
Tak naprawdę to jeszcze więcej niż bis. Nie przyznałem się, pisząc poprzedni felieton, że temat ten nurtował mnie od wielu lat
Kończąc ubiegłomiesięczny tekst, najpierw nadałem mu tytuł Ludzie stamtąd. Brzmiał jednak znajomo, zajrzałem więc do archiwum… I co? Ano pod datą: luty 2004 zapisany widniał dokładnie ten sam tytuł. Zaś treść pod nim zawarta dotyczyła identycznego tematu. Musiałem więc go zmienić.
Nie minęło czasu mało-wiele, no, miesiąc dokładnie, i po raz kolejny do tematu należało wrócić. Wszystko dzieje się tak szybko. Informacja goni informację, źródeł przekazu od cholery, bity w zmasowanym ataku, głowa za mała, żeby to wszystko, nie mówię już, przerobić, ale choćby przyjąć na klatę. Przyszłe pokolenia, jak chcą futurolodzy, będą miały wielki łeb, chuderlawe ciałko oraz kończyny bez małych palców.
Tempus fugit, jak pisałem w styczniu, i nic się do tej pory nie zmieniło. Nie nadążamy, a przynajmniej ja, stary, wysiadujący Byk. Ludzie się spieszą, w eterze gonitwa myśli, młode dziewczyny mówią tak szybko, że choćbym nawet chciał którąś poderwać na prezencję czy intelekt, to nim zdążę się odezwać – ona mówi już o czymś innym.
Ludzkość jest przebodźcowana, i to w każdej dziedzinie. Jak umysł z poprzedniego wieku może zajumać tempo wieku XXI, który zasuwa w siedmiomilowych butach, kiedy ty, człowieku, nosisz ledwie obuwie numer 45?
W tym galopującym czasie wydarza się już wszystko. Siedzę więc z wędką nad wielką rzeką słów i staram się coś wyłowić. Nie biorę siecią – nie ogarnę. Więc łapię pojedynczo – na temat.
I stąd ten bis.
Bo wyłowiło mi się coś znowu, podczas gdy poprzedni felieton dawno już leży w zszywce u Czytelników. Wszak oczywiste jest, że nikt nie wyrzuca go po przeczytaniu na makulaturę. Czyż nie?
Jurij Knorozow, urodzony na terenie Ukrainy historyk i epigraf, absolwent Uniwersytetu Moskiewskiego, jak donoszą (sprawa nie najnowsza, sprzed kilkudziesięciu lat, ale o fakt chodzi, nie o jego aktualność) odszyfrował pismo Majów, która to sztuka nikomu się dotąd nie udawała. Facet w życiu nie był w Ameryce Południowej, jedynie na podstawie materiałów publikowanych w rozmaitych źródłach, własnej dedukcji oraz lingwistycznej genialności, doszedł do wniosku, że pismo tego ludu nie było ani czysto ideograficzne, ani alfabetyczne, tylko sylabiczne. Poszczególne znaki są sylabami. Podważył tym sposobem istniejące teorie, czego oczywiście konkurenci nie mogli mu darować. Przez wiele lat był ignorowany przez świat nauki. W końcu jednak świat ten musiał się ugiąć przed słuszną interpretacją.
Interesującą dla nas anegdotyczną ciekawostką – i co nadzwyczajne oraz pozwalające snuć rozmaite pozaziemskie przypuszczenia – był fakt, iż uczony za współtwórczynię naukowych dokonań uznawał swoją syjamską kotkę Asję. Gdy w publikacjach Knorozowa usuwano imię zwierzaka, uczony gwałtownie protestował, grożąc zakazem druku. Życzył sobie również, aby w pismach ukazywały się jedynie te jego fotografie, na których była także Asja, a kiedy ją wycinano z kadrów szczerze się oburzał.
Drugi przykład na bis jest całkiem współczesny. Potwierdza fakt, zdumiewających zdolności pojedynczych osobników homo sapiens, włamujących się swoim umysłem poza ramy, jakie ludziom przypisano.
Była szesnastolatką, kiedy zdobyła licencję pilota na zbudowanym dwa lata wcześniej przez siebie jednosilnikowym samolocie. Potem studiowała na MIT (Massachusetts Institute of Technology), zyskując opinię wybitnej studentki, choć mającej w nosie wszelkie akademickie schematy oraz pogoń za tytułami. Przedkładała nad to sam proces dociekania i naukowego spojrzenia na świat. Zajmowała się problemami, nad którymi ślęczeli najwybitniejsi geniusze nauki. Porównywano ją do Alberta Einsteina, Dziś pracuje nad możliwością kodowania Wszechświata w formie holograficznej, aby lepiej go zrozumieć. Najwybitniejsi współcześni naukowcy (m.in. Stephen Hawking i Andrew Strominger) cytowali i komentowali jej prace, zwłaszcza gdy poruszała się w obszarze czarnych dziur, uznając, iż zawierają one więcej informacji, niż dotąd sądzono. To jeden z największych nierozgryzionych problemów fizyki teoretycznej – paradoksu informacyjnego czarnych dziur. Trzydziestotrzyletnia dziś Sabrina Gonzalez Pasterski – bo to o niej mowa – jest bezsprzecznie numerem jeden współczesnej fizyki teoretycznej. Zdjęcie młodej, ładnej, śniadej szatynki o pociągłej twarzy i piekielnie wyrazistych oczach budzi skojarzenie z Ludźmi Stamtąd. Ale może to tylko ja tak myślę.





