyć wyższej uczelni, jeśli lubi ludziom strzyc włosy. Każdy przecież dąży do szczęścia – to jego niezbywalne prawo. Prawda jest taka, że żaden człowiek nie jest niczyją własnością. Nawet rodzic to opiekun, a nie właściciel córki czy syna. W moim przekonaniu nie jesteśmy też panami zwierząt, które posiadamy. Szybko się tego dowiadują szczęśliwi posiadacze kotów. Te od początku uczą szacunku dla siebie, stawiając jasne granice.
Wielu z kolei ludzi boi się tolerancji, bo kojarzy im się z przyzwoleniem na coś, co im się nie podoba, chociaż obiektywnie nie wyrządza to nikomu krzywdy? Tymczasem nie oznacza ona – mam akceptować czyjeś życie, sposób, w jaki ten ktoś funkcjonuje, przyjmując jego zasady i sposób bycia za swoje, chociaż mi się to w ogóle nie podoba. Wystarczy pozwolić komuś innemu żyć, jak on lubi, bez pouczania, sekowania, dokuczania, złośliwych uwag. A samemu podążać własną drogą, ku dobru swojemu i otoczenia.
Rozgrywani przez innych
Potępia się często tzw. kiboli, ich niezdrowe, fanatyczne przywiązanie do drużyn, ustawki, skrajną nienawiść, jaką zwolennicy jednego czy drugiego zespołu pałają wzajemnie do siebie. Wydaje się to absurdalne. A ja mam wrażenie, że Polacy mają w ogóle skłonność do fanatycznych zachowań. A fanatyzm wyklucza tolerancję i już! Nie ma jej, bowiem tam, gdzie jest moja jedyna prawda, moja jedyna racja, bowiem to ja jestem mądrzejszy, lepszy, bardziej świadomy. Ja, ja, ja! Wybujale ego czy odreagowywanie kompleksów albo frustracji? – rzecz dla psychologa. I mamy istną rzeź w mediach społecznościowych, gdzie trwa polsko-polska wojenka między zwolennikami danych partii, a raczej polityków traktowanych jak nieomylni święci, między wierzącymi i ateistami, tymi pro i tymi anty. Zerwane więzi rodzinne, świąteczne kolacje, z których ktoś wychodzi, trzaskając drzwiami, wzajemne milczenie dawniejszych najlepszych przyjaciół. Divide et impera – maksyma znana od starożytności, bo skłóconymi grupami ludzi prościej jest rządzić, łatwiej nimi manipulować, przeprowadzając, co się chce i jak się chce. Niby prawda jest jedna, ale… Często leży po środku. Tyle, że fanatycy tego nie widzą.
Przecież, racjonalnie myśląc, różnimy się, pozwólmy więc innym mieć odmienne zdanie. Życie szybko przemija, a żaden przywódca polityczny, duchowy, czy filozof nie ma monopolu na prawdę. Może Bóg jedynie, jeśli ktoś w Niego wierzy, czy Istoty z innych duchowych wymiarów, bliskie Czytelnikom NŚ.
Tolerancja nasza codzienna
Bezsprzecznie istnieją zasady społeczne, obyczaje, które rodzą oczekiwania wobec bliskich, sąsiadów czy nawet przechodniów na ulicy, że będą zachowywać się tak, a nie inaczej. Część popartych Kodeksem wykroczeń. Nikt np. bezkarnie nie biega nago po mieście, nawet jeśli wierzy w naturalne piękno ludzkiego ciała. Choćby dlatego, że wciąż jest to uznawane za zachowanie nieobyczajne i grozi za to grzywna. Czy urządzający sobie jogging w stroju Adama kogoś krzywdzi? Trudno powiedzieć, na pewno wielu by to zniesmaczyło, chociaż kryteria oceny się ciągle zmieniają, wrażliwość też. Całkiem niedawno przecież niedopuszczalne było zamieszczanie w prasie wizerunków zabitego lub skatowanego człowieka (zakaz publikacji takich fotografii w Polsce obowiązywał do 11.04.1990 r.), obecnie reportaże z wojen pokazują stosy martwych ciał. Jeszcze w połowie poprzedniego wieku omdleniem dużej części publiki zakończyłaby się projekcja krwawego filmu, w którym widać ze szczegółami, jak psychopata poddaje ofiarę wyrafinowanym torturom. Ba, do 1968 r. pocałunek w hollywoodzkim filmie nie mógł trwać dłużej niż 3 sekundy, a aktorzy musieli mieć zamknięte usta. Dziś oglądamy na ekranach śmiałe sceny seksu, czasem nie odbiegające daleko od tzw. soft porno i mało kogo to szokuje. W teatrach coraz częściej pojawiają się aktorzy występujący nago.
Czy to dobrze, czy źle? Długo by dyskutować, a świat i tak idzie do przodu, nie oglądając się zbyt mocno za siebie. Czy zmierza we właściwym kierunku? Każdy z nas ma zapewne własne indywidualne przemyślenia na ten temat. Wielu robi wszystko, by nadążać za zmianami, inni wolą okopać się na dawnych znanych, a więc bezpiecznych pozycjach. Dzielimy się na rewolucjonistów i tradycjonalistów, i pewnie jakichś pośrednich. Rzecz w tym, żeby jedni drugim pozwolili żyć, jak chcą. Zachowując oczywiście zasadę niekrzywdzenia oraz tę, która mówi – Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.
Wiele dyskutuje się o homofobii, ksenofobii, rasizmie itp. Ale w naszym starzejącym się społeczeństwie występuje inny problem – ageizm. Traktowanie osób starszych a priori jak, delikatnie mówiąc, głupszych od młodszej części społeczeństwa, mniej sprawnych intelektualnie, oraz narzucanie sposobu zachowywania, spędzania czasu, ubierania się, czesania czy malowania, to rzecz co najmniej smutna. Wielu seniorów boi się opinii otoczenia, bardziej konserwatywni się z nią zgadzają, natomiast ci niepokorni, a jeszcze mający odwagę pokazywać się w Internecie padają ofiarą tzw. hejtu. Babcia czy dziadek powinni się według krytykujących, wnukami zajmować, a nie tańczyć w sukience odsłaniającej nogi czy jeździć na rolkach w kanarkowo żółtych szortach.
Czy to, co robią, kogoś krzywdzi? Oczywiście, że nie. Więc czemu ta krytyka? Skąd ta nietolerancja?
Niezbędna empatia
Empatia to kuzynka tolerancji. Bo żeby pogodzić się z faktem, iż ktoś żyje zupełnie inaczej niż my, ma inne priorytety, gustuje w innych potrawach, kolorach czy ubiorach, ma odmienne poczucie humoru, planuje swoją przyszłość w dziwaczny dla nas sposób, musimy albo mechanicznie przyjąć fakt, że ma do tego prawo, albo kierować się empatią. Tak jak potrzebna jest ona, by tolerować fakt, że czyjeś autystyczne dziecko krzyczy na całe gardło w sklepie, samotny emeryt wdaje się w przydługą rozmowę z kasjerką, ktoś ma dziesięcioro dzieci, a inny ich mieć nie chce wcale. Tymczasem jako społeczeństwo bardzo jesteśmy skłonni oceniać, wywyższać się, pouczać, krytykować, narzucać swoje przekonania. Cioć i wujków dobra rada też nie brakuje. A gdyby tak ochłonąć, spojrzeć z dystansem, spróbować zobaczyć sprawy z drugiej strony, zachwycić się różnorodnością swata? Jakie to dobre byłoby dla naszego własnego duchowego rozwoju. Przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest.
Świat jest barwniejszy niż sądzimy
Faktem jest, że przez wieki trochę się nauczyliśmy. Uwrażliwiliśmy się na odmienność. Przyjmujemy, iż czarnoskóry nie jest mniej wartościowym człowiekiem niż biały, i że chociaż ludzie nie rodzą się z identycznym potencjałem, mają równe prawo do godnego życia. Oczywiście w praktyce bywa różnie.
Powinniśmy sobie jeszcze uświadomić, iż to, co właściwie lub niewłaściwe, moralne i niemoralne, nie jest wcale oczywiste. Zwłaszcza że wciąż mamy pewną skłonność do patrzenia na świat europocentrycznie. Tymczasem ludzie na naszym globie żyją lub żyli czasem zupełnie inaczej niż my z kręgu cywilizacji zachodniej. W tradycyjnej kulturze Inuitów (Eskimosów) istniał np. zwyczaj dzielenia się żoną z gośćmi. Szokujący zachodnich podróżników, ale wynikający z poczucia obowiązku duchowego i społecznego. Z kolei kobiety z ludu Wodaabe w Nigrze cieszą się dużą swobodą seksualną, mogą mieć wielu partnerów przed ślubem, a także po nim. I jest to tam jak najbardziej pożądane i moralne. Przykłady można mnożyć.
Bardziej tolerancyjni?
Zakłada się, iż osoby zafascynowane Nieznanym zazwyczaj mają otwarte umysły, wszak gotowe są przyjąć fakt, że rzeczywistość jest szersza niż to, co postrzegamy zmysłami. Interesując się obszarami wykraczającymi poza konwencjonalną wiedzę i naukę, muszą być więc bardziej tolerancyjne. Wymaga to bowiem szacunku dla innych przekonań oraz przyznania ludziom prawa do subiektywnych doświadczeń mistycznych, Chcemy wierzyć, że Czytelnicy NŚ tacy właśnie są. Zwłaszcza, że w ezoteryce tolerancja jest postrzegana jako fundamentalna zasada duchowa, przypominająca, że wszystkie istoty są połączone. Szacunek dla inności jest wyrazem zrozumienia, że każdy z nas znajduje się na własnym etapie rozwoju.
A więc przede wszystkim nie krzywdźmy. Także siebie samych. A poza tym żyjmy jak chcemy i dajmy żyć innym!





