Przypominamy, że w rubryce tej zamieszczamy wypowiedzi osób, które zetknęły się w swoim życiu ze zjawiskami nieznanymi, tajemniczymi, uznanymi przez nie za niezwykłe. Dziś kolejne relacje, nadesłane przez Czytelników.
Relacji na ten temat nadsyłanych do rubryki „Dotknięcie nieznanego” jest od początku najwięcej. Pojedyncze z nich wielokrotnie drukowaliśmy, dziś natomiast zdecydowaliśmy się poświęcić im specjalny, obszerny blok czytelniczych wypowiedzi, opatrzony hasłem „SYGNAŁY Z ASTRALU”.
Treści poszczególnych relacji nie poddajemy ocenom wartościującym. Uważamy natomiast, że skoro zjawiska, o jakich mowa, są – okazuje się – tak liczne i stają się udziałem tak wielu osób, należy je uznać za istotną część składową sfery postrzegania pozazmysłowego. Świadczą one również na rzecz hipotezy o wzajemnym przenikaniu różnych światów oraz manifestowaniu się niekiedy rozumnej energii, istniejącej w innej czasoprzestrzeni. Niektórych bowiem przedstawionych przypadków oraz incydentów, związanych zwłaszcza z występowaniem określonych zjawisk dokładnie o tej samej porze, gdy umierała osoba bliska odbiorcy sygnału – nie da się w inny sposób wytłumaczyć.
PRZYTULIĆ OSTATNI RAZ
W 1942 roku, gdy miałem prawie 5 lat, mój ojciec uległ wypadkowi w kopalni „Milowice” w Sosnowcu i został poddany operacji w odległej o 10 km Dąbrowie Górniczej. Z braku antybiotyków nie można było opanować ogólnej sepsy. Lekarz poinformował matkę o nikłych szansach przeżycia.
Ojciec, który miał wówczas 32 lata usilnie prosił matkę o przywiezienie mnie do szpitala. Bardzo chciał się ze mną zobaczyć. Ponieważ była okupacja, matka nie mogła jednak w tamtym momencie spełnić jego prośby. Obiecała natomiast, że zabierze mnie ze sobą na następną wizytę.
W międzyczasie przyśnił mi się sen, który pamiętam do dziś. Bawię się na podłodze zabawkami, widząc ojca odpoczywającego na leżance. Nagle dostrzegam, jak zamyka oczy, a ja rzucam się do jego piersi z okrzykiem: „Tatusiu, tatusiu, przytul mnie jeszcze raz”… Nie wiem, że ojciec umiera, nie znam tego uczucia, ale widzę, że dzieje się z nim coś złego. I właśnie w tamtym momencie obudziłem się.
Z relacji matki, która również się wtedy ocknęła wiem, że spojrzała na zegarek – była 3.15. Obok matki na drugim łóżku spała jej siostra. Po uspokojeniu mnie położyły się ponownie i w pewnym momencie – nie śpiąc – poczuły, jak ich poduszki unoszą się. Odniosły wrażenie, że ktoś włożył rękę pod poduszkę i podnosi ją do góry. Zeskoczyły przerażone z łóżek i stwierdziły, że obie czuły to samo. Wystraszone nie usnęły już do rana.
Następnego dnia wieczorem listonosz przyniósł telegram z wiadomością, że ojciec zmarł poprzedniej nocy o godzinie 3.15.
Dalsza treść jest płatna
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.





