Cztery lata krwawych zmagań wojennych były koszmarem, który przerósł wszelkie wyobrażenia. Po raz pierwszy masowo wykorzystano karabiny maszynowe, ciężką artylerię, okręty podwodne, gaz bojowy oraz szerzej samoloty, później też czołgi. Nikt się nie spodziewał, że konflikt zbierze tak śmiertelne żniwo. Szacuje się, że w I wojnie światowej zginęło lub zmarło od ran ponad 10 mln żołnierzy. Ponadto wyczerpaną głodem populację świata dotknęła pandemia grypy hiszpanki, która pochłonęła (wg różnych szacunków) od 21–25 mln do 50–100 mln. Ta pierwsza w dziejach nowoczesna wojna przemysłowa obfitowała w relacje o charakterze paranormalnym. Był to bowiem zarazem czas odrodzenia spirytyzmu, który szczyt popularności osiągnął w okresie międzywojennym
Straszliwe było to rozryte pole walki. Wśród żywych obrońców leżeli martwi (…) spostrzegliśmy, że leżeli nad sobą warstwami. Ogień huraganowy kosił jedna po drugiej kompanie stłoczone i trwające na stanowisku, następnie masy ziemi wyrzucane w powietrze zasypywały zwłoki, a oddziały luzujące przybywały na miejsce, gdzie byli polegli. Jar i obszar z tyłu pokryty był Niemcami, teren z przodu Anglikami. Z nasypów sterczały ręce, nogi i głowy, a przed naszymi dziurami leżały pourywane członki i trupy – tak bitwę nad Sommą (1916), jedną z największych podczas I wojny światowej (1914−1918), opisywał niemiecki żołnierz Ernst Jünger.
Złe przeczucia
Pierwszej wojnie światowej od początku towarzyszyły opowieści o zjawiskach parapsychicznych. Ludzie doświadczali wizji, proroctw. Nawet decydenci polityczni mieli przeczucia zapowiadające nadciągającą katastrofę.
Bezpośrednią przyczyną Wielkiej Wojny był zamach w Sarajewie 28 czerwca 1914 r. na następcę tronu Austro-Węgier arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, którego zastrzelił serbski nacjonalista Gavrilo Princip. Austro-Węgry wypowiedziały wówczas wojnę Serbii, uruchamiając lawinę działań wojennych. Czy tego można by uniknąć, gdyby arcyksiążę zrezygnował z podróży do Sarajewa? W cesarskiej rezydencji w Bad Ischl mówiono bowiem, że sędziwemu cesarzowi Franciszkowi Józefowi przyśniła się babka, co zawsze zwiastowało nieszczęścia w rodzinie Habsburgów.
Sam wyjazd Franciszka Ferdynanda również rozpoczął się pechowo. W Beneszowie dworska salonka popsuła się, zmuszając arcyksięcia do podróży koleją – wagonem pierwszej klasy przez Pragę. Co więcej, tuż przed wejściem do pociągu przypomniał sobie o upolowanym białym koziołku – zwierzęciu, które według myśliwych zwiastuje śmierć w ciągu roku temu, kto je zastrzelił. Także ten przesąd następcy tronu Austro-Węgier, którego (według biografów) pasja łowiecka graniczyła z nałogiem, nie dał do myślenia.
Duchowe wizje na froncie
Gdy na dobre rozgorzały walki, wielu żołnierzy twierdziło, że czują obecność poległych towarzyszy lub miewają wizje istot duchowych. Popularnością cieszyła się legenda o aniołach z Mons, której źródłem było cudowne wydarzenie, do którego ponoć doszło w sierpniu 1914 r. podczas bitwy pod tym miastem w Belgii. Brytyjscy żołnierze, wycofując się przed przeważającymi siłami niemieckimi, zostali cudownie ocaleni przez anioły, które pojawiły się na polu bitwy i powstrzymały niemieckie natarcie. W rzeczywistości historię tę wymyślił walijski pisarz Arthur Machen. Wielu jednak w nią uwierzyło.
Żołnierze spisywali relacje dotyczące osobistych wizji i spotkań z duchami. Znaczącym przykładem są zapiski pod tytułem And We Go On kanadyjskiego szeregowego Willa R. Birda, ogłoszone w 1930 r. Bird opisywał w nich zdarzenie z udziałem swojego zmarłego brata Steve’a, który zginął już na początku wojny, ale po pewnym czasie ukazał się Willowi na froncie jako duch, by uratować go przed niebezpieczeństwem.
Dalsza treść jest płatna
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.





