Iain McGilchrist pisze, że to, co w przestrzeni publicznej uchodzi obecnie za naukowe czy profesjonalne, coraz bardziej kojarzy się z dosłowną precyzją, przedkładaniem ilości nad jakość i teorii nad doświadczenie. Przy czym sposób, w jaki się to odbywa – dodaje ironicznie – zdumiałby nawet XVII-wiecznych twórców współczesnej nauki…
Istnieje taki rodzaj myślenia, który zakłada, że nauka stanowi jedyny sposób, w który możemy dociec prawdy. Znamienne w tym jest jednak to, iż sama nauka nic takiego o sobie nie mówi, ma bowiem o wiele skromniejsze ambicje. Mimo to jej apologeci wydają się ślepi na tę prawdę, twierdząc z przekonaniem, że odpowiedzi na wszystkie ważne pytania można uzyskać jedynie, odwołując się do scjentyzmu. Czy aby na pewno? – zapytajmy.

Szukając jakichkolwiek pewników, ludzie podążają różnymi drogami, a pomocne przy tym mogą okazać się: intuicja, kreatywność, wyobraźnia, humor, emocje czy metafora. Nie jest to bynajmniej dyskredytowanie lewej półkuli mózgu: logiki oraz analizy, lecz docenienie innych narzędzi, mogącymi okazać się ważnymi w dążeniu do prawdy. Przy czym należy dodać, że zdolność prawej półkuli do rozwiązywania problemów opiera się na rzeczach ulotnych, takich jak np. sny, a spostrzeżenia, które wówczas uzyskujemy, przenikają do świadomego umysłu z obszaru nieświadomości. Jak wyraził to Carl G. Jung: Nie wierzę, że rozum może być najwyższym prawem ludzkiego zachowania, choćby dlatego, że doświadczenie pokazuje, iż w decydujących chwilach zachowanie wcale nie kieruje się rozumem, lecz przemożnymi impulsami nieświadomości…
Z kolei Martin Heidegger narzekał, iż osoby o światopoglądzie materialistycznym patrzą na las tylko po to, żeby oszacować, ile da się uzyskać z niego desek. Jego myśl jest jasna: jeśli nie uwzględnimy punktu widzenia prawej półkuli,
umknie nam coś bardzo ważnego.
Nauka bowiem – wrażliwa na powab redukcji – postrzega cały świat oraz ludzi jako swego rodzaju mechanizmy. Z perspektywy lewej półkuli nie ma tam miejsca na nic innego.
Jak pisze filozofka Mary Midgley w książce Mity w naszym życiu: Po swoich względnych sukcesach, oświeceniowe myślenie upraszcza się i zaczyna przypominać Prokrustowe łoże. Często chwyta się ono danej perspektywy jako jedynej (…) i zaczyna stosować ją również do całkiem nieprzystających zagadnień. Intelektualny imperializm (…) przedkłada formę nad treść przekazu, metodę nad cel danej aktywności oraz dbanie o szczegóły nad wyczerpanie głębi i złożoności tematu.

I dodaje: To formalne skrzywienie nie jest tak naprawdę postawą racjonalną, mimo że często tak się je postrzega.





