Nieznany Świat
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki

Brak produktów w koszyku.

  • Zaloguj
  • Rejestracja
  • Start
  • W numerze
  • E‑wydanie
  • Artykuły
    • Astrologia
    • Felietony
    • Historia
    • Natura
    • Nauka & Kosmos
    • Newsy
    • PROMOCJA
    • Rozwój duchowy
    • Teorie spiskowe
    • UFO & ET
    • Wywiady
    • Zdrowie
    • Zjawiska PSI
    • Życie po życiu
    • Inne
  • Czytaj NŚ
    • Jak czytać NŚ?
    • O nas
    • Nasi autorzy
    • Kontakt
  • Społeczność
    • Okiem Anny
    • Spotkania NŚ
    • Nagrody NŚ
    • APELE!
    • Bracia Mniejsi
    • Galeria portretów NŚ
    • IN MEMORIAM
  • Polecamy
    • Filmoteka NŚ
    • Lektury NŚ
    • Magiczne podróże
    • Patronaty NŚ
  • Podcasty
    • Dotknięcie Nieznanego (podcast)
    • Lektury NŚ (podcast)
    • Podcasty NŚ (ilustrowane)
  • Video
  • Sklep KGNŚ
  • Kontakt
SUBSKRYPCJA
Nieznany Świat
  • Start
  • W numerze
  • E‑wydanie
  • Artykuły
    • Astrologia
    • Felietony
    • Historia
    • Natura
    • Nauka & Kosmos
    • Newsy
    • PROMOCJA
    • Rozwój duchowy
    • Teorie spiskowe
    • UFO & ET
    • Wywiady
    • Zdrowie
    • Zjawiska PSI
    • Życie po życiu
    • Inne
  • Czytaj NŚ
    • Jak czytać NŚ?
    • O nas
    • Nasi autorzy
    • Kontakt
  • Społeczność
    • Okiem Anny
    • Spotkania NŚ
    • Nagrody NŚ
    • APELE!
    • Bracia Mniejsi
    • Galeria portretów NŚ
    • IN MEMORIAM
  • Polecamy
    • Filmoteka NŚ
    • Lektury NŚ
    • Magiczne podróże
    • Patronaty NŚ
  • Podcasty
    • Dotknięcie Nieznanego (podcast)
    • Lektury NŚ (podcast)
    • Podcasty NŚ (ilustrowane)
  • Video
  • Sklep KGNŚ
  • Kontakt
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
Nieznany Świat
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
Start Artykuły Wywiady

Roman Nacht: Pij wodę z własnego źródła

Filary NŚ - NŚ 03/2023

Autor: Dorota Czerwińska
20 lutego 2023
Przeczytasz w 22 min.
0 0
0
Roman Nacht - NŚ 03/2023

Roman Nacht

Pierwszy polski holopata, myśliciel, psychoterapeuta, pisarz. Uczeń austriackiego lekarza Christiana Steinera – ojca nowej gałęzi medycyny holistycznej. Obszary jego zainteresowań to psychologia praktyczna i ezoteryczna, rozwój duchowy, zjawiska parapsychiczne, UFO i trening autogenny. W 1964 r. wyemigrował do Izraela, skąd udał się w dalszą drogę poszukując własnego przeznaczenia
Na czym polega holopatia?

– Mówi­my tu o medy­cy­nie ener­ge­tycz­nej, a zara­zem infor­ma­cyj­nej. Cho­dzi o akty­wo­wa­nie i pobu­dza­nie swo­bod­ne­go prze­pły­wu uzdra­wia­ją­cej ener­gii z nasze­go wnę­trza. W Biblii zosta­ło to nazwa­ne piciem wody z wła­sne­go źró­dła. Mamy dbać o to, żeby z cen­trum naszej duszy wypły­nę­ła zdro­wa ener­gia. Gdy np. coś mnie boli, strzy­ka czy łamie w krę­go­słu­pie, wcho­dzę świa­do­mo­ścią w odpo­wied­nią cza­krę, otwie­ram ją, pro­sząc, żeby ener­gia popły­nę­ła w kie­run­ku osła­bio­ne­go miej­sca i przy­wró­ci­ła w nim równowagę.

Czym ta dziedzina uzdrawiania różni się od homeopatii?

– Medy­cy­na holo­pa­tycz­na jest home­opa­tią zapi­sa­ną cyfro­wo. Zamiast prze­pi­sy­wać eks­trak­ty albo glo­bul­ki pod język, wysy­łam do mózgu i cia­ła za pomo­cą apli­ka­to­rów magne­tycz­nych odpo­wied­nie informacje.

PRZECZYTAJ TAKŻE

Fot. joshuacutchin.com, warppppp5, Pixabay.com

UFO parapsychiczne: wywiad z Joshuą Cutchinem

Graf. Your_Music_666, Pixabay.com

Co zaoferuje nam Merkury?

Korzystasz z tej metody osobiście?

– Jak czy­tam książ­kę, mogę oprzeć się o matę, włą­czyć apli­ka­tor i w tym cza­sie leci pro­gram. Nie cho­dzę nato­miast do leka­rzy medy­cy­ny kon­wen­cjo­nal­nej, bo nie choruję.

Przed holopatią zajmowałeś się psychoterapią.

– Tak, w Niem­czech, Austrii i Ame­ry­ce, aż do 1996 r. Słu­cha­jąc klien­tów, czu­łem, co oni czu­ją. Dziś nazwał­bym to instynk­tow­ną psy­cho­te­ra­pią. W więk­szo­ści wypad­ków zga­dza­li się z moimi pora­da­mi, ale były też wyjąt­ki, któ­re się na mnie obra­ża­ły. Jed­nak po pew­nym cza­sie ci ludzie wra­ca­li i przy­zna­wa­li mi rację. W pew­nym momen­cie uzna­łem, że psy­cho­te­ra­pia to nie jest moja dro­ga. Po latach doświad­czeń zro­zu­mia­łem, że wszyst­ko zaczy­na się w mózgu, któ­ry jest pro­gra­mo­wa­ny przez użyt­kow­ni­ka. Kie­dy nasze ja, czy­li dusza, wcho­dzi do cia­ła, kon­tro­lu­je mózg poprzez przysadkę.

Spędziłeś łącznie 34 lata poza krajem.

– Wyje­cha­łem w 1964 r., bo Urząd Skar­bo­wy nie dawał moje­mu ojcu żyć. Był leka­rzem-bak­te­rio­lo­giem i nie chciał zapi­sać się do par­tii. Trze­ba było pod­jąć trud­ną decy­zję: zostać w Pol­sce i zająć się byle czym, albo wyje­chać za gra­ni­cę. Z bólem ser­ca wybrał dru­gą dro­gę i wyje­cha­li­śmy do Izra­ela. Już bez oby­wa­tel­stwa pol­skie­go a jesz­cze bez izra­el­skie­go. Jak przy­pły­nę­li­śmy z Genui do Haj­fy, na pokład weszli jacyś smut­ni pano­wie i na dzień dobry kaza­no nam pod­pi­sać doku­men­ty w obcym dla nas języ­ku, któ­re oka­za­ły się wnio­skiem o przy­zna­nie nam nowe­go obywatelstwa.

W Izraelu zacząłeś interesować się duchowością?

– Nie. Wte­dy jesz­cze nie wie­dzia­łem, że taki ter­min ist­nie­je. Mój ojciec pra­co­wał jako lekarz na pusty­ni, a ja mia­łem 18 lat i cią­gle byłem tym Roma­nem, któ­ry tań­czył rock and rol­la i za co dosta­wał w Pol­sce nagro­dy. Chcia­łem wró­cić do Kato­wic, bo w Izra­elu było mi za gorą­co i nie odpo­wia­da­ły mi zapa­chy na uli­cach (np. sma­żo­ne­go fala­fe­la). Jedy­ne, co mi się podo­ba­ło, to mro­żo­ne arbu­zy na sztan­gach lodu. Nie­ste­ty moje pla­ny były w tam­tym cza­sie nie­moż­li­we do zrealizowania.

Z czego żyłeś?

– Sprze­da­wa­łem i kupo­wa­łem róż­ne rze­czy, np. w Tel Awi­wie uma­wia­łem się z mary­na­rza­mi na zaopa­trze­nie pol­skich deli­ka­te­sów (któ­re pro­wa­dził mój zna­jo­my) w takie pro­duk­ty, jak np. Żubrów­ka, sucha kieł­ba­sa, szyn­ka w pusz­ce. Nie było ich na ryn­ku, ponie­waż reli­gij­ni Żydzi pil­no­wa­li, żeby ludzie nie jedli nie­ko­szer­nych rze­czy. Oczy­wi­ście bar­dzo dobrze robi­li, ale ludzie z demo­lu­dów byli przy­zwy­cza­je­ni do wie­przo­wi­ny i woło­wi­ny, nie zda­jąc sobie spra­wy, że mar­twy pokarm niko­mu nie służy.

Dokąd wiodła dalsza droga?

– Po dwóch latach wyje­cha­łem do Frank­fur­tu nad Menem. Wolał­bym do Fran­cji, ale nie zna­łem języ­ka. A w Niem­czech zosta­łem dla­te­go, że pozna­łem ludzi z Pol­ski. Pra­co­wa­łem u nich w cha­rak­te­rze DJ‑a w noc­nych loka­lach. Zna­łem się na jaz­zie i wie­dzia­łem, jakie rze­czy grać. Byłem sce­no­gra­fem, dziew­czy­ny mnie lubi­ły, bo wie­dzia­łem jak usta­wić im świa­tło do tań­ca. Zara­bia­łem dobrze, ale czu­łem, że jestem w nie­wła­ści­wym miej­scu. I nie mia­łem dobre­go wzor­ca. Ojciec pra­gnął, bym też został leka­rzem, ale nie chcia­łem, bo mia­łem w gło­wie taki sche­mat, że on skoń­czył na izra­el­skiej pustyni.

Co na to znajomi?

– Uzna­li, że jestem nie­nor­mal­ny. Mło­dy czło­wiek po woj­sku, pra­cu­ją­cy w noc­nym loka­lu, zara­bia­ją­cy nawet 2–3 tys. marek w jeden wie­czór. Czu­łem, że muszę zacząć coś inne­go, ale co? Cho­dzi­łem z tym pyta­niem jesz­cze rok, dwa. W mię­dzy­cza­sie oże­ni­łem się z bar­dzo ład­ną dziew­czy­ną z Byto­mia. I było nam dobrze do cza­su, kie­dy życie samo poka­za­ło mi moją drogę.

Dwa lata więzienia w NRD…

– Kole­ga przy­szedł do mnie w spra­wie swo­je­go bra­ta, bo wie­dział, że poma­ga­łem ludziom dostać się przez Ber­lin na Zachód. Czu­łem, że tym razem nie powi­nie­nem tego robić, ale kole­ga nale­gał. Co był­by ze mnie za facet i co by powie­dzie­li o mnie we Frank­fur­cie, gdy­bym odmó­wił? Więc poje­cha­łem to zała­twić, myśla­łem, że wró­cę za 2–3 godzi­ny. Zosta­łem na 2 lata. Dzi­siaj widzę to jako wspa­nia­łe, inten­syw­ne prze­szko­le­nie – i w wię­zie­niu, i w armii izra­el­skiej, gdzie też nie uczą, jak pod­le­wać kwiat­ki w ogro­dzie czy sadzić pietruszkę.

Czy to właśnie tam zacząłeś rozwijać się duchowo?

– Jesz­cze nie sta­łem się tego świa­do­my, ale już zaczą­łem pra­cę z wnę­trzem. Stam­tąd nie dawa­ło się uciec, ponie­waż całe pań­stwo było dla mnie wię­zie­niem. W Ber­li­nie wzno­sił się mur, strze­la­no w ple­cy. Mogłem za to słu­chać muzy­ki i pisać książ­kę – w sobie, a tak­że myśleć, że kie­dyś stąd wyj­dę, a oni zosta­ną. Cią­gle jesz­cze nie wie­dzia­łem, że to, o czym myśla­łem, się speł­ni. Po dwóch latach sprze­da­no mnie na Zachód, bo NRD potrze­bo­wa­ło pie­nię­dzy. Nie kupi­ła mnie Pol­ska, Izra­el też nie. Kupi­ły mnie Niem­cy Zachod­nie, bo było je na to stać. Byłem wart kil­ka­dzie­siąt tysię­cy marek, tyle co mercedes…

Jak smakowała wolność?

– Po powro­cie do Fran­fur­tu nad Menem oka­za­ło się, że moja żona była bar­dziej nie­szczę­śli­wa na wol­no­ści niż ja w wię­zie­niu. Nie zapy­ta­ła nawet, jak tam się czu­łem. A ja cią­gle widzia­łem sie­bie spa­ce­ru­ją­ce­go wzdłuż morza pod pal­ma­mi, chcia­łem pić zim­ne piwo i jeść zim­ne arbu­zy. I moje marze­nie wkrót­ce się spełniło.

W jakiej części świata?

– Na Ibi­zie. Nie wie­dzia­łem, że takie miej­sce na świe­cie ist­nie­je. Sze­dłem uli­cą, wstą­pi­łem do biu­ra podró­ży, kupi­łem dwu­ty­go­dnio­wą wyciecz­kę i wyje­cha­łem. Chcia­łem zostać na zawsze, ale po roku znów poczu­łem, że to nie to. Mógł­bym prze­cież mieć bud­kę, w któ­rej sprze­da­wał­bym kra­by, lan­gu­sty, ryby z gril­la i zim­ne alko­ho­le, jak zna­jo­my Szwaj­car. Jed­nak życie pro­wa­dzi­ło mnie dalej. Wró­ci­łem do mojej bazy we Frank­fur­cie i do zna­jo­mych, któ­rzy prze­żyw­szy woj­nę stra­ci­li wszel­kie etycz­no-moral­ne hamul­ce. Po paru latach wyje­cha­łem do Ame­ry­ki. Mówi­łem jak Afro­ame­ry­ka­nin, bo tak mnie nauczo­no w barze, nie wie­dząc nawet, że prze­kli­nam, co wywo­ły­wa­ło powszech­ne zdzi­wie­nie (śmiech).

Co wydarzyło się w tzw. “międzyczasie”?

– Znów zadzwo­nił do mnie przy­ja­ciel, były mary­narz – ten, któ­re­go bra­ta mia­łem prze­rzu­cać przez Ber­lin. Cze­ka­jąc, aż wyj­dzie spod prysz­ni­ca, usia­dłem koło jego żony i gapi­li­śmy się w tele­wi­zor – nada­wa­li aku­rat pro­gram o cywi­li­za­cjach w Kosmo­sie. Nie­miec­ki dzien­ni­karz jeź­dził po Ame­ry­ce i odwie­dzał ludzi, któ­rzy twier­dzi­li, że mie­li tele­pa­tycz­ne, jak też bez­po­śred­nie spo­tka­nia III. stop­nia z kosmi­ta­mi. Nie­któ­rzy opo­wia­da­li nawet, że zabra­no ich na obcą pla­ne­tę, a potem zwró­co­no. Po obej­rze­niu mate­ria­łu opę­ta­ła mnie myśl, że też muszę zacząć jeź­dzić po świe­cie i wysłu­chać takich histo­rii. Nie inte­re­so­wa­ła mnie tech­no­lo­gia, bo nie jestem inży­nie­rem, tyl­ko to, co Obcy mają nam do przekazania.

To mnie tak ruszy­ło, że zaczą­łem się zasta­na­wiać, skąd ja się wzią­łem na tej pla­ne­cie? Wkrót­ce dowie­dzia­łem się o wykła­dach na temat UFO w Wies­ba­den. Było w tych krę­gach dużo nazi­stów – sta­rych siwych Niem­ców. Zawsze widzia­łem w nich byłych eses­ma­nów, a w niskich paskud­nych typach w kape­lu­szu – gesta­pow­ców, i te pro­jek­cje umy­słu wywo­ły­wa­ły we mnie róż­ne tur­bu­len­cje. Na wykła­dach dowie­dzia­łem się, że w daw­nych cza­sach Niem­cy budo­wa­li sta­tek kosmicz­ny. Nie od razu uwie­rzy­łem. Na tam­tym eta­pie życia myśla­łem, że ci star­si pano­wie mogli wypić o pół litra za dużo (śmiech).

Jak w skrócie brzmiał przekaz cywilizacji pozaziemskich?

– Dowie­dzia­łem się, że są dla nas przy­ja­zne i nie podo­ba im się, że ludzie two­rzą broń jądro­wą, któ­ra może znisz­czyć życie. Póź­niej poje­cha­łem do USA. Chcia­łem pra­co­wać w Chi­ca­go – naj­więk­szym sku­pi­sku Polo­nii na świe­cie, żeby jeź­dzić do takich ludzi, jakich widzia­łem w pro­gra­mie tele­wi­zyj­nym. Pra­gną­łem poznać prawdę.

Udało się z nimi spotkać?

– Nie było inter­ne­tu, więc trze­ba było prze­czy­tać gaze­tę albo książ­kę o UFO, zna­leźć infor­ma­cję, gdzie miesz­ka dana oso­ba, napi­sać do niej list na maszy­nie i popro­sić o spo­tka­nie. A potem cze­kać na odpo­wiedź. Spo­ty­ka­łem róż­nych cie­ka­wych ludzi, a póź­niej poczu­łem, że powi­nie­nem tłu­ma­czyć te prze­ka­zy na język pol­ski. I tłu­ma­czy­łem. Napi­sa­łem też książ­kę UFO a ziem­ska świa­do­mość, z któ­rej wyni­ka, że powin­ni­śmy wró­cić do sta­nu świa­do­mo­ści dane­go nam przez Stwór­cę, two­rzyć na Zie­mi pięk­ny świat, a póź­niej pole­cieć w Kosmos i robić to samo.

Roman Nacht - NŚ 03/2023Czło­wiek o świa­do­mo­ści, któ­ra nie jest uni­wer­sal­na, nie widzi w ota­cza­ją­cym go Wszech­świe­cie swo­je­go natu­ral­ne­go śro­do­wi­ska, lecz widzi same „zagad­ki” i dla­te­go zawę­ża hory­zont myśle­nia o sobie i innych do mode­lu myśle­nia naziem­ne­go; zado­wa­la się ‑izma­mi (jak np. juda­izm, kato­li­cyzm, komu­nizm, nacjo­na­lizm). Krót­ko: taki czło­wiek nie czu­je się świa­do­mą cząst­ką Nie­skoń­czo­no­ści. On, w ina­czej poj­mu­ją­cym życie czło­wie­ku, postrze­ga wro­ga, a to wystar­czy, aby nim mani­pu­lo­wać, a nawet go zabić.

Czło­wiek, któ­ry nie zda­je sobie spra­wy z fak­tu, że jego świa­do­mość jest Boska, nie czu­je, że sam jest boską isto­tą i nie czci życia innych jako jedy­nej Bosko­ści. Jego mot­to to: „Bądź wola moja!… i tyl­ko moja”. Nie czu­je się świa­do­mym dziec­kiem Boga i iden­ty­fi­ku­je się z wsz­cze­pia­ny­mi mu od dziec­ka pojęciami. (…)

Jeśli więc już w świe­cie naszych ludz­kich spraw repre­zen­tu­je­my podej­ście do życia, któ­re nie­ustan­nie pro­wa­dzi nas do kon­flik­tu z naszym dotych­cza­so­wym roz­po­zna­niem rze­czy­wi­sto­ści, to nie może­my się dzi­wić, że nie daje­my sobie rady w obli­czu zja­wisk pocho­dzą­cych rze­ko­mo ze sfer „poza­ludz­kich”, dokąd wzdra­ga­my się posze­rzyć hory­zont naszej naziem­nej świa­do­mo­ści. (…) Nale­ży posze­rzyć naszą świa­do­mość aż do płasz­czyzn, któ­re do tej pory uzna­wa­li­śmy za nieznane.

Isto­ty poza­ziem­skie prze­ko­nu­ją rów­nież, że wro­gów nie nale­ży zabi­jać, tyl­ko uzdra­wiać. Kie­dyś zało­ży­łem w Tel Awi­wie Cosmic Awa­re­ness Cen­ter, gdzie pro­wa­dzi­łem wykła­dy m.in. o tej kosmicz­nej świadomości.

Widziałeś kiedykolwiek UFO?

– Tak i myślę, że wie­lu ludzi widzia­ło, tyl­ko nie zda­ją sobie z tego spra­wy. Gdy z żoną Mar­tą i synem Rober­tem jecha­li­śmy auto­stra­dą w Kolo­ra­do do mia­sta Boul­der, zoba­czy­li­śmy czte­ry chmur­ki. Naprze­ciw­ko lecia­ła kolej­na, pod wiatr, co jest nie­moż­li­we z punk­tu widze­nia fizy­ki. Prze­nik­nę­ła te chmur­ki i wię­cej się nie poja­wi­ła. Już wte­dy wie­dzie­li­śmy, że świat nie jest dokład­nie taki, jak uczą w szkołach.

Porozmawiajmy o interakcjach człowieka z Wszechświatem.

– We Frank­fur­cie dowie­dzia­łem się, że jest coś takie­go, jak tre­ning auto­gen­ny według dok­to­ra Schult­za, nie­miec­kie­go psy­cho­lo­ga. Spodo­ba­ło mi się to pra­wo, bo wie­dzia­łem już, że jest moż­li­we. W wię­zie­niu nauczy­łem się tego, że jak o czymś myślisz i chcesz, żeby ci się zda­rzy­ło, to we wła­ści­wym cza­sie i miej­scu, wśród wła­ści­wych ludzi to się sta­nie. Więc według Schult­za, pra­cu­jesz ze sobą, widzisz przy­szłość, jaką chcesz, każ­dy szcze­gół. I już dziś pobie­rasz stam­tąd ener­gię, co powo­du­je, że już teraz zaczy­nasz czuć się tak, jak we wła­snej wizu­ali­za­cji. Rów­ne przy­cią­ga rów­ne. Spodo­ba­ło mi się to pra­wo, wsze­dłem w nie. Co zasie­je­cie, to zbie­rze­cie. Mówi o tym psy­cho­lo­gia ezo­te­rycz­na, mówił też Chry­stus, mój mistrz duchowy.

Co przekonało cię do niego najbardziej?

– Nie­ustę­pli­wość. Dla­te­go, że nie poza­bi­jał po dro­dze paru osób, co na przy­kład zro­bił Maho­met, tyl­ko bez wzglę­du na oko­licz­no­ści mówił: Wyba­czam wam, bo nie wie­cie, co czy­ni­cie. I w każ­dej sytu­acji życio­wej zada­wa­łem sobie pyta­nie – cie­ka­we, jak by Chry­stus przez to przeszedł?

Uważałeś się również za nauczyciela duchowego?

– Abso­lut­nie nie. Uwa­ża­łem się za zwy­kłe­go czło­wie­ka, któ­ry czer­pał dużo z kosmicz­nych prze­ka­zów, m.in. o mar­no­tra­wie­niu ener­gii na zemstę, nie­na­wiść czy zawiść. Dora­dza­łem klien­tom, żeby nie mści­li się na rodzi­nie i nie sto­so­wa­li prze­mo­cy. Tłu­ma­czy­łem, że ktoś nama­gne­ty­zo­wa­ny zło­ścią będzie prze­le­wał ją na kolej­ne poko­le­nia. W Chi­ca­go była bar­dzo licz­na Polo­nia. Miesz­ka­łem w Jac­ko­wie koło kościo­ła, gdzie docho­dzi­ło do nie­sa­mo­wi­tych bójek, bo ci z Zako­pa­ne­go nie lubi­li tych z Tar­no­wa itd. W tam­tych cza­sach takie zacho­wa­nie było dość popu­lar­ne, teraz na szczę­ście już mniej.

Skąd biorą się prawdy, które dziś przekazujesz na kanale „Dobre wieści”?

– Z wła­snych doświad­czeń. Gdy zaczy­nasz o czymś myśleć i żyjesz w pew­nym świe­cie, powo­li sobie przy­po­mi­nasz, kim napraw­dę jesteś. I czu­jesz, że pew­nych rze­czy nie nale­ży robić, że jest inna dro­ga. Zaczy­nasz to radzić innym, póź­niej czy­tasz książ­ki z dzie­dzi­ny parap­sy­cho­lo­gii w róż­nych języ­kach, w koń­cu tra­fiasz na Buddę.

Czy­ta­łem np. o dźi­ni­stach, któ­rzy nie jedzą nic odzwie­rzę­ce­go, piją tyl­ko wodę albo sok i wybie­ra­ją jedy­nie te owo­ce, któ­re same spa­da­ją z drze­wa do ich stóp. Idąc, zamia­ta­ją ścież­kę, żeby nie roz­dep­tać żad­nej for­my życia. Z cza­sem zaczy­nasz widzieć, iż życie nie wszę­dzie wyglą­da tak, jak w Kato­wi­cach, że moż­na żyć jesz­cze ina­czej. I czu­jesz z tym rezo­nans; np. przez pół roku jadłem tak, jak dźi­ni­ści, i po jakimś cza­sie zauwa­ży­łem, że wca­le nie jestem głod­ny. Dostrze­ga­łem też w sobie inne trud­ne pro­gra­my, któ­re uda­ło mi się zde­pro­gra­mo­wać. Dzi­siaj mogę świa­do­mie iść na piwo, napić się wód­ki, zapa­lić papie­ro­sa czy join­ta. Jed­nak nie robię tego auto­ma­tycz­nie, bo muszę, tyl­ko świa­do­mie. Mam wol­ność wybo­ru. Mogę robić na sobie eks­pe­ry­men­ty, lecz nie mani­pu­lu­ję inny­mi ludź­mi. W ten spo­sób powo­li zaczy­nasz dostrze­gać, czym jest wol­ność i przy­po­mi­nać sobie, kim jesteś.

Więc kim jesteś?

– Rze­czy pozy­tyw­ne zawsze tra­fia­ły do mnie defi­ni­tyw­nie. Czu­łem jed­ność z takim sta­nem świa­do­mo­ści. Nato­miast defi­ni­tyw­nie nie chcia­łem zro­bić karie­ry w Armii Izra­el­skiej, w któ­rej słu­ży­łem w latach 1966–1969, choć mia­łem takie pre­dys­po­zy­cje. Mogłem być sier­żan­tem, póź­niej porucz­ni­kiem, kapi­ta­nem, majo­rem itd. Mógł­bym zapi­sać się do par­tii, ale dla mnie sło­wo par­tia, któ­re pamię­ta­łem jesz­cze z PRL‑u, było czymś złym. Zawsze mówi­łem o pokoju.

W więzieniu przestałeś bać się śmierci?

– Tak. Prze­ży­łem dwa lata w ciem­nej celi i tam zają­łem się swo­im wnę­trzem. Jesz­cze wte­dy nie wie­dzia­łem, że będę ist­niał po śmier­ci. Tyl­ko z ego szedł prze­kaz, że mnie nie zła­mią. Zawzią­łem się, że dam radę i nie będę wył po nocach, jak więź­nio­wie z sąsied­nich cel. Nade mną znaj­do­wa­ły się osa­dzo­ne kobie­ty, któ­re krzy­cza­ły i pła­ka­ły, żeby ich nie gnę­bić. Nie wol­no im było się myć, dopó­ki nie zaka­blo­wa­ły męża lub kogoś inne­go. A jak któ­raś w koń­cu pod­pi­sa­ła taki doku­ment, mąż i tak szedł sie­dzieć, ona też, a dzie­ci zabie­ra­no do rodzin zastęp­czych, wycho­wy­wu­jąc na agentów.

Do dziś mówisz, że mogą nam zabrać tylko ciało. Skąd pewność?

– Cokol­wiek powiem, jed­nych to zain­te­re­su­je, innych nie. Są ludzie, któ­rzy wyszli z cia­ła, napi­sa­li o tym książ­kę i na wykła­dach opo­wia­da­ją, gdzie byli. Te rela­cje rów­nież pozo­sta­ją kwe­stią wia­ry. To nie jest istot­ne. Nie­któ­rzy w dzie­ciń­stwie wyszli z cia­ła, prze­stra­szy­li się tego, co zoba­czy­li lub nie mogli wró­cić. I nie chcą w to wie­rzyć, bo się boją. Oni chcą żyć dalej w cie­le i bie­gać do toalety…

W takim razie jak ci ludzie mogą pozbyć się strachu?

– Przez zro­zu­mie­nie, że są rze­czy chwi­lo­we i rze­czy wiecz­ne. Życie w ogó­le jest wiecz­ne, więc ja jestem tym ogól­nym życiem – chwi­lo­wym użyt­kow­ni­kiem tej for­my cie­le­snej. Ponie­waż tu się zna­la­złem, przy­glą­dam się, cze­go świat potrze­bu­je i robię to, po co tu przy­sze­dłem. Dążę do tego, żeby ludzie też zro­zu­mie­li, na czym pole­ga życie i prze­sta­li się bać.

Po co więc żyjemy na Ziemi?

– Żeby pozna­wać sie­bie. Zie­mia jest szko­łą życia. I ja sie­bie pozna­łem w wię­zie­niu, gdzie nie prze­strze­ga­no praw czło­wie­ka, w bar­dzo pod­bram­ko­wych sytu­acjach. Dzi­siej­szy wię­zień ma gor­sze warun­ki do roz­wo­ju ducho­we­go, ponie­waż ma pra­wo oglą­dać tele­wi­zję, wyna­jąć adwo­ka­ta, a nawet pójść do nor­mal­nej pracy.

Zarzucano ci nawet, że jesteś agentem Mosadu…

– Jed­na pani napi­sa­ła, iż wie, że nim jestem. Odpi­sa­łem: Sko­ro pani uda­ło się mnie roz­gryźć, zadzwo­nię do Tel Awi­wu, że mogą zamknąć tę fir­mę, bo co to za wywiad (uśmiech). Zna­łem za to w Izra­elu dziad­ka, któ­ry miał sklep z buta­mi. Nosił dziw­ny kape­lusz sprzed 100 lat i wyglą­dał, jak­by żył z zapo­móg. Raz na jakiś czas leciał samo­lo­tem po towar do Włoch i tak prze­żył całe życie. Cór­ce kupił miesz­ka­nie, syno­wi samo­chód, żonę leczył u naj­lep­sze­go pro­fe­so­ra. A jak przy­szedł jego czas, zosta­wił cia­ło. Porząd­ku­jąc po nim rze­czy, jego syn się poła­pał, że ten dzia­dek przez całe życie był agen­tem Mosa­du i jed­nym z naj­wy­bit­niej­szych mózgów, któ­ry likwi­do­wał za gra­ni­cą Żydów, któ­rzy np. współ­pra­co­wa­li z Gesta­po albo uczest­ni­czy­li w han­dlu dziećmi.

Największy sukces w terapii?

– Pacjen­ci sta­ją się moimi przy­ja­ciół­mi. Jeden z nich odmó­wił mojej pomo­cy, twier­dząc, że żaden lekarz nie jest w sta­nie mu pomóc. Poszli­śmy więc na kawę, gdzie przy oka­zji mogłem go pod­dać tera­pii. Inny z moich pacjen­tów umarł ze stra­chu przed przy­jaz­dem wła­snych wnu­ków – trzech leka­rzy z Nowe­go Jor­ku, któ­rzy odgra­ża­li się, że potrze­bu­ją dwóch pokoi dla dziad­ka w naj­lep­szym szpi­ta­lu w Tel Awi­wie. I on mówi do mnie: – Roman, widzi­my się chy­ba po raz ostat­ni, ja tego nie prze­ży­ję. – Zro­bią to, co potra­fią, a jak nie, to podzię­ku­jesz – odpo­wie­dzia­łem. Mie­li go oczy­ścić, czy­li zmie­nić pły­ny ustro­jo­we, nasta­wić mózg, ser­ce itd. Nie chciał tego prze­żyć, więc przed przy­jaz­dem wnu­cząt zosta­wił cia­ło i uciekł.

Łatwo jest uciec z ciała?

– To zale­ży, jakie rze­czy cię pocią­ga­ją w świe­cie. Jeże­li wyj­dzie­my z cia­ła bez­myśl­nie, jeste­śmy odpo­wie­dzial­ni za to przed Stwór­cą. Zdro­we cia­ło dosta­li­śmy i zdro­we cia­ło (przy­naj­mniej jako tako) powin­ni­śmy oddać. Cia­ło jest świą­ty­nią ducha – czy­li nas.

Miałeś kontakt z istotami duchowymi?

– Nie mia­łem kon­tak­tu na takiej zasa­dzie, że ktoś mi się zma­te­ria­li­zo­wał, ale po wyj­ściu z wię­zie­nia w magicz­ny spo­sób zaczę­ły zja­wiać się w moim życiu książ­ki, któ­rych sam bym nie kupił. Na przy­kład idę do księ­gar­ni i poty­kam się o książ­kę Opo­wia­da­nia bud­dyj­skie. W pew­nym momen­cie poja­wi­ła się rów­nież Biblia, jed­nak ani Sta­ry, ani Nowy Testa­ment w ogó­le do mnie nie prze­ma­wia­ły. Za to Chry­stus owszem, poprzez wyzna­wa­nie zasa­dy, że nawet jak mnie zabi­ją, nie dam się zła­mać i zda­nia nie zmienię.

Jak możemy oczyścić się sami, gdy źle się czujemy?

– Jeże­li widzi­my, że coś było dla nasze­go orga­ni­zmu nie­na­tu­ral­ne (np. zastrzyk) i docie­ra do nas, że popeł­ni­li­śmy błąd, dając sobie coś zasu­ge­ro­wać, pierw­szym kro­kiem jest wyba­cze­nie sobie. Nikt nie jest nie­omyl­ny. Pomy­li­łem się, uwie­rzy­łem, a teraz zro­zu­mia­łem, że zosta­łem oszu­ka­ny, wyba­czam sobie i pro­szę Boga-Stwór­cę o wspar­cie. Pobu­dzam w sobie świa­do­mie prze­pływ zdro­wia. Niech pły­nie prze­ze mnie ener­gia uzdra­wia­ją­ca od wewnątrz na zewnątrz, nie odwrot­nie. Naj­pierw uzdro­wię sie­bie, a póź­niej będę poma­gać innym się uzdrowić.

Mamy w sobie wszyst­ko: ja jestem Mikro­ko­smo­sem w Makro­ko­smo­sie (kosmos – po grec­ku porzą­dek). Więc twórz­my go w sobie, porząd­ku­jąc nasze uczu­cia, myśli, sło­wa i uczyn­ki. Wyba­czaj­my sobie błę­dy, nasta­wiaj­my ante­ny do wewnątrz. Pro­śmy, żeby z głę­bi duszy do nasze­go cia­ła fizycz­ne­go i ota­cza­ją­cej je aury, czy­li do pola, w któ­rym żyje­my, pły­nę­ła tyl­ko uzdra­wia­ją­ca nas ener­gia. Chiń­czy­cy nazy­wa­ją ją chi, Hin­du­si pra­ną, zna­ły ją wszyst­kie sta­ro­żyt­ne cywi­li­za­cje. Może­my korzy­stać z niej w każ­dej sytu­acji, w któ­rej coś nam wysia­dło i widzi­my, że popeł­ni­li­śmy błąd.

Czy ta energia pomoże nam w każdej sytuacji?

– Zawsze, ale musi­my ją o to popro­sić. Jeże­li nie pro­si­my, to siły zła mówią: Chwi­lecz­kę, ale dla­cze­go ktoś się wtrą­ca w nasze ukła­dy? Jeże­li dana dusza pro­si o wspar­cie, siły dobra mogą się wtrą­cić, wte­dy jest rów­no­wa­ga. Więc pro­si­my świa­do­mie o pomoc, roz­bu­dza­jąc w sobie swo­bod­ny prze­pływ uzdra­wia­ją­cej ener­gii, ponie­waż ja jestem zdro­wiem i zdro­wie pły­nie prze­ze mnie. To wła­śnie medy­cy­na holo­pa­tycz­na – czy­li infor­ma­cyj­na.

Dlaczego więc tylu ludzi choruje w dzisiejszych czasach?

– Z powo­du zbyt dużej daw­ki stre­su. Jeste­śmy nie­ustan­nie stre­so­wa­ni na pla­nie ducho­wym, men­tal­nym, psy­chicz­nym oraz fizycz­nym. Żyje­my na radio­ak­tyw­nej pla­ne­cie. Jemy wszyst­ko z zatru­tej che­mi­ka­lia­mi gle­by, a nasze cia­ła reagu­ją zdro­wo na nie­zdro­we śro­do­wi­sko. Wma­wia­ją nam, że jeste­śmy cho­rzy, żeby­śmy tak się czu­li i szu­ka­li pomo­cy. Wte­dy oni pro­du­ku­ją dla nas tzw. lekar­stwa. Tym­cza­sem praw­da jest inna. Poziom radio­ak­tyw­no­ści rośnie z minu­ty na minu­tę na pla­ne­cie, ale nie ona pono­si winę, tyl­ko ludzie, któ­rzy ją zatru­li. Na co dzień jemy pesty­cy­dy, her­bi­cy­dy i inne tok­sy­ny. Nawet na gło­wę sypią nam meta­le cięż­kie z samo­lo­tów, co widzi­my na nie­bie w posta­ci smug chemicznych.

Roman Nacht - NŚ 03/2023

Książ­ki Roma­na Nachta do naby­cia w naszej Księ­gar­ni-Gale­rii NŚ

Kto za tym stoi?

– Ktoś, kto defi­ni­tyw­nie nie słu­ży życiu, tyl­ko śmierci.

Po co w takim razie przyszliśmy na Ziemię?

– Każ­dy przy­szedł wyko­nać pew­ne zada­nie, któ­re wziął na sie­bie. Nie­któ­rzy przy­by­li, by prze­ka­zać świa­tło, czy­li pomóc tym, któ­rzy na to cze­ka­li, żeby mogli roz­bu­dzić się ducho­wo. I to są te dusze, któ­re chcą wra­cać z powro­tem do źró­dła życia, ser­ca Wszech­świa­ta, do pra­cen­tral­ne­go słoń­ca. Każ­dy z nas kie­dyś tam wró­ci, bo jest jego pro­mie­niem. Inni nato­miast zeszli tutaj po to, aby szko­dzić innym i wysy­sać ich z ener­gii – oni słu­żą śmier­ci. Dla­te­go na Zie­mi zawsze było nie­wol­nic­two. Z tym, że życie jest świa­do­me, a śmierć to ilu­zja. Choć suge­ru­ją nam, że mogą nas zabić, tak napraw­dę jesz­cze nikt nie umarł. Oni mogą znisz­czyć nam tyl­ko cia­ło, nasz naziem­ny kom­bi­ne­zon, nic więcej.

Nie uda im się przejąć naszej duszy po śmierci?

– Nie mogą prze­jąć duszy, z któ­rą nie mają rezo­nan­su. Siły ciem­no­ści anek­tu­ją wyłącz­nie dusze tych, któ­rzy kie­dyś zezwo­li­li im na doj­ście do sie­bie, np. zaj­mo­wa­li się czar­ną magią. Więc teraz te duchy do nich wra­ca­ją i mówią: coś za coś. Tam nie ma bez­in­te­re­sow­nej miło­ści, jest coś za coś, na zasa­dzie myśmy wam słu­ży­li, teraz wy będzie­cie słu­żyć nam. Zain­sta­lu­je­my was w Waty­ka­nie, Bia­łym Domu, Ber­li­nie, Lon­dy­nie, otrzy­ma­cie wła­dzę, ale będzie­cie słu­żyć nam. Rów­ne przy­cho­dzi do rów­ne­go, podob­ne przy­cią­ga podobne.

Dlaczego więc atakują również tych ludzi, którzy służą dobru?

– Mają dostęp do kogo chcą, ale my może­my im na to pozwo­lić lub nie. Nikt nie jest w sta­nie nas nękać wbrew naszej woli. Oso­ba nęka­na w któ­rymś momen­cie zgo­dzi­ła się na to. Może być też tak, że przy­szli­śmy na Zie­mię, aby ich prze­te­sto­wać, zoba­czyć na ile ich stać. I nawet jak świat się wali, nasz nigdy.

Jak wyjść z Matrixa?

– Naszym zada­niem jest two­rzyć świa­do­mie błąd w Matri­xie od wewnątrz. Tak jak Waty­kan stwo­rzył swo­je pań­stwo w Kosmo­sie, tak my two­rzy­my teraz swo­je pań­stwo w pań­stwie, żyjąc wła­snym życiem. Kie­dy Matrix zoba­czy, że ma w sobie tyle błę­dów, w koń­cu pęk­nie. Jeże­li ktoś wie­rzy, że musi pra­co­wać na okre­ślo­nym sta­no­wi­sku, bo ma na utrzy­ma­niu żonę, kochan­kę i trój­kę dzie­ci, jest to auto­su­ge­stia. On może pra­co­wać w ten spo­sób, lecz nie musi. Jeże­li 2000 lat temu czło­wiek dla dobra wszyst­kich mógł zosta­wić na wie­sza­ku swo­je cia­ło i powie­dzieć: Jesz­cze więk­szych czy­nów niż ja doko­na­cie, to my też może­my kre­ować wła­sną rze­czy­wi­stość. Nasz świat będzie wyglą­dał tak, jak go stwo­rzy­my od wewnątrz. Każ­dy wniósł w sobie do tego świa­ta obraz przy­szło­ści i każ­dy, nie zakła­da­jąc żad­nej sek­ty ani par­tii, zacznie żyć tak, jak sam to wykre­ował. Żyją w ten spo­sób już set­ki milio­nów ludzi, któ­re wyszły z Matrixa.

Jak postrzegasz „życie uliczne” z perspektywy obserwatora?

– Widzę dusze w prze­bra­niach, glo­bal­ny bal masko­wy. Idą ludzie w każ­dym wie­ku – star­si, młod­si, dzie­ci. Jeże­li prze­su­wa­ją się obok cie­bie, ule­gasz złu­dze­niu, że idzie­cie razem w tym samym kie­run­ku, tyle że na rogu oka­zu­je się, iż każ­dy skrę­ca w swo­ją stro­nę. A teraz idą ludzie z naprze­ciw­ka, któ­rzy już skądś wra­ca­ją. Po ich twa­rzach widzisz, czy są szczę­śli­wi, czy nie. W ten spo­sób nas ostrze­ga­ją: Nie idź­cie tam, skąd my wra­ca­my. Idą dzie­ci – dusze, któ­re nie­daw­no zeszły na Zie­mię z jakimś zada­niem. Wybra­ły sobie pew­ne rodzi­ny po to, żeby coś prze­żyć, rozej­rzeć się, cze­go tu ludzie potrze­bu­ją – i one już będą żyły ina­czej niż ich rodzice.

Roman Nacht - NŚ 03/2023
„W klu­bie Przy­ja­ciół NŚ stwo­rzy­li­śmy wspa­nia­le wibru­ją­ce pole zdro­wej ener­gii” mówi Roman Nacht. Spo­tka­nie mia­ło miej­sce 11 grud­nia 2022 r. (fot. Doro­ta Czerwińska)

Nie­któ­re ugrzę­zną, wte­dy będzie­my im poma­gać z zewnątrz. I to jest wła­śnie wyż­sza szko­ła życia, któ­rą na Zie­mi zało­żył Chry­stus. Uczy­my się tutaj umie­rać, żeby żyć wła­ści­wie, bo umie­ra­nie pole­ga na zmie­nia­niu sta­nu świa­do­mo­ści, mode­lu myśle­nia. Nie zmie­nia­my sie­bie, tyl­ko nasze nasta­wie­nie do tego świa­ta. Zamiast robić z nie­go naszy­mi myśla­mi padół łez, może­my na to patrzeć w ten spo­sób, że jeste­śmy w szko­le. Tutaj dosta­nie­my świa­dec­two doj­rza­ło­ści i sta­nie­my się z powro­tem świa­do­my­mi, cud­ny­mi isto­ta­mi kosmicz­ny­mi – dzieć­mi Stwór­cy a razem z Nim będzie­my two­rzyć nowe Wszechświaty.

Chciałbyś wrócić na Ziemię w następnym wcieleniu?

– To zale­ży, czy osią­gnę pułap świa­do­mo­ści, któ­ry nazy­wa się miło­sier­dziem. Jeże­li po tej inkar­na­cji odczu­ję, że na Zie­mi jest jesz­cze tro­chę maru­de­rów, któ­rzy chcie­li­by, żebym do nich zszedł i zosta­wił jesz­cze jeden, dwa, trzy impul­sy, czy to w posta­ci książ­ki, fil­mu, wykła­du czy wspól­ne­go życia, to wte­dy do nich zej­dę. Z miło­sier­dzia, ale już na pew­no nie z cie­ka­wo­ści, żeby dopić piwo, któ­re­go w tym wcie­le­niu już dość wypi­łem. I dosta­łem od życia po tył­ku tak, że mój tyłek nie jest już nawet spuch­nię­ty. W tym świe­cie nie mam już cze­go szu­kać, bo wszyst­ko zna­la­złem w sobie. Nie jestem też uza­leż­nio­ny od zba­wia­nia innych. Oni już są zba­wie­ni, tyl­ko nie chcą użyć zba­wie­nia dla sie­bie. Mogę więc zostać u Pana Boga za pie­cem, zakła­da­jąc, że Bóg ma w domu piecyk.

Co mógłbyś tam robić na dłuższą metę?

– Na pew­no w Kosmo­sie są jesz­cze pew­ne nie­spo­dzian­ki, o któ­rych nie wie­my. Ludzie myślą, że jak prze­czy­ta­li Biblię, byli w Indiach i robią teraz tan­tra jogę, to wystar­czy. Nie wystar­czy, bo póź­niej taka dusza wycho­dzi z cia­ła i widzi, że jed­nak cze­goś jej bra­ku­je. W zależ­no­ści od tego, czym jest obcią­żo­na, tam wra­ca. Stąd bio­rą się dusze przy­wią­za­ne do Zie­mi, do mate­rii, a nawet takie, któ­re gwał­cą żyją­cych ludzi, to coraz częst­sze zja­wi­sko. Po wyj­ściu z cia­ła mogły nie zorien­to­wać się, że umar­ły. Nie były przy­go­to­wa­ne na takie prze­ży­cia, więc sta­ra­ją się wejść z powro­tem do wła­sne­go cia­ła. Jeże­li to się nie uda, bie­gną do naj­bliż­sze­go miej­sca, gdzie mogą się pod­piąć. Czę­sto dzie­je się to w szpi­ta­lach. Zbłą­ka­ne dusze idą do inku­ba­to­rów i tam się pod­pi­na­ją do bez­bron­nych nowo­rod­ków. Póź­niej ich rodzi­ce dzi­wią się, skąd wziął się w rodzi­nie taki odmieniec.

Czy nasze ziemskie rodziny należą również do naszych rodzin w Kosmosie?

– Nie zawsze. Zanim się tutaj wcie­li­my, tam mamy nauczy­cie­li i wła­sne rodzi­ny, któ­re nale­żą do okre­ślo­nych pól pro­mie­nio­wa­nia. Tu na Zie­mi każ­dy z nas nie­sie w sobie czę­sto­tli­wość, z któ­rej przy­był. Ziem­skich rodzi­ców czę­sto wybie­ra­my dla­te­go, że już kie­dyś na Zie­mi byli­śmy rodzi­ną, tyl­ko kar­ty były ina­czej roz­rzu­co­ne (łączy­ły nas inne rela­cje). I znów prze­cho­dzi­my z nimi psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne warsz­ta­ty, w zależ­no­ści od tego, co razem ćwi­czy­my, cze­go się uczy­my. Za to nasi bli­scy, któ­rzy nie chcie­li wra­cać na Zie­mię, towa­rzy­szą nam tele­pa­tycz­nie. Jeste­śmy dla nich w sta­nie medy­ta­cji, dla­te­go my ich nie widzi­my, a oni nas tak i zgod­nie z wcze­śniej­szą umo­wą pozwa­la­ją nam prze­żyć pew­ne rze­czy, któ­re wzmoc­nią duszę. Na Zie­mię nie scho­dzą też jed­no­cze­śnie tzw. twin fla­mes – bliź­nia­cze pło­mie­nie, bo są ze sobą tak zjed­no­czo­ne, że zapew­ne nie zechcia­ły­by wyjść z łóż­ka i nic kon­kret­ne­go dla resz­ty by nie zrobiły.

Jak się czuje ten oddzielony bliźniak w Kosmosie?

– Jest mu bar­dzo przy­jem­nie, gdy widzi, że ten dru­gi się roz­wi­ja i ma do dys­po­zy­cji to, cze­go w danej chwi­li potrze­bu­je. Nie czu­je zazdro­ści o dru­gą połów­kę, bo zazdrość nie jest boskim sta­nem. Dusze łączy miłość bez­wa­run­ko­wa. Słoń­ce świe­ci tak samo dla wszyst­kich, tlen słu­ży każ­de­mu. Jak poja­wia­ją się warun­ki, to już jest ziem­skie małżeństwo.

A co się dzieje z ziemskimi małżeństwami po śmierci?

– W nie­biań­skim sta­nie świa­do­mo­ści nie ma pomy­słu na mał­żeń­stwo, na obrącz­ko­wa­nie się. Wie­my, że jeste­śmy nie­śmier­tel­ni, słu­ży­my życiu, bo jeste­śmy nosi­cie­la­mi życia. Wie­czo­rem zla­tu­ją się pta­ki z róż­nych stron i sia­da­ją na gałę­ziach tego same­go drze­wa. Jed­nak o poran­ku każ­dy pta­szek leci w swo­im kie­run­ku. Czy razem, czy osob­no, my temu życiu słu­ży­my. Jeże­li na Zie­mi mał­żeń­stwo żyło w jed­no­ści, nie może nie spo­tkać się po dru­giej stro­nie. Nato­miast nie spo­tka­ją się wte­dy, kie­dy obo­je czu­ją, że cze­goś się od sie­bie nauczy­li i już wię­cej nie potrze­bu­ją się wspól­nie roz­wi­jać, bo doszli do pozio­mu, z któ­re­go – jak z tram­po­li­ny – mogą odbić się wyżej. Wte­dy przyj­dą do nich te cywi­li­za­cje, któ­re będą ich potrze­bo­wać jako nauczy­cie­li dla tych, któ­rzy np. chcą zejść na Zie­mię po raz pierwszy.

Jaka jest przyszłość tego świata?

– Siły ciem­no­ści, widząc, że coraz wię­cej ludzi prze­sta­je się ich bać i wypo­wia­da im posłu­szeń­stwo – sta­ną się agre­syw­ne, bo wymknę­ły się im cugle z rąk. A my nadal mamy żyć swo­im życiem i reali­zo­wać to, co w ser­cu czu­je­my, co myśli­my, zgod­nie z kosmicz­nym pra­wem uni­wer­sal­nym. Im wię­cej świa­do­mo­ści Chry­stu­so­wej, tym lepiej. Nie mówię o jakiej­kol­wiek reli­gii, bo ludzie, któ­rzy zało­ży­li róż­ne insty­tu­cje wyzna­nio­we, ukra­dli toż­sa­mość Chrystusa.

Dla mnie Chry­stus to stan świa­do­mo­ści, tak jak Bóg Ojciec. Dzie­ci indy­go oraz krysz­ta­ło­we wła­śnie w ten spo­sób to rozu­mie­ją i scho­dzą na Zie­mię jako wspar­cie. To rów­nież ludzie, któ­rzy teraz się budzą, wycho­dzą z kościo­łów, z róż­nych reli­gii i ukła­dów hip­no­tycz­nych. Świat się zmie­nia na lep­sze. Wpraw­dzie tego nie widać, bo bom­bar­du­ją nas środ­ki maso­we­go otę­pia­nia, któ­re wma­wia­ją nam, że jest coraz gorzej przez woj­ny czy pan­de­mię. Tym­cza­sem to zno­wu są sugestie.

Tego rodza­ju zja­wi­ska mogą wystę­po­wać w świe­cie zewnętrz­nym, ale wewnątrz nas ist­nie­je coś inne­go. Jeste­śmy nosi­cie­la­mi nie­ba, któ­re też jest sta­nem świa­do­mo­ści. Wyciąg z praw Kosmo­su zawar­ty jest w Deka­lo­gu. Pole­cam rów­nież lek­tu­rę książ­ki dok­to­ra Man­fre­da Doep­pa, pt. Medy­cy­na według Kaza­nia na Górze. Dla­te­go, że pra­wa kosmicz­ne dzia­ła­ją też w medy­cy­nie. Żyjąc zgod­nie z nimi ludzie zdro­wie­ją, a nie umie­ra­ją w szpi­ta­lach na jatro­gen­ne (z winy leka­rza) cho­ro­by. Szpi­tal to nie jest miej­sce dla nas. I tak wła­śnie radzę każ­de­mu żyć.

Czym teraz się zajmujesz?

– Piszę książ­ki, wła­śnie zaczy­nam nową. Wcze­śniej wyda­łem moją psy­cho­gra­fię w książ­kach Podwój­na spi­ra­la i Izra­el. Co tu będzie jutro – posze­rzo­ną o wąt­ki roz­wo­ju ducho­we­go i psy­chicz­ne­go. Trze­cia pozy­cja, My już wszyst­ko wie­my. Każ­de marze­nie się speł­nia, jest o poby­cie w NRD. Prze­tłu­ma­czy­łem rów­nież z nie­miec­kie­go Medy­cy­nę według Kaza­nia na Górze, o któ­rej wspo­mi­na­łem – pra­cę napi­sa­ną przez leka­rza, twór­cę pierw­szej cyfro­wej kli­ni­ki w Szwaj­ca­rii. Nie­dłu­go się z nim spo­tkam. A tom Czy ktoś z pań­stwa zechce ze mną poroz­ma­wiać? zawie­ra impul­sy dla ludzi, któ­rzy myślą (lub chcą myśleć) samo­dziel­nie i niekonwencjonalnie.

Zdję­cia pocho­dzą z face­bo­oko­we­go pro­fi­lu Roma­na Nachta.

Tagi: NŚ 03/23
Podziel sięTweetnijWyślij
Dorota Czerwińska

Dorota Czerwińska

Zaloguj się, aby skomentować

W numerze

Nieznany Świat 01/2026 (421)

Nieznany Świat 01/2026 (421)

Nieznany Świat 12/2025 (420)

Nieznany Świat 12/2025 (420)

Instrukcje Przebudzenia
Podcasty

Instrukcje Przebudzenia

2 września 2021
49 min
Odtwórz
  • Dodaj do kolejki
  • Udostępnij
    Facebook Twitter E-mail
Nieznany Świat

Pismo tych, którzy myślą, czują i widzą więcej.

© 2021 - 2025 Nieznany Świat - Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone.

Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez pisemnej zgody wydawcy zabronione.
Wydawnictwo "Nieznany Świat" sp. j.
Anna Ostrzycka-Rymuszko
ul. Kielecka 28 lok. 2, 02-530 Warszawa
tel. 22 849-77-38

Księgarnia-Galeria NIEZNANY ŚWIAT

Księgarnia stacjonarna:
ul. Kredytowa 2, 00-062 Warszawa,
tel. 22 827 93 49
  • FAQ i Pomoc - najczęściej zadawane pytania
  • Kontakt
  • Polityka prywatności
  • Regulaminy
  • Newsletter
  • Wydanie elektroniczne NŚ
  • Prenumerata NŚ
  • Sklep Księgarnia-Galeria Nieznanego Świata

Witamy z powrotem!

Zaloguj się - Facebook
Zaloguj się - Google
LUB

Zaloguj się na swoje konto

Zapomniałem hasła Załóż konto

Załóż nowe konto!

Zarejestruj się - Facebook
Zarejestruj się - Google
LUB

Wypełnij poniższe pola aby się zarejestrować

*Rejestrując się w naszej witrynie, akceptujesz Regulamin i Politykę prywatności.
Wszystkie pola są wymagane. Zaloguj

Zresetuj swoje hasło

Podaj email lub nazwę użytkownika aby zresetować hasło.

Zaloguj
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
  • Zaloguj
  • Załóż konto
  • Koszyk
  • Start
  • W numerze
  • E‑wydanie
  • Artykuły
    • Astrologia
    • Felietony
    • Historia
    • Natura
    • Nauka & Kosmos
    • Newsy
    • PROMOCJA
    • Rozwój duchowy
    • Teorie spiskowe
    • UFO & ET
    • Wywiady
    • Zdrowie
    • Zjawiska PSI
    • Życie po życiu
    • Inne
  • Czytaj NŚ
    • Jak czytać NŚ?
    • O nas
    • Nasi autorzy
    • Kontakt
  • Społeczność
    • Okiem Anny
    • Spotkania NŚ
    • Nagrody NŚ
    • APELE!
    • Bracia Mniejsi
    • Galeria portretów NŚ
    • IN MEMORIAM
  • Polecamy
    • Filmoteka NŚ
    • Lektury NŚ
    • Magiczne podróże
    • Patronaty NŚ
  • Podcasty
    • Dotknięcie Nieznanego (podcast)
    • Lektury NŚ (podcast)
    • Podcasty NŚ (ilustrowane)
  • Video
  • Sklep KGNŚ
  • Kontakt
SUBSKRYPCJA

© 2021 - 2023 Nieznany Świat - Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone.
Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez pisemnej zgody wydawcy zabronione.

Ta strona korzysta z plików cookie. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Odwiedź naszą Politykę prywatności.
Czy na pewno chcesz odblokować ten wpis?
Pozostało odblokowań : 0
Czy na pewno chcesz anulować subskrypcję?
-
00:00
00:00

Kolejka

Update Required Flash plugin
-
00:00
00:00